New Deal tłumaczony na polski, czyli jak wyglądają zapowiedzi nowego rządowego programu.

New Deal, po polsku Nowy Ład, był nazwą szeroko zakrojonych reform przeprowadzonych przez rząd Stanów Zjednoczonych w trakcie prezydentury Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1945. Oficjalnym celem programu było przeciwdziałanie konsekwencjom wielkiego kryzysu lat 1929–1933. Nowy Ład opierał się na rozwiązaniach etatyzmu i państwowego interwencjonizmu w gospodarkę na skalę nieznaną wcześniej w USA: ustanowiono liczne przepisy socjalne, utworzono państwowe instytucje mające na celu „pobudzić gospodarkę” albo „walczyć z bezrobociem”, rozwinięto budownictwo komunalne i podjęto wiele innych działań w duchu czynnego zaangażowania aparatu państwa w życie gospodarcze i społeczne Amerykanów.

Nowy Ład doczekał się zarówno licznych peanów ze strony zwolenników1, jak i surowej krytyki ze strony przeciwników rządowych projektów2. Niezależnie od oceny – nie sposób zaprzeczyć, że skala i rozmach reform prezydenta Roosevelta stanowiły inspirację dla podobnych programów w innych krajach, gdzie zaczerpnięto przykład z interwencjonizmu i etatyzmu New Deal.

Jeden z takich programów ogłoszono niedawno w Polsce: Polski Nowy Ład – jedna z flagowych propozycji rządu Zjednoczonej Prawicy. Czym ma być Polski Nowy Ład i co już teraz możemy o nim powiedzieć?

Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński opisał projekt dość enigmatycznie:

Różnego rodzaju elementy będą wynikały jedne z drugich, będą się nawzajem uzupełniały, nawzajem wzmacniały i będą prowadziły do tego celu, który chcemy osiągnąć […] Cały ten program jest nastawiony na to, żeby te rodziny łatwiej powstawały, żeby przychodziły na świat dzieci i żeby to wszystko było dla przeciętnego Polaka, w tym wypadku chodzi przede wszystkim o ludzi młodych, ale także ludzi w średnim wieku, po prostu łatwiejsze czy realniejsze3.

Szczegółowe informacje mają zostać podane ósmego maja4, ale kierunek zmian wydaje się zarysowany.

Pojawiły się trzy propozycje zmian odnośnie do podatków i danin płaconych na rzecz państwa.

    1. Możliwość odliczenia składki zdrowotnej w ramach podatku ma zostać zniesiona albo znacząco ograniczona5.

Co to oznacza? Aleksander Łaszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich nie pozostawia złudzeń:

Likwidacja odliczeń składki zdrowotnej to de facto podniesienie podatków bez zmian w samej stawce […] Nominalna stawka w drugim przedziale podatkowym z obecnych 33,25 proc. może więc wzrosnąć do 41 proc.6

Z kolei Mateusz Ratajczak z serwisu money.pl przedstawia szacunkowe wyliczenia:

Zamiast 381 zł aż 500, 600 albo i więcej – tak już niedługo mogą wyglądać składki zdrowotne przedsiębiorców7.

Co z pracownikami?

Warto tę kwestię wyjaśnić, bo dotknie każdego zarabiającego. Od pensji każdy pracujący w ramach umowy o pracę odprowadza 9 proc. składki zdrowotnej. W przypadku pensji 3 tys. zł brutto jest to 232 zł co miesiąc. Z tego jednak spora część – dokładnie 7,75 proc. – wraca w postaci odliczenia od podatku dochodowego. Płacimy mniejszy podatek niż wynikałoby to z kalkulacji, bo odprowadzamy składkę zdrowotną.

We wspomnianym przykładzie zwrot wynosi 200 zł. Gdyby odliczenie wynosiło dokładnie 0 zł – 0 proc., to dość znacznie spadłaby pensja „na rękę”. Zarabiający 3 tys. zł brutto otrzymałby 2 tys. zł na rękę, zamiast obecnych 2 tys. 202 zł8.

    1. Początkowo zapowiedziano podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy złotych9 – między innymi jako rekompensatę zniesienia odliczenia składki zdrowotnej, pewne „zadośćuczynienie” skierowane ku najmniej zarabiającym. Jednak albo nie ma pełnej zgody wśród rządzących, albo politycy próbują się wycofać z przedwczesnej obietnicy – ponieważ minister finansów Tadeusz Kościński niedługo potem powiedział w radiowej „Jedynce”, że kwota wolna od podatku raczej nie urośnie do 30 tys. złotych, bo „budżet nie jest z gumy”, a możemy liczyć na jej podniesienie co najwyżej do 15 lub 20 tysięcy złotych10.
    1. Próg podatkowy ma zostać podniesiony z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł. Czy rzeczywiście? Dowiemy się już w maju.

Komentatorzy z „Rzeczpospolitej” stwierdzili, że tak naprawdę nie będzie to rzeczywiste podniesienie progu, ale jedynie lekka korekta:

Zwiększenie progu dochodowego do 120 tys. zł nie jest reformą, a jedynie urealnieniem skali podatkowej zamrożonej ponad dziesięć lat temu. Niewiele osób może na tym skorzystać.

W rozliczeniach za 2020 r. sporo osób może zapłacić wyższy podatek, bo wpadną w drugi przedział podatkowy z 32-proc. stawką PIT. […] obecnie bowiem, by przekroczyć próg podatkowy, wystarczy zarabiać jedynie 1,7 razy więcej niż przeciętna płaca w kraju. A w 2008 r. nasze dochody musiały zaś być prawie trzy razy wyższe od średniej.

– Wynagrodzenia rosną z roku na rok, za to próg dochodowy między 17- a 32-proc. stawką PIT na poziomie 85,5 tys. zł rocznie stoi w miejscu od ponad dziesięciu lat – mówi Aleksander Łaszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

– To pokazuje, że od 2008 r., ostatniej poważnej reformy podatkowej, mamy w Polsce do czynienia z pełzającym fiskalizmem – ocenia Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich11.

„Dziennik Gazeta Prawna” ustalił, że Polski Nowy Ład wniesie zmiany w dziedzinie tak zwanej równości płac – między innymi wymusi na pracodawcach ujawnianie pensji pracowników innym osobom zatrudnionym w firmie, wszystko w imię egalitaryzmu:

w firmach zatrudniających powyżej 250 osób pracownik mógłby zażądać, by w ciągu miesiąca pracodawca uzasadnił, z czego wynikają jego aktualne zarobki. Można byłoby też zażądać informacji o średnich zarobkach osób płci przeciwnej, które wykonują podobną pracę12

Kolejny element to – również w duchu Nowego Ładu Roosevelta – państwowe „wsparcie” socjalne w dziedzinie mieszkaniowej. Program zakłada dofinansowanie wkładów własnych: osobom między 24 a 40 rokiem życia albo wielodzietnym rodzinom państwo ma gwarantować dopłatę do 100 tys. zł na pierwsze mieszkanie13.

Zapowiedzi są liczne, a nadzieje i obawy co do Polskiego Nowego Ładu – duże. Na konkrety poczekamy jednak co najmniej do maja.

Autor: Mateusz Błaszczyk

1 Stanowiły m.in. bezpośrednią inspirację dla:
John Maynard Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003.

2 Murray Newton Rothbard, Wielki kryzys w Ameryce, wyd. Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2010.

11 https://www.rp.pl/Budzet-i-Podatki/304159867-Kiedy-rzad-skonczy-z-pelzajacym-fiskalizmem.html?fbclid=IwAR1IqLzIkpxJc8FY7KgmaCjcx8zBaNBRqROS3x3NLZLUAVc4SyDHfmBQ4KI