Kapitalizm w Polsce? Czy właśnie taki system ekonomiczny u nas obowiązuje? Określamy ile mamy faktycznie kapitalizmu w kapitalizmie.

Poniżej prezentujemy wykres zależności kontroli rządowej od wolności osobistej. Tam gdzie mamy 100% rządowej kontroli tam mamy 0% wolności osobistej (komunizm, faszyzm) i odwrotnie – 0% kontroli to 100% wolności (anarchia). Amerykański kapitalizm w czasach ojców założycieli oceniany jest na 60% wolności 40% kontroli (lub 70/30). Jak w Waszej opinii przedstawia się to w Polsce?  Zachęcam was do zagłosowania w naszej sondzie.

kapitalizm
Czekaj...

Jak Twoim zdaniem przedstawia się zależność kontroli rządowej do wolności w Polsce?

Dziękujemy!
Już głosowałeś.
Wybierz opcje.

    Poznajcie Darka. Darek całe życie interesował się teorią ekonomii i ze wszystkich systemów ekonomicznych, o których czytał, najbardziej podobał mu się kapitalizm. Jeszcze jako młody chłopak, ucieszył się gdy pewnego dnia usłyszał w telewizji, że w Polsce panuje właśnie kapitalizm. Wkrótce jednak optymizm Darka miał być wystawiony na próbę.
    Darek, jako ambitny, młody człowiek, postanowił znaleźć sobie zajęcie tuż po osiągnięciu pełnoletności. Jako, że nie miał jeszcze wielkich umiejętności i nie posiadał żadnego doświadczenia zawodowego, nie spodziewał się, że zarobi dużo. Mieszkał wciąż z rodzicami, więc pomyślał, że wystarczy mu, jak zarobi 500 zł miesięcznie na swoje wydatki, bo najważniejsze jest zdobycie doświadczenia w pracy. Zgłosił się do pobliskiej fabryki samochodów i powiedział, że chętnie podejmie każdą pracę i zgodzi się na stawkę 500 zł. Pracodawca popatrzył na niego ze zdziwieniem i odpowiedział „Wybacz młody, chętnie bym na to przystał, ale nie mogę Cię zatrudnić za 500 zł. Rząd wymaga ode mnie, żebym płacił co najmniej 1750 zł brutto.” Darek z radością spytał: „Czyli to oznacza, że zatrudni mnie pan teraz za 1750 zł?” Pracodawca odpowiedział: „nie, to oznacza, że nie zatrudnię Cię w ogóle, bo Twoje umiejętności jeszcze nie są tyle warte”.

    Darek odłożył decyzję o podjęciu pracy i poszedł na studia, żeby podnieść swoją wartość rynkową. Postanowił zostać inżynierem mechanikiem.
    „Dobrze, że studia są za darmo, bo bez pracy nie mógłbym sobie na nie pozwolić” – pomyślał. Przez 5 lat uczył się pilnie i uzyskał dyplom magistra inżyniera. Wziął swój dyplom i raz jeszcze udał się do fabryki samochodów. Właściciel firmy powiedział, że z obecnymi umiejętnościami może przeznaczyć na jego stanowisko 4 900 zł miesięcznie. Darkowi zaświeciły się oczy. Myślał już o tym na co wyda swoje pierwsze pieniądze. Jakie było jego zdziwienie, gdy na koncie zobaczył kwotę 2900 zł. Pobiegł do szefa i powiedział: „Zaszła jakaś pomyłka, mówił pan, że przeznaczy 4900 zł na moje stanowisko a ja dostałem tylko 2900!” Szef kazał mu usiąść i zaczął wyjaśniać: „Słuchaj Darek, ja przeznaczam na twoje stanowisko tyle ile mówiłem, ale zgodnie z prawem muszę odprowadzić za Ciebie składki na ZUS i fundusz pracy co kosztuje mnie około 840 zł” Darek powiedział „okej, ale wtedy powinienem dostać ponad 4000”. „Tak” odpowiedział szef „ale potem z twojej wypłaty pobierany jest jeszcze podatek i składki ubezpieczeniowe a to wynosi kolejne 1160 zł.”
    Darek wkurzony wracał do domu i myślał „to teraz już wiem, jak darmowe są szkoły, szpitale i inne rzeczy. Kosztuje mnie to 40% dochodów, a nikt się mnie nie pyta, czy sobie tego życzę”

    „Ładny mi kapitalizm, rząd narusza moje prawo do swobodnego zawierania umów i przez to teraz nie będę miał ani 500 zł, ani doświadczenia zawodowego”

    Żeby się uspokoić Darek poszedł na piwo, z nudów zaczął oglądać rachunek i zobaczył, że w cenie piwa jest zawarte 23% podatku VAT. Nerwowo zaczął przeglądać inne rachunki, które trzymał w portfelu i okazało się, że płacił 23% VAT przy każdym swoim ostatnim zakupie. Barman zaśmiał się widząc to i powiedział: „Nie chcę Ci psuć dodatkowo humoru, ale pamiętaj, że w piwie zawarta jest też akcyza, a za każdym razem gdy tankujesz samochód to podatki w paliwie wynoszą 50%”
    Darek wychodząc odpowiedział mu: „Skoro mamy kapitalizm to na co rządowi tak wysokie podatki? Przecież w kapitaliźmie rząd powinien być ograniczony a podatki niskie. W moich książkach czytałem, że podatki powinno się płacić tylko na wojsko, policję i sądownictwo, bo zadaniem rządu powinno być jedynie obrona wolności osobistej jego obywateli.”

    kapitalizmPo kilku tygodniach Darek przełknął już fakt, że musi płacić tak wysokie daniny i zajmował się pracą. Często osobiście uczestniczył w pracach konstrukcyjnych i przy dźwiganiu ciężkich stalowych elementów naciągnął sobie bark. „Nie ma problemu – pomyślał Darek – przecież mam darmową opiekę medyczną, jutro pójdę do ortopedy!” Gdy zadzwonił do ortopedy okazało się, że musi najpierw iść po skierowanie. Darek pomyślał: „No tak, kolejne przepisy tylko marnują mój czas, przecież sam wiem, że muszę iść do ortopedy!” Zgłosił się do lekarza rodzinnego po skierowanie i poszedł zapisać się do specjalisty. Jako, że jego stan nie był zagrażający dla zdrowia lub życia, powiedziano mu, że najbliższy dostępny termin jest za 3 miesiące. Darek ostentacyjnie podarł skierowanie i postanowił pójść do lekarza prywatnie. W drodze myślał: „Czyli tak: płacę ogromne pieniądze na służbę zdrowia a jak jej potrzebuję, to nie mogę z niej skorzystać. Teraz wychodzi na to, że mimo, iż płacę rzadowi, to muszę jeszcze zapłacić dodatkowo jeśli nie chcę cierpieć aż 3 miesiące. W kapitaliźmie nie powinno tak być! Powinna być prywatna służba zdrowia i prywatny dobrowolny system ubezpieczeń. Każdy wolny człowiek na pewno sam lepej zadba o swoje zdrowie niż zapewni mu to rząd.”

    Minęło kilka lat. Darek był oszczędnym człowiekiem, więc zebrał sporą sumę pieniędzy. Inwestował w akcje na giełdzie i akurat był dobry moment, żeby wypłacić swoje pieniądze, gdyż akcje urosły o 10% od kiedy w nie zainwestował. Oczywiście, przy sprzedawaniu akcji, musiał zapłacić podatek Belki, bo okazało się, że zyski z jego kapitału nie były tylko jego. W 19 procentach należały do państwa. Swój kapitał postanowił przeznaczyć na otwarcie małej restauracji. Koszmar biurokratyczny, przez jaki musiał przejść i warunki, które musiał spełnić, spowodowały, że zainwestował dużo więcej pieniędzy i czasu niż przewidywał. Jakby tego było mało, ciągle nachodziły go rozmaite kontrole, w tym urząd skarbowy i sanepid. „Po co w ogóle ten sanepid? – mówił Darek do współpracowników – Przecież, gdybym serwował klientom dania nieświeże lub złej jakości to mój biznes upadłby po 2 tygodniach. Zostałbym pewnie również pozwany do sądu przez klienta, który się rozchorował. W moim najlepszym interesie jest, żeby w restauracji było czysto a produkty były świeże. Nie rozumiem po co mnie kontrolować.”

    Darek borykając się z ciągłymi zmianami przepisów i zmianami w podatkach bohatersko utrzymywał swój biznes i nawet udało mu się zarabiać coraz więcej pieniędzy. Okazało się, że jego ryzyko, wysiłek i korzyści dla społeczeństwa, w postaci nowych miejsc pracy i dobrych usług, nie zostały docenione przez rząd. Jako, że zarabiał dużo, to musiał teraz płacić wyższy podatek i zamiast 18 płacił już 32% swoich dochodów rządowi w samym tylko podatku dochodowym. Żalił się przyjaciołom: „No świetnie! Mi, cieżko pracującemu człowiekowi, zabiera się więcej za to, że jestem bardziej produktywny, podczas gdy mój bezrobotny sąsiad dostaje pieniądze od państwa nie wytwarzając niczego. Nic dziwnego, że mamy bezrobocie i słaby wzrost gospodarczy, skoro płacimy ludziom za niepracowanie a obciążamy wysokimi kosztami najlepiej pracujących.”

    Prowadząc restaurację Darek poznał dziewczynę. Ożenił się z nią i postanowił kupić ziemię, żeby wybudować dom. Okazało się, że ziemia którą kupił, była działką rolną, więc musiał poprosić urzędnika, żeby pozwolono mu przekwalifikować ją na budowlaną. Cały proces ciągnał się miesiącami a Darek wkurzony myślał o tym jaki to skandal, żeby właściciel musiał się kogokolwiek pytać co może zrobić ze swoją własnością. Po przekwalifikowaniu działki od razu chciał zacząć budować, ale życzliwy sąsiad uświadomił mu, że wymagane jest jeszcze pozwolenie na budowę od kolejnego urzędnika. Urzędnik udzielił zgody – oczywiście trwało to kolejne 2 miesiące.

    Wreszcie po jakimś czasie dom był gotowy i wkrótce w rodzinie Darka pojawił się syn. Po urodzeniu dziecka rząd nakazał je zaszczepić i w wieku 6 lat poddać edukacji. Darek nie mógł decydować o tym, w jakim wieku jego dziecko ma rozpocząć naukę ani czego ma się uczyć, bo program edukacji był określony przez rząd. Oczywiście za każdym razem ograniczenie wolności Darka rządzący uzasadniali jego dobrem. Nawet to, że nie mógł posiadać broni, żeby chronić siebie i rodzinę przed ewentualnym zagrożeniem. Darek nie umiał tego zrozumieć, przecież prawo powinno kierować się zasadą, że każdy może robić co chce, dopóki nie narusza wolności innych. Wolny człowiek sam dokona dla siebie najlepszego wyboru, bo to on będzie musiał z tym wyborem żyć lub z nim umierać. Ostatecznie Darek nie wytrzymał takiego traktowania i wyprowadził się wraz z rodzina do kraju, gdzie wolność człowieka jeszcze się liczy. Zamknął swoją restaurację, przez co 10 osób straciło pracę, a jeszcze więcej straciło jego usługi, które bardzo sobie cenili. Na lotnisku, czekając na samolot, usłyszał w telewizji, że kapitalizm w Polsce ma się coraz lepiej.

    Jak myślisz? Czy mamy kapitalizm w Polsce? Rząd łamie nam nogi, zabierając nam pieniądze, i daje nam wózek inwalidzki, czyli różne programy socjalne. Kiedy nadchodzą wybory to socjaliści mówią nam – nie głosujcie na kapitalistów, bo oni odbiorą wam ten wózek inwalidzki, który wam daliśmy! Ale zapominają wspomnieć, że gdyby nie socjalizm to bylibyśmy w stanie stać na własnych nogach.

    Co jeszcze mogło spotkać Darka w tej historii? Napisz swoją propozycję w komentarzach na stronie prostaekonomia.pl, weź też udział w sondzie umieszczonej pod filmem.