Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
4 420 odsłony

Skąd się biorą kryzysy?

Stopy procentowe odgrywają ważną rolę, ponieważ koordynują produkcję w czasie. Fakt, że oszczędzamy pieniądze oznacza, że odsuwamy w czasie konsumpcję zasobów. Możemy je kupić już teraz, bo do tego upoważniają nas zarobione pieniądze, ale nie kupując ich, jednocześnie umożliwiamy ich użycie innym podmiotom. To odsunięcie konsumpcji zasobów zapewnia wystarczającą ich ilość do ukończenia nowo rozpoczętych projektów inwestycyjnych. Jako, że pieniądze mają swoje odzwierciedlenie w zasobach czy dobrach, to oszczędzając pieniądze oszczędzamy również te zasoby i dobra.

Gdy bank centralny zaczyna reagować na spowolnienie gospodarcze, czyli wpompowywać pieniądze w system bankowy oraz sztucznie obniżać stopy procentowe, to zaburza tę naturalną wolnorynkową koordynację. Co robią przedsiębiorcy gdy widzą niskie stopy procentowe? Mówią: „hej, stopy są nisko, więc kapitału musi być dużo, a pożyczki są tanie. Rozpocznę długoterminową inwestycję” A konsumenci mówią: „O, stopy są niskie, nie opłaca mi się oszczędzać, wydam swoje pieniądze teraz”. Biznesmeni zaczynają więc działać w mylnym założeniu, że opłacalne są długoterminowe inwestycje. Myślą, że jest wystarczająco dużo zasobów, żeby je ukończyć i czerpać z nich zyski w przyszłości. Konsumenci nie oszczędzają i wydają natychmiast, a producenci inwestują na przyszłość – powstaje niedopasowanie czasowe. Co więcej, oprócz wzmożonych inwestycji istniejących biznesów, powstaje dużo nowych firm, które nie były wcześniej w stanie finansować swojej działalności. Z powodu dużego ryzyka związanego z ich pomysłem pożyczka byłaby zbyt wysoko oprocentowana. Teraz jednak, gdy stopy są obniżone – opłaca im się wziąć kredyt i rozpocząć działalność.

Możesz sobie teraz pomyśleć: Co może być w tym złego? Ludzie mają pracę, powstają nowe firmy, gospodarka ma się świetnie!

Wiemy, że ilość zasobów w gospodarce jest ograniczona. Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie. Czy samo obniżenie stóp procentowych i zwiększona podaż pieniądza powoduje powstanie nowych zasobów? Oczywiście, że nie. Dodruk pieniędzy nie zmienia w gospodarce nic oprócz płynności. Jest tylko więcej pieniędzy, które muszą pokryć tę samą niezmienioną pulę wszystkich dóbr. Ta sama ograniczona pula zasobów ma więc wystarczyć zarówno na całą masę nowych inwestycji i JESZCZE DODATKOWO na potrzeby konsumentów. Dochodzi do sytuacji, gdzie przedsiębiorca i konsument walczą o te same zasoby. Jest to sytuacja nie do utrzymania, ponieważ zasobów tych nie wystarczy dla wszystkich naraz. Z powodu szybkiego wyczerpywania się zapasów – cena poszybuje w górę i inwestycja okaże się droższa niż przewidywano wczesniej. Można zobrazować to następującą sytuacją:

„Budowniczy rozpoczął budowę domu działając w założeniu, że ma wystarczającą ilość cegieł, ale w rzeczywistości ma ich o 20% za mało. Jego projekt jest nie do utrzymania, ale on jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Gdyby wiedział, że ma mniej cegieł, to zacząłby budowę mniejszego domu, lub poczekałby aż cegieł będzie wystarczająco wiele. Jednak w tej sytuacji orientuje się, że cegieł jest za mało dopiero wtedy, gdy zostaje mu ich tylko kilka. Budynek nie może zostać zatem ukończony i cała praca budowniczego idzie na marne, bo teraz musi wszystko zburzyć. Oczywiście w momencie rozpoczęcia budowy gospodarka wydaje się być świetna, bo budowniczy ma pracę i prace się posuwają, tylko co z tego, skoro końcowym efektem jest zmarnowana praca i kapitał.”

Cały problem zaczyna się zatem już w okresie sztucznego boomu pompowanego podażą nowego pieniądza bez pokrycia w rzeczywistych dobrach oraz niskimi stopami procentowymi. Przy braku wystarczającej ilości uprzednich oszczędności wiele inwestycji nie może być ukończonych, nie będzie wystarczająco zyskownych lub nie będzie na nie popytu. Dlatego właśnie w czasie kryzysu widzimy nowo wybudowane lotniska, których nikt nie używa, puste osiedla nowo wybudowanych domów, których nikt nie chce oraz mosty do nikąd.

Jak w takim razie kończy się sztuczny boom i zaczyna spektakularny krach?

Składa się to z kilku czynników. Banki centralne widząc rosnące ceny zacieśniają swoją politykę i podnoszą stopy procentowe. I co się dzieje wtedy?

Konsumenci myślą sobie – „o, stopy wzrosły, teraz zacznę oszczędzać pieniądze” A firmy – szczególnie te, które powstały wyłącznie dzięki taniemu kredytowi i opierały swój biznes na zwiększonej konsumpcji mówią: „Nie, tylko nie to! Potrzebujemy konsumpcji, żeby przetrwać. Poza tym nie stać nas na wyższe raty kredytów”. Te firmy z reguły stają się niewypłacalne i upadają. Przy wyższych stopach procentowych zwiększają się również obciążenia osób, które wzięły kredyty konsumpcyjne na auto lub mieszkanie, bo wysokość ich raty idzie w górę. Co za tym idzie, mniej przeznaczają na konsumpcje. Firmy które uprzednio rozpoczęły długoterminowe inwestycje widzą, że ich projekty były nietrafione i zaczynają przynosić straty. Wówczas zwalniają ludzi. To oczywiście prowadzi do większego bezrobocia i jeszcze niższej konsumpcji. Jest to samonapędzająca się spirala.

kryzys

Oprócz tego wszystkiego mamy jeszcze komercyjne banki. W fazie boomu banki nie przejmowały się za mocno dokładnym sprawdzaniem zdolności kredytowej swoich klientów, więc teraz wielu klientów ma ogromny problem ze spłatą kredytu. W 2008 roku w USA wiele banków nie upadło tylko dzięki temu, że rząd postanowił wykupić ich złe długi – ogromnie zadłużając społeczeństwo.

Spójrzcie na to w ten sposób. Tani kredyt jest dla gospodarki tym czym narkotyk dla narkomana. Narkoman biorąc narkotyk przez chwilę czuje się świetnie, ale gdy zabierze mu się ten narkotyk to przechodzi detox. I właśnie tym jest krach dla gospodarki w obecnym systemie, detoxem po tanim kredycie. I oczywiście jest to bolesne i nieprzyjemne, ale to jest to oznaka, że wolny rynek próbuje oczyścić się ze wszystkich toksyn, czyli nietrafionych inwestycji, żeby mógł zacząć normalnie funkcjonować. Niestety ostatnimi czasy, gdy nadchodzi krach, rządy i banki centralne nie pozwalają na ten detox i leczą narkomana podając mu kolejną dawkę narkotyku, czyli znów obniżają stopy i wtłaczają tani kredyt w system bankowy pompując kolejne bańki spekulacyjne.

Przedstawione powyżej twierdzenia opierają się o Austriacką Teorię Cyklu Koniunkturalnego. Opracowana została przez Friedrich’a Hayek’a, który za swoją pracę został nagrodzony nagrodą nobla. Cały świat przyjął jednak podejście innego ekonomisty John’a Maynard’a Keynes’a, również noblisty, który obstawał za tym, że w czasach recesji bank centralny powinien interweniować i ingerować w gospodarkę.

W tym momencie banki wykorzystały już cały swój arsenał tak zwanej walki z kryzysem proponowany przez Keynesistów. Stopy procentowe w USA są na ekstremalnie niskim poziomie od kilku lat, w wielu krajach europejskich są nawet negatywne. Kreacja pieniądza odbywa się na skalę bezprecedensową. Dług światowy jest gigantyczny i wynosi już ponad 60 bilionów dolarów – tak jest – 60 milionów milionów dolarów. Wkrótce przekonamy się na własne oczy, który z wymienionych ekonomistów miał rację.

Jeden z naszych czytelników zwrócił nam uwagę, na pewne niedopowiedzenie. Dzięki za czujność! Czujemy się w obowiązku uzupełnić wpis o te informacje. Posłużyliśmy się określeniem: „Dodruk pieniędzy nie zmienia w gospodarce nic oprócz płynności”. Jest to uproszczenie obrazujące, że nowo drukowany pieniądz nie kreuje bogactwa. Jednak, żeby wyczerpać temat należy dodać, iż nowo drukowany pieniądz przyczynia się do niewłaściwej alokacji zasobów. Rząd nie dystrybuuje nowo drukowanych pieniędzy równomiernie. Zazwyczaj skupia się jedynie na sektorach gospodarki potrzebujących „pilnej interwencji„. Najczęściej odbywa się to poprzez tzw „pudrowanie trupa” czyli sztuczne podtrzymywanie projektów, które normalnie powinny upaść. Przecież gdyby przynosiły zyski to sektor prywatny by się tym zajął. Kierowanie tam zasobów ludzkich i kapitału jest zatem nieefektywnym ich wykorzystaniem. Powinny być one wykorzystane w produktywny sposób gdzie indziej.

Podsumowując: dodruk pieniędzy nie tylko nie tworzy bogactwa, ale jednocześnie powoduje nieefektywną alokację zasobów i marnotrawstwo.

2017-08-05T21:44:20+00:00 Listopad 27th, 2015|Blog, Filmy, Historyjki|
  • Zepp

    Jak działa dług światowy ? Co to właściwie oznacza ? Wisimy pieniądze Jowiszaninom ? 😛 Czy chodzi tylko o to, że Rosja wisi USA, USA wisi UK, a UK wisi Rosji i suma tych zależności na światową skalę wynosi 60 bilionów ?

    • Rządy są zadłużone u posiadaczy obligacji. Mogą to być ich obywatele, mogą to być instytucje. Można to określić w ten sposób: świat jest zadłużony na rzecz swojego przyszłego dobrobytu. Zadłużony u pokoleń, które jeszcze nie nie urodziły, a będą musiały spłacać długi poprzednich pokoleń. Przy tak dużym długu może również nastąpić reset długów. Może to nastąpić poprzez wojnę, hiperinflację lub ogłoszenie bankructwa przez dany kraj.

      • zdolny

        jak się resetują te długi ? nie rozumiem, poprzez wojnę np ?
        będzie wojna i długi znikną?

      • mysl

        może warto by było przedstawić to w krótkiej animacji w których jesteście świetni i za to wielkie pochwały dla was

  • Jacek

    Myślę, juz niedługo ta farsa ze „sztucznym pieniądzem fiduciarnym” się skonczy, a świat się szykuje na wieki transfer bogactwa, skoro FED „leczy” gospodarkę drukując miliony wkrótce – bezwartosciowych dolarów.
    Czy zainwestował byś obecnie, przy tych stopach w nieruchomość pod wynajem, czy lepiej kupić zloto, srebro i czekać, aż to wszystko niebawem się zawali? Pozdrawiam. :))

  • Jakub Zbąski

    Nie rozumiem jednej kwestii. W momencie kiedy następuje sztuczny boom dlaczego ceny rosną? Bo to ten wzrost jest powodem do podniesienia stóp procentowych przez banki tak?

  • Użytnik

    Jaka jest alternatywa rynkowa? W końcu w warunkach rynkowych przy zmniejszeniu stóp procentowych konsumenci również zaczną konsumować a przedsiębiorcy długoterminowo inwestować, przez co – jak zostało napisane – powstanie niedopasowanie czasowe. Jakby miało to wyglądać?