Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
2 101 odsłony

Specjalizacja Produkcji – czy maszyny pozbawią nas pracy?

Dziękuję Bartkowi i Maćkowi za podsunięcie pomysłu omówienia teoretycznego modelu, w którym dzięki specjalizacji i automatyzacji produkcji, maszyny będą robić za nas wszystko. Zatem czy specjalizacja produkcji jest błogosławieństwem czy zagrożeniem? Czy stale postępująca automatyzacja sprawi, że nie będziemy mieli w przyszłości pracy?

Wybrałem się kiedyś z ojcem na wycieczkę do stron z których pochodził mój dziadek i pradziadek. Tereny te do dziś nie są zbyt mocno uprzemysłowione i wciąż życie tam jest dość proste i surowe w porównaniu z miejskim. Specjalizacja jest tam słaba. Mój ojciec, jako małe dziecko, jeździł tam na wakacje. Opowiadał mi jak wyglądało życie w tamtym czasie. Każda rodzina wytwarzała większość rzeczy sama. Samemu uprawiało się zboże, warzywa i piekło chleb. Samemu się hodowało zwierzęta, doiło krowy, robiło ubrania. Samodzielnie nawet robiło się materiał na te ubrania. Ludzie sami konstruowali maszyny z drewna pomocne przy plewieniu zboża. Takie wynalazki teraz możemy zobaczyć już tylko w muzeum, a przecież wcale nie było to tak dawno temu. Była to ciężka praca od rana do wieczora, a poziom życia wciąż pozostawiał wiele do życzenia. Nie było bieżącej wody w kranie – trzeba było biegać do studni. Toaleta oczywiście również była na zewnątrz bo o kanalizacji można było tylko pomarzyć. Prądu również nie było chociaż w miastach prąd i kanalizacja były już powszechne. W tym miejscu jednak czas się zatrzymał co daje nam wgląd w to jak ludzie żyli kiedyś. Już wtedy była tam jakaś niewielka specjalizacja. Jeden sąsiad mógł mieć młyn, i wszyscy chodzili do niego mielić za opłatą lub oddając trochę mąki. Nikt już sam nie brał się za budowę własnego. Jeśli ktoś był w czymś dużo lepszy niż inni, ludzie zgłaszali się do niego, ale zazwyczaj nie było to jego główne zajęcie.

Teraz siedzimy przed komputerami kilkadziesiąt lat później, z pełną lodówką, bez konieczności zajmowania się rolą, z ubraniami na sobie, których nie musieliśmy sami wytwarzać i pewnie niewielu mieszczuchów widziało krowę inaczej, niż zza okna samochodu, a co dopiero mówić o jej dojeniu. Tak właśnie działa specjalizacja. Jak zatem przebiegał ten proces?

Czekaj...

Czy komputery pozbawią nas pracy?

Dziękujemy!
Już głosowałeś.
Wybierz opcje.

    Jak już wiesz z naszego filmu „wartość rzeczy” – ludzie mają skłonność do przeznaczania swoich zasobów w pierwszej kolejności na najważniejsze potrzeby. Dlatego prymitywna gospodarka kieruje wszelkie siły ludzkie w kierunku zdobywania jedzenia, bo tylko na to tych sił wystarcza. Nie ma czasu na inne rzeczy. Ludziom udało się jednak wyrwać z tej sytuacji przez mechanizmy opisane z kolei w pierwszym naszym filmie o bogactwie – czyli przez oszczędności i inwestycje. Nasi przodkowie musieli sobie czegoś odmówić, nie dojadać przez jakiś czas i oszczędzać. Potem przeznaczali te oszczędności na rozwój produktywności. Poprzez kreatywność ludzką powstał kapitał: wędki, sieci rybackie, brony, pługi i inne narzędzia, które spowodowały, że juz nie trzeba było spędzać każdej chwili dnia zdobywając pożywienie, bo produkcja stała się bardziej efektywna. Narodziła się pierwsza specjalizacja. Do tej pory wszystkim cały dzień zajmowało tylko zdobycie jedzenia, a tu nagle przyszła wolność, bo zaczęto mieć nadwyżki pożywienia. Można było przeznaczyć część swojego czasu na zupełnie nowe rzeczy, takie jak zbudowanie sobie domu lub wykonianie ubrań. I to był mniej więcej etap rozwoju wioski mojego pradziadka, w czasach gdy mój ojciec tam jeździł.

    W końcu ludzie zorietnowali się, że jedni są w czymś lepsi od drugich. Powiedzmy, że przyszła moda na posiadanie wozu i na potrzeby historyjki załóżmy, że tydzień pracy jest wart 1 uncję srebra. Jeden człowiek zauważył, że wszyscy budują wozy w miesiąc, a jemu zajmuje to tylko 2 tygodnie. Co wtedy robił? Oferował specjalizacjawozy za 3 uncje srebra. Wszyscy byli zadowoleni, gdyż kupując od niego oszczędzali 1 uncję. On zarabiał 3 uncje za 2 tyg pracy, czyli 1,5 uncji na tydzień. Potem taki wykonawca wozów, mógł oszczędzać i inwestować w narzędzia, które skróciłyby czas wykonania wozu do tygodnia. Mógł on obniżyć cenę do 2,5 uncji, żeby zdobyć więcej klientów a jego zysk i tak by się powiększył bo zarabiałby 2,5 uncji na tydzień zamiast 1,5. Po raz kolejny – specjalizacja. To był przełom: kiedy praca jednego człowieka – zwielokrotniona przez kapitał – mogła wyżywić więcej osób niż jego samego i tym samym część społeczności mogła się zająć czymś innym.

    Tu należy położyć nacisk – praca zawsze jest zwielokrotniona przez kapitał. Siecią złapiesz dużo więcej ryb niż ręką mimo, że pracujesz tak samo ciężko albo ciężej. Ciężarówką przetransportujesz dużo więcej niż niosąc coś na plecach a koparką wykopiesz więcej niż łopatą i dużo dużo więcej niż ręką.

    Wracając do tematu. Poprzez specjalizację podnosi się zdolność produkcyjna społeczeństwa a to powoduje podniesienie standardu życia. Im większa i efektywniejsza specjalizacja tym więcej dóbr traci status luksusowych i staje się standardem. Dzięki niej jeden człowiek może wytworzyć tyle co wcześniej dziesięciu ludzi.

    No i tu ukazuje się nam druga strona medalu. Bo co w takim razie z tymi dziewięcioma osobami skoro teraz tylko jedna osoba zaspokaja popyt na dane dobro? Przykładów jest dużo: firma wprowadza automatyzację produkcji, mocno tnie koszty i w związku z tym zwalnia wiele osób, które tam pracowały. Inny przykład: powstaje płyta CD i producenci kaset magnetofonowych tracą źródło utrzymania. Albo powstaje supermarket i sklepikarze w okół muszą zwinąć biznes. Oczywiście są to bardzo trudne i smutne sytuacje dla jednostek. Niestety takie są koszty wzrostu poziomu życia. Dla gospodarki jako całości specjalizacja jest mimo wszystko pozytywnym zjawiskiem. Jedźcie kiedyś do jakiegoś skansenu w którym można obejrzeć budynki w których ludzie żyli dawno temu. Ja byłem. Dom szlachty zagrodowej wydaje się norą przy naszych standardach życia. Już nie mówiąc o chatce pańszczyźnianego chłopa, w której jest jedno malutkie pomieszczenie i spełnia ono rolę rodzinnej sypialni, salonu, kuchni, jadalni i garderoby. Gdyby Ci ludzie weszli teraz do przeciętnego polskiego mieszkania, to pomyśleli by, że znaleźli się w komnatach królewskich. Odkurzacz zamiast miotły? Prysznic? Prąd? Ciepła woda? Szczelne okna? Kaloryfery? W głowie by im się nie mieściły te wszystkie luksusy, które my traktujemy jako coś normalnego.

    W przeszłości ludzie, którzy tracili pracę w wyniku specjalizacji musieli się dostosować do sytuacji i zacząć wytrwarzać szybko co innego. To prowadziło do powstania kolejnych dóbr. Co więcej, dalej tak jest i tak będzie. Czy maszyny pozbawią nas pracy? Być może chwilowo tak, ale wiedząc, że może tak się stać, bądźmy czujni na zmiany koniunktury i technologii, żebyśmy nie zostali na lodzie. Bądźmy przygotowani, że nasza praca nie jest stała i być może będziemy musieli się przekwalifikować. W przeszłości było wiele zawodów, które już nie istnieją. Może wiele zawodów, które teraz wykonujemy nie będzie istnieć w przyszłości. Przykład? Może wszyscy zaczną jeździć samochodami na wodę i zawód pracownika stacji benzynowej stanie się reliktem przeszłości. Dobra wiadomość jest taka, że to pewnie będzie oznaczać, że przemieszczanie się autem stało się tańsze. A Ci którzy stacą pracę, wykorzystają swoją produktywność w inny sposób i być może dostarczą nam coś, czego jeszcze nie wymyśliliśmy nawet w filmach SF. Miejmy tylko nadzieję, że będziemy mieli wtedy rządzących, którzy nie będą im w tym przeszkadzać i ich w tym ograniczać.

    2016-11-27T01:03:50+00:00 Listopad 11th, 2015|Blog, Podcast|
    • Heyoka

      Dorzucam coś co przedstawia dość sensownie przeciwne zdanie na ten temat:
      https://www.youtube.com/watch?v=7Pq-S557XQU

      Oczywiście można zawsze stwierdzić że takie coś będzie tyczyć się rzeczy produktowych a usługi zostaną, bo zawsze będziemy chcieć kontaktu z ludźmi i usługami jakie oferują. jednak warto znać powiedzmy możliwe rozwoje sytuacji choćby po to by wiedzieć że czas szykować się na specjalizacje większą lub przebranżowienie.
      Bo z drugiej strony komputery miały pozbawić pracy a jednak nadal wiele osób pracuje.
      Inna sprawa ze kiedyś padła informacja, że mamy dziś technologie sprawiające ze tylko 3% społeczeństwa musiałoby pracować na produkty które są wykorzystywane przez ludzi, choć zapewne to duże uproszczenie zakładające choćby ograniczenie marek do 1-2.

      • Ciekawy film, dzięki za przesłanie. Mówiłem w filmie, że trzeba być czujnym bo nasze prace mogą nie istnieć w przyszłości. Czy będą istnieć inne? Hmm, to jest kwestia opłacalności. Jak coś przestaje być rzadkie, to przestaje również być wartościowe. Czy taka masowa produkcja zawsze będzie opłacalna? Kto ma produkować dla reszty? Producent nie dostając niczego w zamian nie zdecyduje się na produkcję. Już teraz możemy produkować dużo więcej niż produkujemy, ale w momencie nadpodaży produkcja spada, bo przestaje być opłacalna, bankrutują najmniej wydajni producenci a praca i kapitał jest przesunięta w inny sektor gospodarki. Ciekawy temat. Pewnie wkrótce się przekonamy:)