Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
4 983 odsłony

Jak określamy wartość rzeczy?

W tym filmie dowiesz się czym jest prawo malejącej użyteczności krańcowej. Znajdziesz też odpowiedź na pytanie jak ludzie określają wartość produktów i czemu ten sam produkt w dla różnych osób może mieć tą wartość zupełnie inną.

Malejąca użyteczność krańcowa pieniądza.

Jaką wartość przypisujemy pieniądzom? Gdy nie masz w ogóle pieniędzy to zarobiony 1000 zł zmieni Twoje życie bardzo wyraźnie. Zapewnisz sobie już za to skromny dach nad głową i żywność. Wtedy pieniądz jest dla Ciebie bardzo wartościowy. Mimo, że życie wciąż nie jest luksusowe to jednak w porównaniu z byciem głodnym i bezdomnym jest to ogromny wzrost jakości życia. Podczas gdy zarabiasz już 5000 zł ten sam 1000 zł nie jest dla Ciebie tak dużą poprawą poziomu życia. Oczywiście dalej ma dla Ciebie wartość, dalej przyniesie Ci korzyści, ale nie będzie stanowić o życiu i śmierci. Gdy zarabiasz 1 milion złotych miesięcznie to dodatkowy 1000 zł jest kwotą, która prawie w ogóle nie zmienia Twojego życia. Może już nawet nie stanowić obiektu Twojego pożądania bo masz już wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zaspokoić wszystkie swoje potrzeby materialne i dużo bardziej możesz cenić wartości takie jak miłość, czas spędzony z rodziną, własne zdrowie czy wolny czas. Jako, że tych rzeczy nie możesz kupić, to rezygnujesz z pogoni za dodatkowym zarobkiem na rzecz np. przebywania z rodziną. Na tym etapie wartość kolejnej takiej samej jednostki pieniądza (1000 zł) jest zatem znikoma. Prawo malejącej użyteczności krańcowej warto znać i uświadamiać sobie jego działanie. Pomaga to zrozumieć co kieruje ludźmi podczas kupowania produktów lub podczas ich sprzedaży. Może również pomóc w wycenie swojego produktu na danym rynku.

Najciekawsze komentarze

wartość
wartość rzeczy

Transkrypcja

Jak określamy wartość rzeczy? Arystoteles zadał pytanie, które przez wieki pozostawało bez odpowiedzi: „Dlaczego woda, która jest niezbędna do życia, jest tania, podczas gdy diamenty są bardzo drogie, choć można się bez nich obejść?” Długo, długo później z odpowiedzią na to pytanie przyszło ekonomiczne prawo malejącej użyteczności krańcowej.

Wyobraź sobie, że cały Twój majątek stanowi jedno jabłko. Ma ono dla Ciebie ogromną wartość, ponieważ pozwoli Ci zaspokoić głód i utrzyma Cię przy życiu. Jest produktem absolutnie pierwszej potrzeby i zjadasz je od razu. Po jedzeniu postanawiasz wybrać się na spacer i idąc polną drogą znajdujesz jeszcze dwa jabłka. Cieszysz się ogromnie i zjadasz drugie jabłko, żeby najeść się do syta. Trzecie postanawiasz zachować na potem, bo nie masz już na nie ochoty. Idąc dalej znajdujesz nagle sad z jabłoniami gdzie rosną setki jabłek. Postanawiasz się tam osiedlić, gdyż wydaje Ci się to spełnieniem wszelkich marzeń. Po tygodniu jednak okazuje się, że jabłka nie smakują Ci tak jak wcześniej. Właściwie stwierdzasz, że już nie znosisz jabłek i nie możesz już na nie patrzeć. Kilkaset metrów dalej mieszka Twój sąsiad Grzesiek, który hoduje gruszki. Grzesiek ma ten sam problem. Je tylko gruszki już od paru miesięcy i nie może na nie patrzeć. Idziesz do Grześka i ustalacie, że wymienicie się owocami. Jego gruszka jest dla Ciebie w tym momencie dużo więcej warta niż Twoje jabłko, ale wymiana jest uczciwa, bo on z kolei ceni Twoje jabłko wyżej niż swoją gruszkę.

Z tej historii płynie kilka wniosków.

Każdą kolejną jednostkę danego dobra, przeznaczasz na mniej palące potrzeby. Pierwszym jabłkiem zaspokajasz głód co pomaga Ci przeżyć, drugie pozwala Ci się już najeść do syta, trzecie zachowujesz zwiększając swoje przyszłe bezpieczeństwo.

Wynika z tego, że każde kolejne jabłko ma mniejszą wartość niż poprzednie.wartość Pierwsze jabłko było dla Ciebie bezcenne, drugie ceniłeś już trochę mniej. Z każdą kolejną sztuką wartość jabłek w Twojej ocenie malała. Wartość jabłka określisz na podstawie ostatniej zjedzonej sztuki. Powiedzmy, że jedząc jabłka, pierwsze wycenisz na 1000 zł, drugie na 600, trzecie na 200 a czwarte na 10. Jeśli ktoś teraz chce kupić od Ciebie kolejne to zażądasz od niego 10 zł bo taka była określona przez Ciebie wartość ostatniego. Nie zmienia tego fakt, że wartość wszystkich jabłek określasz jako 1810 zł. Jeśli dla kupującego wartość jabłka jest równa lub wyższa 10 zł to je od Ciebie kupi. Jeśli uzna, że 10 zł to za dużo, to po prostu zrezygnuje z zakupu.

Produkty nie mają jednej określonej wartości. Mają tylko taką wartość jaką przypisują im ludzie. Powiedzmy, że znajdujesz na strychu dużą ciężką figurę, którą Twój pradziadek marynarz kupił Twojej prababci w czasach ich młodości w jakimś odległym kraju. Figurka niespecjalnie Ci się podoba i zbiera tylko kurz nie stanowiąc dla Ciebie wartości. Postanawiasz wystawić ją na sprzedaż, żeby się jej pozbyć. Myślisz sobie: „byle by ktoś zapłacił za przesyłkę, oszczędzi mi to kłopotu z wyrzucaniem jej”. Okazuje się, że na licytacji cena osiąga 500 000 zł bo licytowało ją między sobą dwóch ekscentrycznych, bogatych kolekcjonerów. Ta figurka stanowi ostatni brakujący egzemplarz w ich kolekcji i szukali jej od 10 lat. To pokazuje, że ta sama rzecz może mieć zupełnie inną wartość dla dwóch różnych osób.

Produkty nie mają jednej określonej wartości. Mają tylko taką wartość jaką przypisują im ludzie. Powiedzmy, że znajdujesz na strychu dużą ciężką figurę, którą Twój pradziadek marynarz kupił Twojej prababci w czasach ich młodości w jakimś odległym kraju. Figurka niespecjalnie Ci się podoba i zbiera tylko kurz nie stanowiąc dla Ciebie wartości. Postanawiasz wystawić ją na sprzedaż, żeby się jej pozbyć. Myślisz sobie: „byle by ktoś zapłacił za przesyłkę, oszczędzi mi to kłopotu z wyrzucaniem jej”. Okazuje się, że na licytacji cena osiąga 500 000 zł bo licytowało ją między sobą dwóch ekscentrycznych, bogatych kolekcjonerów. Ta figurka stanowi ostatni brakujący egzemplarz w ich kolekcji i szukali jej od 10 lat. To pokazuje, że ta sama rzecz może mieć zupełnie inną wartość dla dwóch różnych osób.

Wracając do pytania Arystotelesa. W sytuacji ogromnej suszy każdy człowiek wyżej ceniłby wodę niż nawet najrzadszy diament. W końcu co nam po diamentach w ręku gdy umieramy w mękach z pragnienia. Jednak w przypadku dużej dostępności wody nasze pragnienie jest w pełni zaspokojone. Z natury rzadkie diamenty stanowią dla nas większą wartość, ponieważ gdy już mamy dach nad głową, nie chce nam się pić ani jeść – po pewnym czasie przechodzimy do zaspokajania dalszych potrzeb – takich jak poczucie estetyki.

Co interesujące, prawo malejącej użyteczności krańcowej odnosi się też do pieniądza.

2017-02-11T19:02:07+00:00 Październik 9th, 2015|Blog, Filmy, Historyjki|
  • Łukasz

    Witam serdecznie. Od dłuższego czasu ciekawi mnie mechanizm inflacji i powiązana malejąca użyteczność krańcowa – szczególnie w odniesieniu do pieniądza. Oczywiście można się w pełni zgodzić z powyższym opisem bo faktycznie tak jest, natomiast jak możemy wytłumaczyć proces chęci ciągłego bogacenia się, chęci zarabiania większych pieniędzy – skoro de facto ta „nadwyżka” – przynajmniej w teorii – daje nam coraz mniejszą wartość? jak wytłumaczyć fakt iż ludzie bogaci oszczędzają, rozważnie analizując każdy wydatek? Tak naprawdę ludzie super bogaci nie powinni mieć już chęci dalszego pomnażania swoich majątków, ale jednak robią to i robią to z większą zapalczywością niż Ci, którym ciężko powiązać koniec z końcem. W mojej opinii pieniądz jest tym szczególnym rodzajem dobra, który zawsze będzie stanowił ponad przeciętną wartość dla konsumenta i zawsze będzie chęć posiadania więcej i więcej – nawet jak zaspokoimy potrzeby najwyższego rzędu.
    Opisany przykład jest chyba zbyt dużym uproszczeniem mocno skomplikowanego procesu jakim jest chęć bogacenia się – szczególnie w odniesieniu do naszych czasów gdzie mamy dużo większy wybór dóbr jakie chcielibyśmy zakupić (nawet jeśli są one wynikiem próżności). Konsumpcjonizm zdaje się wskazywać malejąca wartość krańcową da się przypisać pieniądzom.
    Idąc tym tropem można by się pokusić o stwierdzenie iż zasilenie gospodarki dodatkowym strumieniem pieniądza nie musi wcale oznaczać inflacji – o ile zrobi się to w sposób umiejętny a nie poprzez najprostsze kredyty konsumpcyjne. Tanie kredyty inwestycyjne, tanie kredyty hipoteczne (ale nie rozdawane na prawo i lewo jak w USA), strategiczne projekty budowlane (jak np,. autostrady) finansowane przez Państwo z dodatkowo „wydrukowanych” pieniędzy nie powinny przyczynić się do wzrostu inflacji a raczej powinny przyczynić się do rozwoju gospodarczego tym bardziej, że żyjemy w czasach kiedy ilość pieniądza w gospodarce nie jest już adekwatna do zabezpieczenia w złocie więc tak wprowadzany strumień pieniądza nie powinien go osłabiać a nawet mógłby wzmocnić.

    • Witam. W mojej opinii, w przypadku bardzo bogatych osób, celem pomnażania majątku nie jest pieniądz sam w sobie, ale władza i wpływy wynikające z posiadania go. Poza tym prawo malejącej użyteczności krańcowej odnosi się do tych samych jednostek dóbr. Więc rozumiemy przez to, że pierwsze 100 zł ma większą użyteczność niż kolejne 100 zł. W przypadku miliardera 100 zł to jest kropla w morzu, której nie zauważy. To nie znaczy, że kolejny miliard jest dla niego bezwartościowy.
      Jeśli chodzi o pompowanie kapitału przez rząd. Kredyty inwestycyjne nie powinny być tanie lub drogie. Powinny być adekwatne do ryzyka podjętego przez właściciela kapitału. Stąd w mojej opinii stopy procentowe powinny być ustalane na wolnym rynku. Kolejny film będzie mówił właśnie o kredycie. Należy spodziewać się go w piątek. Zaznaczam jednak, że na razie omawiamy podstawy ekonomiczne, więc takie pytania uzupełniające są jak najbardziej pożądane. Kredyt hipoteczny i jego wpływ na ceny nieruchomości będzie poruszona w opisie piątkowego filmu. Inflacja z kolei będzie poruszona w jeszcze następnym:) Inflacją jest każde zwiększenie podaży pieniądza. Nie zawsze natomiast występuje wzrost cen (w przypadku kiedy wzrost podaży pieniądza jest adekwatny do realnego wzrostu gospodarczego). Prawda jest taka, że dodruk na nic nie wpływa oprócz płynności. Nie ma kapitału, który wcześniej nie został oszczędzony. Każdy dodruk odbywa się kosztem siły nabywczej oszczędności obywateli. Rząd lepiej by robił pożyczając od obywateli na cele, które w przyszłości przyniosą większe wpływy podatkowe, z których zwróci pieniądze + odsetki. Jeśli rząd pożycza na socjal to przyszłe wpływy nie zwiększą się i nie będzie miał z czego oddać, co spowoduje branie kolejnych pożyczek na spłatę poprzednich (jak mamy teraz). Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy głos w dyskusji.

      • Łukasz

        to może warto też opracować film o tym w co mogłoby inwestować Państwo aby potencjalnie wyciągnąć z tego zysk oraz o tym na co pieniądze nie powinny być wydawane ponieważ są przejadane.
        Osobiście uważam, że rząd powinien działać tak aby jak najwięcej pieniądza (oczywiście przy zachowaniu realiów) zostawało w kieszeniach obywateli ponieważ Ci tak czy inaczej, prędzej lub później wydadzą te kwoty (część oczywiście odłoży na później ale i tak ostatecznie wyda) na zakup, na inwestycje na cokolwiek – siłą rzeczy pieniądze wrócą w formie podatków jednak można przypuścić, że ze względu na wolumen podatki choć niższe mogą wygenerować wyższe wpływy do budżetu. Oczywiście wiąże się to z „martwym” okresem od momentu obniżenia podatków do większych wpływów niewynikający z wolumenów ale można to traktować jako swego rodzaju inwestycję.
        Niestety problem niewłaściwej redystrybucji dochodów w gospodarce jest mocno odczuwalny, szczególnie jak pieniądze są na pewnych etapach zwyczajnie przejadane i bezproduktywnie marnowane (jak choćby nowe budynki instytucji publicznych itp) – ale to pewnie wynik ludzkiej ułomności, której zdaje się ekonomia nie do końca uwęglenia.

        • No właśnie redystrybucja jest tu kluczowym pojęciem. Rząd przecież nie ma pieniędzy innych niż otrzymane od obywateli. Nawet w przypadku długu publicznego – w końcu pieniądze zostaną spłacone przez obywateli. Podsumowując: pieniądze są te same w przypadku sektora publicznego i prywatnego. Pytanie, który radzi sobie lepiej z efektywnym ich alokowaniem. Prywatny przedsiębiorca, ryzykując swój kapitał, będzie bardziej dbał o opłacalność inwestycji niż urzędnik. Jeśli zbudowanie autostrady jest opłacalne i inwestycja się zwróci, to na pewno znajdzie się firma, która taką inwestycję poczyni.
          Martwy okres może nie być problemem, bo rząd jednocześnie musiałby ciąć wydatki. Na przykład powiedzieć: nie płacicie od dziś podatku na edukacje, ale jednocześnie każdy obywatel powinien zadbać o edukacje we własnym zakresie (jeśli chce). Są oczywiście sektory, które nie powinny być prywatne takie jak wojsko czy policja więc jakiś poziom podatków zawsze będzie potrzebny i uzasadniony.

  • Tomasz Trela

    Wartość pieniądza,
    będąc dzieckiem, każda złotówka była na wagę złota [szczególnie że można było kupić za nią o wiele więcej niż obecnie], wraz z rozwojem rosły nie tyle co potrzeby, ale wymagania. Czyli kupowało się coraz bardziej wartościowe rzeczy, oraz sprzedawcy wiedzieli że mogą pozwolić sobie sprzedawać rzeczy po większej wartości, bo wiedzieli że dzięki popytowi zawsze znajdzie się nabywca.