Choroba kosztów Baumola wyjaśnia pozorny paradoks: komputery, sprzęt i wiele produktów mogą tanieć relatywnie do naszych dochodów, a jednocześnie edukacja, opieka, kultura czy część usług osobistych stają się coraz droższe.

Nie chodzi o to, że ludzie w usługach nagle pracują gorzej. Chodzi o różnicę w tempie wzrostu produktywności między sektorami.

Objaw

Objaw jest prosty: w wielu usługach koszt jednostkowy rośnie mimo postępu technologicznego w całej gospodarce. Koncert kwartetu smyczkowego nadal wymaga muzyków i czasu. Lekcja z nauczycielem nadal wymaga kontaktu. Wizyta u lekarza nadal wymaga uwagi specjalisty.

W fabryce jedna osoba może dzięki maszynom wyprodukować znacznie więcej niż kilkadziesiąt lat temu. W usługach opartych na bezpośrednim kontakcie wzrost produktywności bywa wolniejszy, bo sama usługa jest częściowo czasem człowieka.

Fałszywe wyjaśnienie

Najprostsze fałszywe wyjaśnienie brzmi: „usługi drożeją, bo są nieefektywne”. Czasem to prawda, ale nie zawsze. Baumol pokazuje, że wzrost kosztów może wynikać z samej struktury usługi.

Jeśli strzyżenie, opieka nad pacjentem albo nauczanie ma zachować jakość, nie zawsze da się po prostu obsłużyć pięć razy więcej osób w tym samym czasie. Można używać narzędzi, ale nie każdą relację da się zautomatyzować bez zmiany jej charakteru.

Prawdziwszy mechanizm

William Baumol opisał gospodarkę jako system sektorów o różnym tempie wzrostu produktywności. W sektorach dynamicznych technologia pozwala produkować więcej na godzinę pracy. W sektorach stagnacyjnych produktywność rośnie wolniej.

Płace nie mogą jednak całkowicie oderwać się od reszty gospodarki. Jeśli pracownicy w usługach mieliby zarabiać znacznie mniej niż w sektorach dynamicznych, część z nich odeszłaby do innych branż. Żeby zatrzymać ludzi, usługi muszą podnosić płace, nawet jeśli ich produktywność nie rośnie tak szybko.

Efekt jest taki, że jednostkowy koszt wielu usług rośnie szybciej niż koszt produktów wytwarzanych masowo.

Dane lub przykład

Przykład edukacyjny: fabryka dzięki nowej maszynie podwaja produkcję przy tej samej liczbie pracowników. Koszt pracy na jedną sztukę spada. Szkoła nie może w ten sam sposób podwoić liczby uczniów na jednego nauczyciela bez wpływu na jakość lekcji.

Intereconomics opisuje model Baumola jako skutek nierównego wzrostu produktywności między sektorami. W sektorach progresywnych technologia i kapitał pozwalają szybko zwiększać produkcję, natomiast w wielu usługach jakość nadal wymaga czasu pracy człowieka. Płace rosną jednak w całej gospodarce, dlatego koszty takich usług mogą rosnąć szybciej niż ich produktywność.

Skutki uboczne

Pierwszy skutek to rosnący udział usług w wydatkach. Nie musi to oznaczać, że społeczeństwo biednieje. Może oznaczać, że produkty materialne stają się relatywnie tańsze, a usługi relatywnie droższe.

Drugi skutek to presja na budżety publiczne. Zdrowie, edukacja i opieka społeczna są w dużej mierze usługami pracochłonnymi. Jeśli ich koszty rosną szybciej, rosną też napięcia wokół podatków, jakości i dostępności.

Trzeci skutek to ryzyko mylenia cięcia kosztów z poprawą produktywności. Można zmniejszyć koszt lekcji, skracając kontakt z nauczycielem, ale wtedy zmienia się także jakość usługi.

Czego nie widać na pierwszy rzut oka

Nie widać, że postęp technologiczny w jednym sektorze może podnosić koszty innego sektora. Jeżeli produktywna branża płaci wyższe wynagrodzenia, pozostałe branże muszą konkurować o pracowników.

Nie widać też, że „drożej” nie zawsze znaczy „mniej dostępnie dla całego społeczeństwa”. Jeśli ogólna produktywność i dochody rosną, społeczeństwo może finansować droższe usługi. Problemem staje się jednak podział kosztów: kto ma do nich dostęp, a kto zostaje wypchnięty ceną.

Jak interpretować

Choroba kosztów Baumola nie jest wymówką dla każdej podwyżki. Nie tłumaczy monopolu, złego zarządzania, zbędnej biurokracji ani niskiej konkurencji. To jeden mechanizm, nie uniwersalna odpowiedź.

Najlepiej używać jej jako pytania kontrolnego: czy dana usługa naprawdę ma ograniczone możliwości wzrostu produktywności bez utraty jakości? Jeśli tak, rosnące koszty mogą być częściowo normalnym skutkiem rozwoju całej gospodarki.

Wniosek jest niewygodny, ale ważny: niektóre usługi drożeją właśnie dlatego, że reszta gospodarki staje się bardziej produktywna.

Podsumowanie

Choroba kosztów Baumola pokazuje, że wzrost cen usług nie zawsze wynika z marnotrawstwa. Czasem jest skutkiem tego, że w jednych sektorach produktywność rośnie szybko, a w innych sama natura usługi ogranicza tempo zmian.

Najważniejszy wniosek: niektóre usługi drożeją nie mimo rozwoju gospodarki, lecz częściowo właśnie z jego powodu.

Oceń