Minister pracy ogłosił, że rząd przeznaczył 6 mld złotych na walkę z bezrobociem,  z czego 700 mln pójdzie na „Program dla młodych do 30 roku życia”. W ramach tego programu rząd będzie pokrywał koszty, w wysokości najniższej krajowej pensji, dla pracownika przez okres 12 miesięcy. Po tym okresie pracodawca będzie przez kolejny rok musiał pokrywać sam pensję pracownika, lecz będzie miał dostęp do Krajowego Funduszu Szkoleniowego oraz pieniędzy na podnoszenie kwalifikacji zawodowych swoich pracowników.

Czemu to nie zadziała?

Oczywiście, jak każda próba centralnego sterowania rynkiem, skończy się to nie tyle niepowodzeniem, co przyniesie szkody dla gospodarki. Każda rządowa ingerencja w wolny rynek działa (o ile w ogóle) tylko w krótkim terminie, przynosząc szkody w długim. Zatem bezrobocie może spaść na chwilę, ale potem wróci do tego samego poziomu, a koszty tej interwencji z nami zostaną.
Po pierwsze skomplikuje to poszukiwanie pracy osobom w wieku 31 lat i więcej, bo, jakkolwiek mogą być one bardziej wykwalifikowane i mieć większe doświadczenie, to jednak nie będą miały za plecami „Wielkiego Brata”, który powie pracodawcy: „Pssst! Zatrudnij tego młodszego, nie będziesz mu musiał płacić, bo zmusimy naszych obywateli, żeby oni za niego płacili„. W efekcie te same miejsca pracy będą obsadzane po prostu mniej wykwalifikowanymi pracownikami. Dodatkowo koszty tej operacji poniosą, jak już wspomniałem, podatnicy. Zwiększą się obciążenia podatkowe teraz, albo wzrośnie dług publiczny i zwiększą się przyszłe obciążenia.
Po drugie praca jest gwarantowana jedynie przez 2 lata. Gdyby pracodawca miał zapotrzebowanie i fundusze na zatrudnienie nowych pracowników to zrobiłby to bez dofinansowania. Oznacza to, że duża część wzrostu zatrudnienia może oprzeć się na stanowiskach nierentownych, sztucznie podtrzymywanych finansami rządowymi. W związku z tym możemy spodziewać się masowych zwolnień po upływie terminu zobowiązania i bezrobocie wróci. Na rządowym programie zyskają więc albo te firmy, które tak czy inaczej planowały zwiększyć zatrudnienie albo te, które mają do obsadzenia stanowiska, których wartość dodana nie przewyższa najniższej krajowej pensji. Po dwóch latach stanowisko stanie się nierentowne i każdy przedsiębiorca przy zdrowych zmysłach je zlikwiduje. W pierwszym przypadku program nie zadziała, bo pracodawcy i tak planowali zatrudnienie, a w drugim – bo za dwa lata powrócimy do problemu jako, że bezrobocie znów podskoczy. W obu przypadkach jednak skończymy z większym długiem publicznym.

Co zamiast tego?

młodziOczywistym rozwiązaniem jest stworzenie lepszych warunków do prowadzenia biznesu w Polsce, czyli mniej regulacji i mniej obciążeń podatkowych. Im więcej powstanie nowych firm lub im bardziej będą rozwijać się istniejące – tym lepiej dla osoby, która szuka pracy. O tę samą osobę będzie konkurować dużo więcej przedsiębiorców, przez co szybciej znajdzie ona pracę i bezrobocie spadnie.  Dodatkową zaletą zmniejszania kosztów i regulacji byłby wzrost samozatrudnienia, co obniżyłoby bezrobocie jeszcze bardziej.