Rozgorzała w mediach dyskusja w sprawie ozusowania każdej umowy w Polsce w tym umów „śmieciowych”. Wiceminister Zieleniecki uświadomił obywateli, że wydatki z tytułu obniżenia wieku emerytalnego wzrosną od 3 do 7 mld zł rocznie (niezły rozrzut BTW) i z tego właśnie powodu, należy ściągnąć tę kwotę od podatników. To akurat nie jest nic niezwykłego, ponieważ każdy wydatek rządowy jest równy podatkowi nakładanemu na obywateli. Jeśli ktoś uważa, że rząd mu coś daje – po prostu nie rozumie, że państwo nie ma żadnych własnych pieniędzy, które może mu dać, lub za które może coś za niego sfinansować.

W odpowiedzi na słowa ministra Związek Przedsiębiorców i Pracodawców napisał na swoim facebookowym profilu:

„Jeśli to prawda – wierzyć nam sie nie chce – to:
(1) poważny spadek wpływów do budżetu
(2) poważne powiekszenie się szarej strefy
(3) kilkaset tysięcy – milion kolejnych wyjazdów zagranicę, bo ubytki z (1) i (2) będzie trzeba skądś uzupełnić – czyli zrobią to ze zwiększenia opodatkowania mlodych, którzy wówczas wejdą na strony WizzAir i RyanAir i sobie wylecą z socjalistycznego raju ministra profesora Marcina Zielenieckiego. Będzie Pan minister sam sobie emeryturę musiał płacić.”
facebook, ZPP

Czy słowa ministra są jego prywatną opinią czy też stanowiskiem rządu, należy zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii:

Zacznijmy od tego, że szczytem bezczelności ze strony pana ministra było stwierdzenie: „państwo powinno zmuszać obywateli do przezorności”. Te słowa wychodzą od przedstawiciela aparatu państwa, które od lat wydaje więcej niż ściąga z podatków i marnotrawi miliony złotych w taki sposób, że przeciętny obywatel przeciera oczy ze zdumienia (niezależnie od partii rządzącej w danym momencie).

Pan minister zapytany o likwidację przywilejów rolników i górników odpowiada: „Sytuacja materialna polskich rolników stanowi uzasadnienie funkcjonowania odrębnego systemu ubezpieczenia społecznego” oraz „Jeśli chodzi o górników, to osobom, które proponują zmiany w systemie emerytalnym dla tej grupy zawodowej, proponuję zjechać na dół do kopalni i na własnej skórze przekonać się, w jakich warunkach pracują górnicy”. Brzmi to tak jak gdyby tylko górnicy pracowali w Polsce ciężko. Nie sposób tu nie przytoczyć słów Orwella: „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”.

Główny problem polega na tym, że cała dyskusja o emeryturach i ZUS omija sedno sprawy. Zarówno podniesienie wieku emerytalnego do 67 roku życia jak i obniżenie go z powrotem do 65 i 60 roku życia nie zahacza nawet o rozwiązanie problemu.
Mimo wszystko omówię skutki obu propozycji:

Podniesienie wieku emerytalnego i rabunek środków z OFE: Jest to nic innego, jak odsunięcie problemu na „po wyborach”. Nie rozwiązuje systemowego problemu z ZUS-em, który opiszę niżej. Jest to także zmienianie zasad w trakcie gry. Ludzie, którym obiecano, że przejdą na emeryturę w danym wieku, mają prawo czuć się oszukani. Równie oszukani mogą się czuć ludzie, którym powiedziano, że pieniądze w OFE należą do nich.

Obniżenie wieku emerytalnego do poprzedniego poziomu i jednoczesne ozusowanie umów „śmieciowych”: Jest to po prostu cofnięcie jednej nieudolnej próby odsunięcia problemu w czasie i zastąpienie ją drugą – równie nieudolną, a nawet bardziej szkodliwą. Ozusowanie umów tzw. „śmieciowych” (a określenie to uważam za wybitnie nietrafione) spowoduje wyższe koszty pracy, a co za tym idzie ucieczkę w szarą strefę i/lub wyższe bezrobocie.zus-satyra Teraz uciekając przed „dobrodziejstwami” płacy minimalnej można zmniejszyć koszty pracy zawierając umowę „śmieciową”. Po podwyższeniu także kosztów i tych umów – cała masa mało wykwalifikowanych pracowników zasili urzędy pracy. Poza emerytami, społeczeństwo będzie musiało wspomagać większą ilość przymusowo bezrobotnych, którzy normalnie utrzymywaliby się sami. Nowe przepisy uderzą również w osoby prowadzące działalność, gdyż – cytując „Gazetę Prawną” – „osoba prowadząca firmę i zawierająca jednocześnie umowy-zlecenia, zapłaci kilka składek ZUS – jako biznesmen i od każdej umowy-zlecenia. Teraz płaci jedną.” Będą problemem także dla osób samozatrudnionych, które teraz płacą już oszałamiające i załamujące 1030 zł na ZUS, a po zmianach mają płacić jeszcze więcej.

ZUS od początku swojego istnienia jest jedną wielką piramidą finansową zniewalającą całe społeczeństwo. I jak w każdej piramidzie finansowej – dopóki więcej pieniędzy jest wpłacane niż wypłacane – wszystko jest okej. Niestety przestało tak być przez naszą fatalną demografię i wydłużenie długości życia. Coraz mniej młodych osób musi utrzymywać coraz większą liczbę emerytów, którzy żyją coraz dłużej.

Po kliknięciu w obrazek poniżej pojawi się nowe okno z animacją problemu demograficznego w Polsce.

GUS

Ta sytuacja jest kompletnie nie do utrzymania. Ludzie zrzucili z siebie obowiązek oszczędzania na starość, a przy tak wysokich podatkach wielu nawet nie ma jak tego zrobić, choćby chciało.

Wyjście z tej sytuacji jest trudne i bolesne, bo wymaga od polityków stanięcia w prawdzie i powiedzenia: „Obywatele, jesteśmy spłukani, nie stać nas na zapewnianie wam godnego życia na emeryturze, musimy wypłacić emerytury tym, którym to obiecaliśmy. Pieniądze jak zawsze weźmiemy od was lub sprywatyzujemy majątek państwowy. Osoby nowo wchodzące na rynek muszą radzić sobie same.”

Wychodzenie z tego bagna trochę potrwa, bo siedzimy w nim bardzo głęboko, ale na pewno rozwiązaniem nie jest dalej w nim tkwić i liczyć, że „jakoś to będzie”. Jedynym systemem, który jest w stanie utrzymać się w dłuższym okresie, jest korzystanie na emeryturze ze środków samodzielnie zgromadzonych przez lata swojej własnej pracy i korzystanie z pomocy swoich dzieci.

zus