W ostatnich odcinkach mówiliśmy o przedsiębiorcy: kim jest, jaką pełni rolę i gdzie się zapodział w badaniach ekonomistów. Czas przyjrzeć się „dziecku” przedsiębiorcy – czyli samemu przedsiębiorstwu. Zacznijmy od najprostszego pytania: dlaczego przedsiębiorstwa w ogóle istnieją? Po co ktokolwiek zakłada firmę i po co ktoś się w niej zatrudnia? Czemu służy taki typ organizowania biznesu?

Te pytania mogą z początku wydać się absurdalne – ale odpowiedzi wcale nie są oczywiste. Dlaczego? Kiedy mówimy o systemie gospodarczym, myślimy o złożonych procesach, które są koordynowane przez mechanizm cenowy, bez jednego centralnego planisty sterującego wszystkim. Weźmy sobie za przykład przemysł drzewny. Mamy tartak, który dostarcza na rynek wysokiej jakości drewno z pewnego szlachetnego drzewa. Drewno nadaje się doskonale zarówno do wytwarzania eleganckich mebli wykonywanych przez firmę Mebel-i-Hebel, jak i do produkcji najwyższej jakości papieru w przedsiębiorstwie Papier-i-Karton. W danym momencie tartak może jednak dostarczyć na rynek jedynie określoną ilość drewna: kto zadecyduje, do którego z tych dwóch biznesów powinna trafić dana ilość drewna? W końcu obie firmy wyrażają na nie zapotrzebowanie. Koordynację umożliwia mechanizm cenowy – jeżeli podaż drewna pozostaje na tym samym poziomie, a popyt na nie się zwiększa, to (przy innych czynnikach pozostających bez zmian) wzrasta cena samego drewna – i przekonujemy się, które z przedsiębiorstw jest gotowe zapłacić więcej, co pokaże nam preferencje obu firm wyrażone w działaniu. Nie potrzeba do tego żadnego planisty. Podobnie ma się rzecz z usługami. Jeśli zarówno Mebel-i-Hebel, jak i Papier-i-Karton będą chcieli skorzystać z usług firmy przewozowej Iksińskiego, to Iksiński wybierze zlecenie, które będzie lepiej płatne lub zapewni mu inne korzyści. Znów – planista jest zbędny. Tak samo z zatrudnieniem: jeśli obie firmy będą chciały zatrudnić Igrekowicza, wybitnego eksperta od oceny jakości drewna, to ten wybierze bardziej intratną ofertę, a przedsiębiorstwo, któremu odmówi, będzie musiało radzić sobie bez fachowca albo zatrudnić innego. Działania podmiotów na rynku – czyli produkcję i konkurowanie o czynniki produkcji, w tym o pracowników – koordynuje mechanizm cenowy. Centralny planista jest zbędny. Jednym z zarzutów pod adresem centralnego planowania gospodarczego, jaki wysunął ekonomista Friedrich August von Hayek, jest właśnie fakt, że takie planowanie próbuje nieudolnie robić to, co już przed nim robił skutecznie mechanizm cenowy1. Zjawisko skoordynowanego działania miliardów ludzi w gospodarce, które odbywa się bez centralnego planisty, ekonomiści nazywają spontanicznym porządkiem.

Wydaje się to zrozumiałe. Igrekowicz, ekspert w dziedzinie oceny jakości drewna, zatrudnił się w Mebel-i-Hebel, ponieważ ta firma zaproponowała mu wyższą płacę. Razem z Igrekowiczem zatrudniono w przedsiębiorstwie jego przyjaciela Zetowskiego, świetnego stolarza. Początkowo Zetowski pracował w dziale produkcji wielkich i masywnych stołów konferencyjnych, ale po trzech miesiącach, kiedy właściciel Mebel-i-Hebel zdecydował się na wytwarzanie innowacyjnych mebli według nowych, dotąd nieznanych na rynku planów konstrukcyjnych, Zetowski został przeniesiony do działu produkcji stolików kawowych i małych stołów składanych. Dlaczego? Czy zadecydował o tym proces rynkowy? Czy spowodował to konkretny mechanizm cenowy? Czy mamy tu do czynienia z kolejnym przejawem spontanicznego porządku?

Widzimy, że jednak nie. Stolarz przeszedł z jednego działu do drugiego, ponieważ tak zarządził jego pracodawca. Ktoś celowo, świadomie i planowo podjął decyzję o przeniesieniu Zetowskiego – a wybór opierał się wyłącznie na osądzie tego decydenta. Czy nie jest to klasyczny przykład odgórnego planowania i centralnego sterowania? Ktoś nakazuje, aby Zetowski produkował od teraz nie stoły konferencyjne, lecz stoliki kawowe. Nie zadecydował mechanizm cen, lecz arbitralny zamysł człowieka – ponieważ mamy do czynienia z firmą, gdzie obowiązuje hierarchia podejmowania decyzji i podział kompetencji.

Wróćmy do początkowych pytań: dlaczego na rynku powstają przedsiębiorstwa? Widzimy, że pytanie jest niedorzeczne jedynie na pierwszy rzut oka. Mamy tu bowiem pozorny paradoks: skoro już wiemy, że nieprzeliczona liczba decyzji i działań na rynku jest koordynowana przez mechanizm cenowy w ramach spontanicznego porządku i że centralne sterowanie gospodarką nie jest możliwe2 – to dlaczego wszystkie działania, które mają miejsce wewnątrz firmy, nie są również poddane tym samym mechanizmom? Dlaczego przedsiębiorstwa mają swoich planistów i decydentów, podczas gdy rynek jako całość ich nie ma?

Ekonomista Dennis Holme Robertson powiedział kiedyś, że przedsiębiorstwa to „wyspy świadomej władzy w tym oceanie nieświadomej kooperacji, niczym grudki masła skoagulowane w bańce maślanki”3. Poza obrębem firmy to zmiany cen kierują produkcją, podczas gdy wewnątrz firmy mechanizmy cenowe są eliminowane, a zamiast nich decyzje podejmuje przedsiębiorca–koordynator.

Ronald Coase, brytyjski ekonomista i laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii w 1991 roku, w swojej słynnej pracy „The Nature of the Firm” z 1937 roku tak sprecyzował tę zagadkę:

„Naszym zadaniem jest próba odkrycia, dlaczego w wyspecjalizowanej gospodarce wymiennej w ogóle pojawia się firma”4.

Spróbujmy znaleźć odpowiedź i spójrzmy na najistotniejsze kwestie.

Po pierwsze, mechanizm cenowy – jakkolwiek świetnym koordynatorem działań na rynku by nie był – ma swój koszt. Wymusza konieczność nieustannego dowiadywania się, jakie są aktualnie ceny danego czynnika produkcji. Za każdym razem, kiedy Mebel-i-Hebel chciałoby skorzystać z usług Igrekowskiego, musiałoby z nim na nowo negocjować cenę jego usługi i warunki wynajęcia go jako eksperta. Co więcej: same negocjacje i zawieranie każdorazowo osobnego kontraktu również mają swoją cenę. Jedno z rozwiązań oferuje przedsiębiorstwo: istnienie firmy nie eliminuje konieczności zawierania umów i ponoszenia ich kosztów, ale znacząco ogranicza liczbę niezbędnych transakcji. Przedsiębiorca nie musi każdorazowo zawierać oddzielnej umowy ze stolarzem Zetowskim na każdy stół i każdy stoliczek. Dzięki organizacji produkcji w ramach firmy przedsiębiorca może zastąpić ten kosztowny szereg umów – jedną prostą umową. Firma Mebel-i-Hebel podpisuje z Zetowskim umowę, zgodnie z którą przedsiębiorstwo będzie płacić Zetowskiemu wynagrodzenie, a on będzie wykonywał pracę zgodnie z poleceniami przedsiębiorcy w określonych granicach. Taka umowa o pracę precyzuje, jaka będzie płaca, którą otrzyma Zetowski, i w jakim zakresie pracodawca będzie mógł rozporządzać czasem i umiejętnościami Zetowskiego.

Po drugie, minusem mechanizmu cenowego są utrudnienia w długoterminowym planowaniu dostaw. Przypuśćmy, że firma Mebel-i-Hebel nieustannie potrzebuje wykonywania pewnej usługi: równego przycinania i dostarczania do przedsiębiorstwa drewnianych desek, z których będzie można produkować stoły. Przedsiębiorstwo mogłoby za każdym razem sprawdzać, który podwykonawca ma najlepszą i najbardziej opłacalną metodę przycinania desek, oferuje najwygodniejszy sposób dowozu towaru etc. – w skrócie: Mebel-i-Hebel mogłoby doglądać wszystkich szczegółów. Może się jednak okazać, że korzyści z takiej skrupulatności będą znacznie mniejsze niż korzyści z zawarcia jednej długoterminowej umowy na dostarczanie desek, w której Mebel-i-Hebel nie będzie zmuszone nieustannie doglądać detali, ustalenia ujęte w umowie będą ogólne, a wszelkie szczegółowe kwestie zostaną rozstrzygnięte później. Kiedy kierowanie zasobami w granicach umowy staje się zależne od nabywcy, mogą pojawić się stosunki charakterystyczne dla firmy.

Po trzecie, powodem, dla którego firma staje się korzystnym rozwiązaniem, jest istnienie niepewności. Przedsiębiorca posiadający kapitał – w rozumieniu Ludwiga von Misesa i Franka Knighta5 – bierze na siebie ciężar niepewności istniejącej na rynku. Nie ma on gwarancji, że jego towar lub usługa znajdą konsumentów; że będzie konkurencyjny względem innych; że osiągnie faktyczne zyski. Nie każdy uczestnik rynku chce nieustannie zmagać się z taką niepewnością. Dla niektórych mierzenie się z przedsiębiorczą niepewnością może być zbyt trudne, stresujące, niezgodne z ich temperamentem, inni nie mają czasu, chęci czy możliwości, ponieważ zajmują się już czymś innym. Tacy ludzie godzą się na zawarcie z przedsiębiorcą umowy, zgodnie z którą wykonują dla niego pracę – ale w zamian za to mają od przedsiębiorcy zapewnienie, że ten będzie im wypłacał pensję określoną w umowie, niezależnie od tego, czy i jakie zyski osiągnie.

To część przyczyn, dla których na rynku powstają przedsiębiorstwa. Pojawiają się kolejne pytania: dlaczego jedne firmy się rozrastają, a inne się kurczą? Jakie czynniki wpływają na wielkość firmy? I pytanie, które zadał znany nam już Ronald Coase:

„Dlaczego jeśli przez organizowanie ktoś może eliminować pewne koszty i faktycznie redukować koszt produkcji, w ogóle istnieją jakiekolwiek transakcje rynkowe? Dlaczego całej produkcji nie prowadzi jedna wielka firma?”6. Co wiąże się z zagadnieniem: czym różni się ogromna rozrośnięta firma od centralnego planisty w gospodarce socjalistycznej?

Autor scenariusza: Mateusz Błaszczyk

Spróbujemy odnaleźć odpowiedzi już w kolejnym odcinku!

1 F.A. Hayek, The Trend of Economic Thinking, „Economica”, maj 1933.

2 Szczegółowe wyjaśnienie w czteroodcinkowej serii „Dlaczego nie socjalizm”
https://prostaekonomia.pl/dlaczego-socjalizm-czesc-1/

3 D.H. Robertson, Control of Industry, s. 85.

4 R. Coase, Natura firmy, s. 34.

6 R. Coase, Natura firmy, s. 39.