Co oznacza deprecjacja waluty? Niektórzy twierdzą, że jest to zjawisko korzystne dla gospodarki, a niektórzy, że szkodliwe dla gospodarki. Zacznijmy od podstawowego pytania: czym jest spadek wartości, czyli deprecjacja danej waluty?

▪ Czym jest deprecjacja waluty?

Ludwig von Mises w Ludzkim działaniu wyjaśnia wartość jednej waluty względem drugiej jako pochodną ich siły nabywczej względem towarów i usług:

Jeżeli jako środka wymiany używa się więcej niż jednego rodzaju pieniądza, wzajemny stosunek wymiany między różnymi walutami zależy od ich siły nabywczej. Ceny końcowe różnych towarów wyrażone w dwóch lub kilku rodzajach pieniądza zachowują stałe wzajemne proporcje. Końcowy stosunek wymiany między różnymi rodzajami pieniądza wyraża ich siłę nabywczą wobec tych towarów1.

– Co oznacza spadek wartości waluty?

O deprecjacji waluty danego kraju mówi się wtedy, gdy jej wartość spada w stosunku do innych walut. Na przykład, gdy kurs wymiany dolara na franka spada z 6 do 4, to wartość dolara spada i dolar ulega deprecjacji2.

Zanim przejdziemy do analizy przyczyn i skutków spadku wartości waluty – warto podkreślić, że nie wszyscy uznają albo jeszcze do niedawna uznawali to zjawisko za coś niepożądanego. W tym kontekście pada często argument, że aprecjacja, czyli wzrost wartości waluty, jest szkodliwy dla wzrostu PKB oraz eksportu. A zatem deprecjacja waluty miałaby być korzystna zarówno dla wzrostu PKB jak i eksportu.3
W dalszej części dzisiejszego odcinka spróbujemy odpowiedzieć, czy osłabienie waluty rzeczywiście jest korzystne dla eksportu.

▪ Przyczyny spadku wartości waluty

Zgodnie z samą naturą zależności międzywalutowych wzrost wartości jednej waluty przy pozostawaniu drugiej na tym samym poziomie musi spowodować deprecjację tej drugiej. Okresowe wahania kursów walut są normalnym zjawiskiem na rynku, podobnie jak okresowe wahania wszystkich rynkowych cen. Problem pojawia się, gdy waluta długoterminowo traci wartość względem różnych walut. Nadrzędnymi przyczynami tego stanu rzeczy jest popyt na daną walutę z jednej strony oraz jej podaż z drugiej. A zatem jeśli waluta traci na wartości, to fundamentalne przyczyny mogą być dwie.

Od strony popytu, zmniejsza się zainteresowanie nabyciem danej waluty. Coś sprawia, że nie jest ona atrakcyjna i ludzie wolą inne waluty. Przyczyną może być strach przed inflacją, złe warunki do inwestycji, zagrożenie dla prawa własności, niejasna polityka, wojna itd. Załóżmy, że zagraniczny inwestor planuje inwestycję w jakimś kraju. Aby kupić budynki, maszyny, aby zatrudnić pracowników i im zapłacić, musi wymienić swoją walutę, na walutę kraju, w którym chce inwestować. Jeśli poczuje, że w tym kraju jest niepewna sytuacja, bardzo zmienne prawo, zbliża się wojna, lub władzę objął ktoś, kto zapowiada konfiskatę własności, zrezygnuje on z inwestycji. Podobnie jest z inwestycjami na giełdzie papierów wartościowych. Im więcej rezygnujących z zakupu waluty, tym mniejszy popyt na nią.

Od strony podaży albo zwiększa się chęć ludzi do pozbywania się danej waluty, albo też jej podaż wzrasta poprzez jej kreację. Te dwa zjawiska mogą się również łączyć. Powodem chęci do pozbywania się waluty może być (choć nie musi) jej nadmierna kreacja i co za tym idzie – wysoka inflacja. Tak jak kreacja waluty zależy głównie od działań banków centralnych, tak przyczyny chęci pozbywania się danej waluty mogą być różne. Na przykład, w czasie kryzysów zdarza się, że inwestorzy próbują przechować w wartość w bezpiecznych walutach, zwanych safe-heaven currencies. Przykładowo, jedną z walut uważanych za safe-heaven currency jest frank szwajcarski.4 Wówczas inwestorzy sprzedają aktywa denominowane w innych walutach i wymieniają owe waluty np. na franka szwajcarskiego. Również wszelkie silne niepokoje w danym kraju, wysoka inflacja, wysoka zmienność prawa, zagrożenie dla prawa własności czy inna systemowa niepewność, będą sprzyjały chęci pozbywania się waluty.

▪ Czy deprecjacja waluty wspiera eksport?

Rzekomo podstawową zaletą spadku wartości waluty ma być wsparcie eksportu. Intuicyjnie twierdzenie może wydać się prawdziwe: skoro wartość waluty spada, to ceny towarów eksportowanych przez krajowe firmy za granicę stają się bardziej konkurencyjne, na czym zyskają krajowi przedsiębiorcy, a w konsekwencji – cała krajowa gospodarka. Takie rozumowanie nie uwzględnia kilku istotnych kwestii.

1️⃣ Po pierwsze: eksport nie jest celem samym w sobie. Ludzie eksportują towary do innych krajów nie po to, aby trzymać w szufladzie zagraniczne banknoty, lecz aby móc samemu kupować – czyli importować! – towary i usługi, w czym słaba waluta nie pomaga. Spójrzmy na to w ten sposób. Po osłabieniu wartości waluty, musimy wydać więcej jednostek tej waluty, żeby kupić coś z zagranicy. To „coś” wcześniej było dla nas tańsze. Czy konieczność płacenia wyższej ceny za ten sam produkt możemy nazwać wzrostem dobrobytu?
2️⃣ Po drugie: ogromna część eksportowanych dóbr wymaga wcześniejszego… importu surowców albo półproduktów. Aby – przykładowo – fabryka samochodów mogła złożyć na miejscu i eksportować pojazdy, musi wcześniej sprowadzić odpowiednie części od zagranicznych dostawców, a ich cena wyrażona w krajowej walucie będzie tym wyższa, im słabsza krajowa waluta.
Jak widać twierdzenie „słaba waluta wspiera eksport” jest w najlepszym razie dalece posuniętym uproszczeniem, a w najgorszym po prostu błędem.

▪ Dalsze konsekwencje deprecjacji waluty

Wspomnieliśmy, że słaba waluta czyni import droższym. Ale co to oznacza w dalszej kolejności? Osłabienie waluty ma destruktywne skutki przede wszystkim dla inwestycji. Weźmy jako przykład strukturę importu Stanów Zjednoczonych, które importują więcej niż eksportują.5 Jak widzimy, dobra kapitałowe wraz z zaopatrzeniem dla przemysłu stanowią wspólnie największą grupę importowanych dóbr – a jednocześnie to elementy, bez których inwestycje oraz rozwój przemysłu i innowacyjności będą opóźnione, jeśli nie wręcz zaniechane. Próby bagatelizowania rosnących kosztów importu w stylu: „Nie będzie się sprowadzać kosztownych luksusów z zagranicy, a będzie się więcej korzystać z rodzimych marek!” są raczej myśleniem życzeniowym. W tej chwili gospodarka światowa jest systemem naczyń silnie ze sobą połączonych.

Słaba waluta może powodować, że rzekome korzyści z większego eksportu mogą zostać przynajmniej częściowo zniwelowane wyższymi kosztami surowców i półproduktów. Ale to nie wszystko: droższy import spowoduje przecież również, że ceny towarów na półkach sklepów będą szły w górę. Producenci na całym świecie zmagają się z rosnącymi cenami materiałów spowodowanymi zrywaniem łańcuchów dostaw – w takiej sytuacji spadek kursu waluty jedynie spotęgowałby te problemy. Wzrost kosztów produkcji wynikły z droższego importu przełożyłby się na droższe produkty finalne. Mówiąc krótko: osłabienie wartości waluty dołożyłby kolejną cegiełkę do ciągle rosnącej inflacji cenowej, z którą zmaga się teraz większość krajów rozwiniętych
Wreszcie: deprecjacja waluty może wpłynąć na wielkość długu zagranicznego i rosnące koszta jego obsługi. Jeśli osoba prywatna albo kraj zaciągnie dług w obcej walucie, a następnie rodzima waluta ulegnie osłabieniu (nawet jeśli założymy, że obca waluta pozostanie na tym samym poziomie względem innych) – to de facto dług ulegnie powiększeniu.

Czy odczułeś w swoim budżecie domowym spadek wartości waluty? (np. kupując drożej z zagranicy)

▪ Podsumowanie

Osłabienie waluty względem innych niesie ze sobą relatywne zubożenie społeczeństwa, które musi kupować drożej produkty z zagranicy. Z racji tego, że wielu eksporterów jest najpierw importerami, korzyści dla eksportu mogą być bardzo ograniczone, i niosą za sobą inne negatywne skutki jak wzrost kosztów produkcji i wzrost cen.

średnia 5/5 (1 oceny)

▪ Bibliografia

Autor: Mateusz Błaszczyk

Książki z których korzystaliśmy w trakcie tworzenia scenariusza:
Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2007
Paul A. Samuelson, William D. Nordhaus, Ekonomia. Tom 2, wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 2004.

1 Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2007, s. 387.

2 Paul A. Samuelson, William D. Nordhaus, Ekonomia. Tom 2, wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 2004, s. 578.