Czy wiecie o sporze dwóch Steve’ów o to, kto był twórcą jabłka? Chodzi oczywiście o niesnaski między Steve’em Wozniakiem a Steve’em Jobsem, czyli dwoma współzałożycielami przedsiębiorstwa Apple. Steve Wozniak był inżynierem: zaprojektował i skonstruował Apple I i Apple II, czyli jedne z pierwszych komputerów osobistych w historii. Steve Jobs był biznesmenem: przekuwał pomysły w rynkowe sukcesy i dzięki świetnym zdolnościom marketingowym zachęcił miliony ludzi do kupowania produktów Apple. Współpraca tej dwójki nie przebiegała jednak łagodnie i bez spięć. Wozniak wielokrotnie podkreślał, że jego zdaniem Jobs nie jest żadnym wielkim wizjonerem zmieniającym świat, a jedynie człowiekiem ze smykałką do marketingu, który potrafi wykorzystywać cudze idee i na nich zarabiać.

Dzisiaj to Steve Jobs jest pierwszą postacią, która przychodzi na myśl, kiedy mówimy o twórcach sukcesu firmy Apple. Steve Wozniak zdaje się pozostawać w cieniu chwały wielkiego imiennika. Wielu komputerowych geeków żywo zainteresowanych branżą otwarcie twierdzi, że Jobs niczego sam nie stworzył, a jedynie „ukradł” Wozniakowi sławę i pieniądze. Rysuje się przed nami obraz jaskrawej dychotomii między geniuszem i twórcą, czyli Wozniakiem, a pasożytem czerpiącym zyski z cudzych osiągnięć, czyli Jobsem. Biedny, ale genialny wynalazca kontra „tylko” przedsiębiorca. Czy w rzeczywistości tak to właśnie wygląda, a prawdziwi twórcy wynalazków zmieniających życie milionów są wykorzystywani przez chciwych biznesmenów?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw zrozumieć różnicę między wynalazkiem a innowacją.

Wynalazki są siłą napędową rozwoju technologicznego, a ten jest kluczowy dla rozwoju cywilizacji. Od technologii zależy dobrobyt, długość i jakość życia oraz wygoda dnia codziennego ludzi na całym świecie. To technologia kilkudziesięciokrotnie zwiększyła wydajność manufaktur – za pomocą maszyny parowej. To ona uwolniła rolników od pracy w pocie czoła od świtu do zmierzchu – ponieważ dała im traktory i kombajny. To ona ułatwiła i przyspieszyła podróżowanie po świecie – najpierw dzięki kolei, następnie samochodom, a jeszcze później samolotom. Jednak nie każdy wynalazek przyczynia się do rozwoju technologicznego, a część – nawet tych genialnych wynalazków – nigdy nie znajduje szerokiego zastosowania. Dlaczego?

Spójrzmy na to, czym jest wynalazek. Wynalazek to:

„nowe oryginalne rozwiązanie techniczne lub organizacyjne o charakterze użytkowym, którego powstanie ma znamiona aktu twórczego (w czym się różni od odkrycia, będącego konstatacją czegoś, co istnieje obiektywnie).”1.

Pierwsze wykonane przez człowieka koło – było wynalazkiem, ponieważ było nowym sposobem rozwiązywania problemu transportu i umożliwiło powstanie wozów. Pierwsza motyka, pierwszy zegar słoneczny, pierwszy młyn wodny – każde z nich było wynalazkiem, tak samo jak wynalazki, których twórców znamy dziś z imienia, takie jak nowożytna prasa drukarska z ruchomą czcionką Jana Gutenberga, atmosferyczny silnik parowy Thomasa Newcomena, samolot Orville’a i Wilbura Wrightów czy DYNABOOK, czyli pierwszy wizjonerski przenośny komputer osobisty zaprojektowany przez Alana Key w laboratoriach Xerox PARC. Rozumiemy, czym były i są wynalazki.

Jednak nie każdy wynalazek staje się równie przełomowy jak te wymienione wyżej – a na pewno nie staje się takim od razu. Historia daje przykłady licznych (znanych z imienia albo bezimiennych) wynalazców, którzy tworzyli nowe rozwiązania technologiczne przewyższające wszystko, co znali współcześni im ludzie – a mimo to ich wynalazki albo zostały zapomniane, albo po prostu nie znalazły szerszego oddźwięku w społeczeństwie ich epoki. Leonardo da Vinci, powszechnie uznawany za archetyp człowieka renesansu, miał być twórcą dziesiątek wynalazków, które dopiero całe wieki później były faktycznie stosowane – przypisuje mu się między innymi wynalezienie spadochronu2. Jednak spadochrony (jak i wiele innych wynalazków przypisywanych da Vinciemu) znalazły się w powszechnym użytku dopiero kilka stuleci później. Można nawet mówić o całych „narodach wynalazcówˮ, z których wywodzili się twórcy niezwykłych technologii. Często jednak technologie te przez wieki nie odbijały się szerszym echem w tych narodach – i stanowiły raczej ciekawostkę i zabawkę dla bogatych elit niż powszechnie dostępy towar zmieniający na lepsze życie mas. Przykładem mogą być starożytne i średniowieczne Chiny – kraj licznych wynalazków, które jednak przez długi czas (często przez wieki) nie zmieniały znacząco codziennego życia przeciętnych Chińczyków. Nawet słynne Cztery Wielkie Wynalazki (czyli druk, kompas, papier i proch), stanowiące w Chinach klasyczny symbol naukowej i technologicznej potęgi kraju, znalazły szersze, powszechniejsze i bardziej rewolucyjne zastosowania dopiero później w Europie, a nie w Państwie Środka.

Nie każdy wynalazek zmienia świat, a na pewno nie każdy robi to od razu ani za pośrednictwem działań samego wynalazcy. Nie jest tu winne fatum, złośliwość losu czy społeczeństwo niedojrzałe do tego, aby docenić geniusz wynalazcy. Aby wynalazek faktycznie stał się przełomem i zmienił na lepsze życie mas – musi stać się innowacją.

Innowacja to wynalazek wdrożony w życie i wykorzystany na szeroką skalę.

Pierwsze koło mogło być najgenialniejszym wynalazkiem ówczesnego świata – ale nijak nie zmieniło losu innych ani nie wpłynęło na poprawę jakości życia ludzi tamtej epoki, dopóki wynalazca nie przedstawił im swojej nowinki, nie wyjaśnił jej znaczenia i zastosowania i nie pokazał, że można ją wykorzystać do szybszego i łatwiejszego transportu.

Prasa drukarska Gutenberga nie miałaby znaczenia, gdyby nie została przyjęta przez innych i gdyby nie zaczęto na niej wkrótce powszechnie drukować pism, włącznie z Pismem Świętym tłumaczonym na języki narodowe.

Silnik parowy Newcomena byłby zapomniany i stałby się jedynie zapiskiem w zakurzonej pracy jakiegoś historyka, gdyby w 1712 roku w kopalni w Staffordshire nie uruchomiono pierwszej z tych maszyn w celu przyspieszenia i ułatwienia wydobycia węgla, co udowodniło w praktyce skuteczność maszyny w przemyśle wydobywczym.

Podobnie ten sam silnik mógłby nigdy nie stać się kluczowym elementem przemian rewolucji przemysłowej, gdyby nie późniejsze udoskonalenia i masowa sprzedaż, które zawdzięczamy Jamesowi Wattowi.

Innowacja to wynalazek, który został z sukcesem przedstawiony masom i sprzedany na rynku. Ojcem wynalazku jest (a jakże!) wynalazca – ale ojcem innowacji jest przedsiębiorca. Często jest to jedna i ta sama osoba – historia zna wielu wynalazców-przedsiębiorców, takich jak Thomas Alva Edison. Jednak równie często autorem spektakularnego sukcesu danej nowości technologicznej jest ktoś inny niż sam wynalazca. Nie ma w tym nic zaskakującego – wszak nie każdy naukowiec czy inżynier musi być jednocześnie biznesmenem i specem od reklamy, promocji i sprzedaży.

W społeczeństwie każdy działa na podstawie swojego najlepszego osądu, wchodzi z innymi w dobrowolne interakcje i ma szansę na tym zyskać. Ten, kto najlepiej zaspokaja potrzeby szerokich rzesz konsumentów, zyskuje najwięcej – ale tak czy siak zyskuje każdy: wynalazca, przedsiębiorca, „powielaczˮ danego wynalazku i w końcu ostateczny odbiorca produktu: konsument.

Wracając do przykładu Chin: dlaczego to nie tam, lecz w Wielkiej Brytanii i w USA, dopiero w połowie XVIII wieku, doszło do rewolucji przemysłowej – i do radykalnego wzrostu dobrobytu i poprawy warunków życia społeczeństwa? Wydawałoby się, że Chiny miały wszystko, czego potrzeba do przełomu: wynalazki, ogromną populację, wielką powierzchnię, mnóstwo złóż naturalnych. Jednak aby wynalazek stał się innowacją i faktycznie odmienił życie ludzi, potrzeba czegoś innego: sprawnie funkcjonujących instytucji rynkowych i tych, którzy je wykorzystają: przedsiębiorców.

Ta nowa grupa ludzi zajęła się (i nadal zajmuje) walką z niepewnością. Co to oznacza? Przedsiębiorcy podejmują próbę przewidywania, co, kiedy i dlaczego będzie potrzebne jak najszerszym rzeszom ludzi, a następnie dostarczania im tych towarów i usług najlepiej i najtaniej, jak to możliwe. Biorą na swoje barki tę niepewność: jeśli ich przewidywania okażą się słuszne, mają szansę osiągnąć zysk; jeśli będą niesłuszne – poniosą stratę.

Co wynika z tego dla historii o dwóch Steve’ach spierających się o jabłko? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z dziejami biednego wynalazcy – geniusza wykorzystywanego przez krwiożerczego przedsiębiorcę? Być może twórcą przełomowej technologii Apple’a faktycznie nie był Steve Jobs, lecz Steve Wozniak. Jednak bez umiejętności przedsiębiorczych, zmysłu biznesowego i wyczucia rynku, które cechowały Jobsa, firma Apple nie mogłaby odnieść tak wielkiego sukcesu, a Apple I i Apple II mogłyby skończyć jako ciekawe, ale zapomniane wynalazki leżące wśród kurzu w garażu.

Warto docenić obydwu: wynalazcę i jego wynalazki – oraz przedsiębiorcę i jego innowacje.

Autorem scenariusza jest Mateusz Błaszczyk, współtwórca vloga „Klasa Atlasa”.

1 Definicja pojecia „wynalazek” z internetowej Encyklopedii PWN: https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/wynalazek

2 Szkice i opis budowy spadochronu Leonardo da Vinci zamieścił w czwartym rozdziale Kodeksu Atlantyckiego:

http://www.codex-atlanticus.it/#/Overview

Faktyczna funkcjonalność spadochronu skonstruowanego według szkicy i notatek Da Vinciego została empirycznie potwierdzona w 2000 roku: http://news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/808246.stm