Ten film przedstawia pierwszą z czterech ogólnych wskazówek przydatnych w osiąganiu dobrobytu. Owe wskazówki są proste w tym sensie, że łatwo je zrozumieć. Nie są natomiast łatwe w wykonaniu. Nie opowiadamy o prostych, wręcz magicznych, sposobach natychmiastowego wzbogacenia się. Każdy z tych kroków będzie wymagał czasu, pracy i systematyczności. Opisywane wskazówki zostały sformułowane przez Douga Casey, znanego inwestora i spekulanta, autora kilku książek o tematyce finansowej. Uzupełniliśmy je o dodatkowe wskazówki i przemyślenia, z czego większość pochodzi z książki „Szkoła Austriacka. Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją” autorstwa Rahima Taghizadegana.

Upłynnianie

Zacznijmy od przyjrzenia się temu co już posiadamy. Istnieje duża szansa, że część z naszych dotychczasowych wyborów zakupowych okazała się błędna. Np. kupiliśmy coś, czego nie używamy, lub coś, czego kupna żałujemy. Niektórzy mają tak wiele rzeczy, że muszą wynajmować dodatkowe miejsce magazynowe, aby je przechowywać. Doug Casey słusznie zwraca uwagę, że te rzeczy „kosztują pieniądze w kosztach przechowywania i w deprecjacji ich wartości, a także ciążą jako psychologiczny bagaż”.1

Niemiecki pisarz i dziennikarz Alexander von Schonburg napisał zapadające w pamięć słowa, na temat marnowania, często nawet wysokich dochodów, na rzeczy nie utrzymujące wartości:

„Podczas gdy społeczeństwo, we wszystkich warstwach społecznych, posiada dziś setki różnych przedmiotów, jedynie znikomo mała i coraz bardziej kurcząca się klasa społeczna rzeczywiście jest w posiadaniu prawdziwej wartości. Nawet ktoś z niższej klasy średniej może osiągać ogromne dochody – wykwalifikowany robotnik może zarobić w ciągu swojego życia znacznie więcej niż milion euro – ale jego osobisty, stabilny stan posiadania, stanowi z reguły tylko ułamek tego, co zarobił, bo zmarnował swój dochód na bezwartościowe śmieci lub bezsensowne zabijanie czasu: wakacje na Seszelach, półki na butelki wykonane ze źle skręconego iglastego drewna, zastawy stołowe do foundue, gofrownice, członkostwa w klubach, maszyny do lodu i jogurtu, sandały żelowe, plecaki sportowe, wielofunkcyjne kurtki, turystyczne krajalnice do cebuli, wagi do pomiaru tkanki tłuszczowej, rozdrabniarki do mięsa z „polerowanym chromowanym wykończeniem”, maszyny do zbierania kłaczków z wymienialnym pojemnikiem, elektryczne urządzenia masujące, maszyny do termicznego zamykania plastikowych toreb, po dwie wyciskarki do soków, urządzenia do masażu chi, designerskie patelnie i poduszki piankowe z pamięcią magnetyczną.”2

A zatem jeśli mamy zbędne rzeczy, warto pomyśleć nad ich sprzedażą. Szczególnie w okresie prosperity, gdy łatwiej je sprzedać.3 Ich wartość spada z czasem, więc im dłużej je trzymamy, tym więcej tracimy. To nie są dzieła sztuki, które będą zyskiwać na wartości w czasie. Sprzedając je można odzyskać przynajmniej część gotówki, którą na nie wydaliśmy. Zyskujemy w ten sposób płynność finansową. Można myśleć o tym, jak o odmrażaniu gotówki, zamrożonej wcześniej w lodzie nietrafionych zakupów.

To nie jedyna metoda zyskiwania płynności. Inną, która nie wyklucza pierwszej, jest oszczędzanie. Oszczędności to dodatnia różnica między uzyskiwanymi przez nas dochodami a naszymi wydatkami. Warto więc skupić się na tych dwóch czynnikach: dochodach i wydatkach. O dochodach powiemy więcej w kolejnych odcinkach. W tym poruszymy jeszcze kwestię wydatków. Abonament na kanały których nie oglądamy, karnet na siłownię w której byliśmy raz, źle dobrane pakiety usług, wysokie raty za auto którego możliwości nie wykorzystujemy, to tylko niektóre przykłady wydatków, których ograniczenie może szybko dostarczyć dodatkowych środków bez konieczności podejmowania daleko idących wyrzeczeń. Niektórym osobom pomoże również zapisywanie miesięcznych wydatków z podziałem na kategorie: żywność, auto, rachunki itp. w celu zorientowania się jaka część dochodu przeznaczana jest na daną kategorię i refleksji nad tym, czy można coś z tym zrobić. Część wydatków uda się ograniczyć szybko i łatwo. Obniżenie innych będzie wymagało więcej czasu i pracy.

Warto zaznaczyć, że oszczędzanie, tak jak i budowanie dobrobytu w ogóle, nie polega na wyrzekaniu się wszystkiego i ograniczaniu kosztów do niezbędnego minimum – na granicy przeżycia. Chodzi raczej o zachowanie równowagi. Część osób oszczędzanie widzi jako zamianę „życia teraz” na „życie w przyszłości”. W tej sytuacji można byłoby faktycznie się zastanawiać: „co za różnica, czy pożyję sobie teraz czy później. Teraz przynajmniej jestem młody i zdrowy”. Ale oszczędzanie i osiąganie dobrobytu nie polega na takiej wymianie. Polega na życiu w równowadze między przemyślaną konsumpcją, przemyślanym oszczędzaniem, przemyślanymi inwestycjami i budowaniem majątku. Gdy jesteśmy młodzi, zwykle mamy więcej dochodu niż majątku. Gdy jesteśmy starsi, zwykle mamy więcej majątku niż dochodu. Zatem budowanie majątku, który w przyszłości będzie mógł przynosić dochód, nie jest odkładaniem życia na później, lecz bardziej równoważeniem poziomu życia w różnych jego okresach.4

Co zrobić z uzyskaną płynnością finansową?

Taghizadegan pisze: „Każdy kto ma długi, nie potrzebuje żadnych dodatkowych rekomendacji inwestycyjnych oprócz jednej: jak najszybciej spłacić!”. Wyjątkiem będą kredyty zabezpieczone w całości majątkiem, wzięte głównie ze względu na korzyści podatkowe.

Jednym z najtrudniejszych do uniknięcia kredytów konsumpcyjnych jest kredyt hipoteczny. Można sensownie argumentować, że taki kredyt również ma funkcję równoważącą. Przy obecnych cenach nieruchomości, czekanie aż odłożymy wystarczającą sumę pieniędzy na kupno własnego mieszkania za gotówkę może zająć całe lata, a przecież mieszkać trzeba już teraz. Można jednak zrobić kilka rzeczy w celu poprawy sytuacji. Uzbierać większy wkład własny, rzetelnie sprawdzić oferty kredytów na rynku, poczekać na odpowiedni moment zakupu, zabezpieczyć się na ile to możliwe przed dużymi wahaniami stóp procentowych, zadbać, aby rata nie stanowiła bardzo dużej części dochodów, itp.5

Po spłacie, lub przynajmniej ograniczeniu długów do koniecznego minimum (co prawdopodobnie również przysłuży się ograniczeniu comiesięcznych wydatków), warto przystąpić do budowania jakiegoś poziomu rezerwy płynnych środków. Jak pisze Taghizadegan:
„Trzymanie zapasów na czarną godzinę to tradycyjna zasada każdej zrównoważonej gospodarki. W dynamicznym świecie, w którym niepewność, błędy, wahania i zmiany są nieuniknione, zapasy odgrywają ważną balansującą, koordynującą i rozwojową rolę.”6

Nie inaczej jest z naszymi gospodarstwami domowymi. Warto zastanowić się nad sytuacją, w której przez jakiś czas będziemy musieli pokrywać wydatki nie osiągając dochodów. Np. przez zwolnienie z pracy. Ile czasu możemy szukać nowej? Jaki zapas gotówki będzie nam potrzebny, abyśmy nie musieli się zadłużać? A co w sytuacji dużego, nieprzewidzianego wydatku?

Zapasy płynnych środków pełnią rolę balansującą również w przypadkach, gdy nie mamy do czynienia z przysłowiową „czarną godziną”. Załóżmy, że w jakimś miesiącu mamy dwa razy wyższe wydatki niż w innych miesiącach. Akurat tak wypada, że wydatki kumulują się w danym miesiącu. Np. do zwykłych comiesięcznych rachunków dochodzi ubezpieczenia auta, podatek od nieruchomości itp. Nie są to nieprzewidziane wydatki, lecz część osób przypomina sobie o nich tuż przed koniecznością ich pokrycia i mają tzw. „ciężki miesiąc”. „Ciężkie miesiące” można złagodzić patrząc na wydatki szerzej niż miesięcznie. W miesiącu, w którym wydatki są niskie, można oszczędzić nieco więcej, aby móc przeznaczyć te środki na ów „ciężki miesiąc”.

Taghizadegan proponuje utrzymywać płynne rezerwy na poziomie całorocznych wydatków.7

W spłacie długów i zbudowaniu takiej rezerwy powinny pomóc także następne kroki, w których większy nacisk położony jest na dochody niż wydatki. O nich już w następnych odcinkach.

1 “That stuff is costing you money in storage cost, in depreciation and in the weight of psychological baggage.”
https://www.caseyresearch.com/money-how-get-it-and-keep-it/

2 SCHONBURG Alexander von, Die Kunst des stilvollen Verarmens. Wie man ohne Geld reich wird, Reinbeck: Rowohlt Taschenbuchverlag, 2007, s. 172 [cyt. za] TAGHIZADEGAN Rahim, Szkoła Austriacka – Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją, wyd. Fijorr Publishing, 2017, s. 249-250

3 „ Right now, it has a market value. Perhaps to a friend you can call. Or to a neighbour who might buy it if you have a yard sale. Or to some of the millions of people on eBay. A year from now, when we’re out of the eye of the financial hurricane and back into the storm, it will likely have much less value. But right now, there’s a market. Even if most people are no longer wearing those “He who dies with the most toys, wins” T-shirts that were popular at the height of the boom, there are still buyers.”
źródło: https://www.caseyresearch.com/money-how-get-it-and-keep-it/

4 Więcej na ten temat zob.: TAGHIZADEGAN Rahim, Szkoła Austriacka – Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją, wyd. Fijorr Publishing, 2017, s. 204-211 oraz 228

5 Więcej na ten temat zob.: TAGHIZADEGAN Rahim, Szkoła Austriacka – Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją, wyd. Fijorr Publishing, 2017, s. 225-227

6 TAGHIZADEGAN Rahim, Szkoła Austriacka – Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją, wyd. Fijorr Publishing, 2017, s. 231

7 TAGHIZADEGAN Rahim, Szkoła Austriacka – Praktyka inwestowania między inflacją a deflacją, wyd. Fijorr Publishing, 2017, s. 237