O nietrafnych porównaniach, czyli jak nie myśleć o gospodarce

[Poniżej: parafraza wiersza Paweł i Gaweł Aleksandra Fredry]

Frycek1 i Karol2 w jednym stali domu;

Frycek na górze, Karol na dole;

Frycek był skromny, nie wadził nikomu,

Karol o wszystkich myślał: głupole.

W gazetach czytał o gospodarce i ustroju:

Że pną się po trupach i walczą o stołki,

Że rządzą nami tępe matołki

I dlaczego nie ma dostatku i spokoju.

Karol: „Sąsiedzie! Życie w społeczeństwie jest i zawsze było jak gra – i to okrutna gra! Wszystko jest rywalizacją i ktoś musi przegrać, aby ktoś inny mógł wygrać!”.

Frycek: „Myślę, że nie mówisz o życiu, tylko o szachach albo warcabach: tam faktycznie ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa”.

K: „Ależ nie! Mówię właśnie o życiu: o pracy, o zarabianiu, o całej gospodarce! Tak działał świat przed wiekami i tak działa dzisiaj, zwłaszcza kiedy mamy nasz dziki i drapieżny kapitalizm. Żeby jeden przedsiębiorca mógł się wzbogacić, musi być szefem firmy, w której wyzyskuje swoich pracowników i zabiera im owoce ich pracy! Ba, nie tylko wewnątrz firmy tak to działa, ale między firmami również: żeby jedno przedsiębiorstwo odniosło sukces, musi zniszczyć inne, a to znaczy – odbierać ludziom z drugiej firmy pracę, zarobek, chleb od ust! To brutalna gra: jeden musi ponieść porażkę, aby inny mógł odnieść sukces”.

F: „Ech, Panie Karolu… pan czytał, a teraz cytuje artykuł z wczorajszej gazety, prawda? Do tego: bardzo nieprawdziwy artykuł!”.

K: „Nie cytuję, tylko dzielę się własnymi przemyśleniami, które pojawiły się po lekturze… ale zaraz, chwileczkę: jak to – nieprawdziwy?! Przecież tak to wygląda! Bogaci coraz bardziej się bogacą – biedni coraz bardziej biednieją. Przedsiębiorcy walczą między sobą jak wilki o bogactwa, które mamy w gospodarce, a robią to na karkach wyzyskiwanych pracowników! Cały świat to gra, w której człowiek walczy przeciwko człowiekowi, czyż nie?”.

F: „Nie, Panie Karolu. A jeśli ma pan kilka chwil – możemy porozmawiać i wyjaśnię, dlaczego «nie» i dlaczego porównanie życia i gospodarki do gry takiej jak szachy czy nawet Monopol jest bardzo nietrafione”.

Wyjaśnienie Frycka – część pierwsza [porównanie gospodarki do gry o sumie zerowej]:

Spójrzmy najpierw, dlaczego mówienie, że ktoś z konieczności musi „przegrać”, aby ktoś inny mógł „wygrać”, nie może być prawdziwe w świecie tworzenia i wymiany towarów i usług. Sytuację, w której jeden człowiek jest w stanie odnieść zysk tylko i wyłącznie kosztem straty poniesionej przez drugiego człowieka, nazywamy grą o sumie zerowej. Szachy, warcaby czy monopol to faktycznie gry o sumie zerowej. Ale wystarczy rzut oka na historię człowieka, żeby przekonać się, że taka charakterystyka nie pasuje do życia i gospodarki.

Spójrzmy na historię gospodarczą. Mamy tu coś, co możemy nazwać „wykresem historycznym kija hokejowego” [history’s hockey stick]. Wykres przedstawia szacunkową wartość zsumowanych dóbr i usług, które przypadają na pojedynczego człowieka – czyli to, co w uproszczeniu nazwiemy PKB per capita – tyle że nie w konkretnym kraju w konkretnym momencie historycznym, lecz na przestrzeni stuleci. Co widzimy? Cóż, teoria gospodarki jako gry o sumie zerowej nie wytrzymuje uderzenia naszego „kija hokejowego”. Dlaczego? Aż do połowy XVIII wieku wykres jest płaską i niemal zupełnie poziomą linią (niemal, ponieważ delikatnie się wznosi) – a pod koniec XVIII stulecia nagle wystrzela niemalże pionowo w górę. To wtedy pojawia się końcówka „kija hokejowego”. Wtedy też tak nagle i skokowo bogactwo w krótkim czasie uległo zwielokrotnieniu. Bogactwo całego społeczeństwa! Gdyby ludzie bogacili się jedni kosztem drugich, a fortuna była czymś, co wszyscy wydzierają sobie nawzajem, to w jaki sposób całe społeczeństwo, od najuboższych po najzamożniejszych, mogłoby się wzbogacić? Czyim kosztem by się wówczas wzbogaciło, Panie Karolu – kosmitów?

Ale nie bądźmy gołosłowni i przyjrzyjmy się bardziej szczegółowym danym. Potrzebujemy przykładu – a nie znajdziemy lepszego niż historia wzbogacenia się Wielkiej Brytanii, czyli kraju, który zapoczątkował wielką rewolucję przemysłową. Abyśmy nie pogubili się w obliczeniach i aby nie wyprowadziły nas na manowce problemy związane z inflacją pieniądza (to jeszcze jeden wielki temat, Panie Karolu!), potrzebujemy jednej wspólnej miary. Przyjmijmy za taką miarę dolar z 1990 roku – bo dolar często służy w takiej roli. A teraz sprawdźmy!

W Wielkiej Brytanii realny roczny Produkt Krajowy Brutto przypadający na jedną osobę w 1700 roku wynosił 1250 dolarów. Dużo to czy mało – ważniejsze jest to, jak szybko to się zmieniło! Półtora wieku później, w 1850 roku, ów realny roczny PKB per capita to było już 2330 dolarów, a za kolejne półtora wieku, w 2001 roku – aż 20 127 dolarów3. Co to znaczy? Innymi słowy: przeciętny Brytyjczyk na progu XXI wieku jest ponad szesnastokrotnie bogatszy niż Brytyjczyk przełomu XVII i XVIII wieku! Szesnaście razy więcej bogactwa, czyli szesnaście razy większa wartość dóbr i usług dostępnych przeciętnemu obywatelowi! Czy mogłoby do tego dojść, gdyby świat, życie i gospodarka były grą o sumie zerowej, gdzie każdy, kto się wzbogaca, robi to kosztem kogoś innego i gdzie zysk jednego pociąga za sobą stratę drugiego? Mam nadzieję, że widzi Pan, dlaczego tak nie jest. Gdyby jedynym sposobem bogacenia się był wyzysk i utrzymywanie innych w biedzie, to Wielka Brytania – a za nią: cała Europa – a w następnej kolejności ludzkość – nigdy nie wydźwignęłaby się z biedy.

K: „Hm, może i tak, Panie Fryderyku. Ale przecież to nie zmienia faktu, że bogactwo świata jest niczym jedna wielka pizza – każdy próbuje uszczknąć z niej kawałek dla siebie, a im więcej tej pizzy wyrwie, tym mniej jej zostanie dla innych. Temu chyba Pan nie zaprzeczy, prawda?”.

Wyjaśnienie Frycka – część druga [porównanie światowego bogactwa do pizzy/ciasta]:

To kolejne błędne porównanie, Panie Karolu: tak samo jak gospodarka nie jest grą taką jak szachy czy Monopol – tak też bogactwo nie jest wielką pizzą. Ale w porządku: skoro chce Pan mówić o pizzy… to tak zróbmy. I zobaczmy, co nam z tego wyjdzie.

Wyobraźmy sobie całe bogactwo świata dostępne człowiekowi jako smakowitą pizzę, z której każdy chciałby skosztować jak najwięcej. Gdyby gospodarka jednak była grą o sumie zerowej – to znaczyłoby, że między ludźmi toczyłaby się ciągła wojna o kawałki pizzy: wszyscy wyrywaliby ją sobie nawzajem i zawsze ktoś siłą zabierałby większy kawałek, ktoś musiałby zadowalać się mniejszym, a jeszcze ktoś inny pozostawałby z niczym. Tymczasem w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych widzimy nieustanny wzrost zamożności, poziomu i jakości życia wszystkich ludzi, nawet tych najuboższych, nieprzerwanie od końca XVIII wieku – a w ciągu XIX i XX wieku do Zachodu dołączyła reszta świata, nawet kraje, które przez dekady lub stulecia były ubogie, dziś rozwijają się i bogacą – jak Chiny. Na świecie żyje więcej ludzi niż kiedykolwiek – a zamożność i długość życia przeciętnego człowieka, nawet biednego, jest większa niż kiedykolwiek. Najbiedniejszy mieszkaniec naszego miasteczka ma dostęp do większej ilości dóbr i usług niż w dawnych czasach mieli sami królowie!

A jeśli wrócimy na chwilę do przykładu Wielkiej Brytanii… Przeciętny Brytyjczyk jest szesnastokrotnie bogatszy niż jego przodek sprzed zaledwie trzystu lat. Czy pizza zwana światowym bogactwem mogłaby powiększyć się aż szesnaście razy tylko od tego, że każdy próbowałby ją wyrwać drugiemu?

Z porównaniami trzeba bardzo uważać. Gospodarka nie jest grą o sumie zerowej, a bogactwo nie jest pizzą o z góry ustalonym rozmiarze, z której każdy próbuje uszczknąć jak największy kawałek. Jeśli już w ogóle – to gospodarka jest pizzą, która ciągle rośnie – i potrafi rosnąć zaskakująco szybko!

K: „W porządku, panie Fryderyku, niech panu będzie! Może i tak jest. Ale w takim razie: kto lub co powoduje powiększanie się tej pizzy, tak że coraz większe rzesze ludzi mogą jej skosztować? W jaki sposób to bogactwo się mnoży?”.

F: „Panie Karolu… to już akurat temat na zupełnie inne spotkanie4. Myślę, że wkrótce będzie okazja o tym porozmawiać”.

O przyczynach rosnącej pizzy – w jednym z kolejnych odcinków na naszym kanale!

1 Frycek – odwołanie do Frederica Bastiata.

2 Karol – odwołanie do Karola Marksa.

3 Powyższy wykres i dane liczbowe podane za McCloskey:
https://mises.pl/blog/2018/02/02/mccloskey-liczby-mowia-jednak-za-siebie/

4 Można dać link do któregoś z nagrań najbardziej zbliżonego tematycznie – albo ja chętnie napiszę dalszą część z wyjaśnieniem genezy bogactwa.