Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
4 308 odsłony

Prawa człowieka vs Prawo naturalne

W tym artykule spróbuję przedstawić naszym czytelnikom różnicę pomiędzy prawem naturalnym, na które powołuje się szeroko pojęte środowisko wolnościowe, a prawami człowieka, na które powołują się socjaliści. Na początku tego artykułu pragnę zaznaczyć, że nie uderzam w prawa człowieka, a bynajmniej nie w I generację, która wręcz pokrywa się z aksjomatami prawa naturalnego. Nie podważam także sensu istnienia praw człowieka, a jedynie ich obecną formułę, która straciła już sens, przez najnowsze generacje, pełne lewicowych fantazji.

paragrafPrawo naturalnego ma tę przewagę nad wszelkim prawem stanowionym, że go nikt nie ustanowił. Wynika z tego, że jest ono niezbywalne i nikt nie może nam go odebrać. Wywodzi się ono z samego faktu naszej egzystencji, z faktu, że człowiek jest istotą żywą, oraz, że jest istotą rozumną. Skoro tak jest, to człowiekowi nikt nie ma prawa odebrać życia, ani sprawować nad nim kontroli. NIKT nie ma prawa odebrać jednostce jego własności z użyciem siły lub groźbą zainicjowania przemocy. Główną zaletą prawa naturalnego jest jego uniwersalność. Jego treść brzmi tak samo dla każdego człowieka, niezależnie od jego religii, pochodzenia, rasy czy statusu majątkowego.

Wszystkie postanowienia wynikające z mojej definicji prawa naturalnego (zapisanej powyżej) zostały zapisane w I generacji Praw człowieka, a mianowicie:

  1. Prawo do życia
  2. Prawo do własności
  3. Wolność osobista
  4. Zakaz tortur
  5. Wolność od niewoli (w prawie naturalnym jest to prawo do samoposiadania)
  6. Prawo do owoców pracy.

Z pewnością każdy się zgodzi, że te prawa są niezbywalne i jeśli są łamane, obywatele nie będą w stanie, a z pewnością będą mieli problemy z zapewnieniem sobie szczęścia. Ale czy to samo można powiedzieć o pozostałych generacjach praw człowieka?

Prawa człowieka II generacji nakładają na państwo obowiązki ekonomiczne i socjalne wobec obywateli, natomiast prawa człowieka III generacji to prawa kolektywne i solidarnościowe. Przedstawię najbardziej bezsensowne prawa zapisane w tych generacjach: prawo do demokracji, prawo do rozwoju, prawo do zdrowego środowiska naturalnego, prawo do nauki, prawo do pracy i wypoczynku, prawo do pokoju, prawo do uczestniczenia w życiu kulturalnym.

Czy „prawo do demokracji” jest potrzebne człowiekowi do osiągnięcia szczęścia? Czy „prawo do rozwoju” jest niezbędne aby człowiek rzeczywiście się rozwijał? Czy przed wprowadzeniem tego prawa ludzie żyli w stagnacji? Czy nadanie „prawa do zdrowego środowiska naturalnego” uczyni środowisko zdrowym i czystym? Czy gdyby nie było „prawa do nauki” to ludzkość porzuciłaby nagle wszelkie książki i encyklopedie? Czy odbierając „prawo do pracy i wypoczynku” wywołamy 100% bezrobocie lub zlikwidujemy wszelkie urlopy? Czyż wolny rynek nie jest w stanie tego kontrolować? Czy likwidując „prawo do pokoju” nagle wybuchłyby wojny na obszarze całego globu?
Gdyby próbowano komuś odebrać prawo do wolności, zapewne walczyłby o nie, co już niejednokrotnie miało miejsce w historii ludzkości. Czy gdyby nagle odebrano nam „prawo do uczestniczenia w życiu kulturalnym” to czy ktoś walczyłby o nie? Pewnie nikt by nie zauważył nawet, że to prawo znikło, bo jeśli są przestrzegane prawa zawarte w I generacji praw człowieka, to nikt nie może zabronić człowiekowi uczestniczenia w życiu kulturalnym. Oczywiście, nie nawołuję tutaj do ZABRANIANIA komukolwiek uczestniczenia w życiu kulturalnym. Kwestionuję tylko sens zapisywania tego w Konwencji Praw Człowieka. To doktryna faszystów mówi:  „wszystko co nie jest zakazane jest obowiązkowe”. W takim systemie potrzebna jest duża liczba zapisanych praw i obowiązków, żeby obywatel wiedział, co może a co nie. Ale w doktrynie liberałów obowiązuje zasada: „co nie jest zakazane, jest dozwolone”. W związku z tym prawa powinno być mało, aby obywatel wiedział, co jest zakazane, ponieważ wszystko inne jest dozwolone. I tutaj znowu triumfuje wyższość prawa naturalnego nad prawem pozytywnym (nazwane tak przez prawników, ale w mojej opinii jest ono bardzo negatywne) czyli prawem utworzonym przez ludzi. Po tej serii pytań retorycznych trzeba sobie odpowiedzieć jeszcze na jedno: czy wierzę w człowieka jako w istotę rozumną i działającą w celu zapewnienia sobie godnego życia, czy wierzę w człowieka, który nie potrafi egzystować bez interwencji rządu?

Skoro więc udowodniliśmy, że prawa człowieka (II i III generacja) nie służą nikomu, powinniśmy się zastanowić, w czyim interesie zostały ustanowione? Z odpowiedzią przychodzi nam znany węgierski ekonomista, Anthony de Jasay:

 „Adaptacja długotrwałych indywidualnych i rodzinnych zachowań do dostępności niezasłużonej pomocy, która jest początkowo pasywnie akceptowana, następnie staje się obiektem żądań i ostatecznie, z biegiem czasu, uznawana jest za prawo, które można wymusić (prawo do niebycia głodnym, prawo do opieki zdrowotnej, prawo do formalnej edukacji, prawo do bezpiecznej starości)”.

Wynika z tego, że prawa człowieka nie wynikają z ludzkiej wrażliwości i altruizmu polityków, a jest to jedynie pretekst służący grabieży coraz szerszych mas. Politycy bowiem zawsze interesują się naszym dobrem, nawet jeśli mamy tego dobra już tak niewiele.

Zachęcam do refleksji nad prawami, którymi powinniśmy się kierować: tymi przypisanymi każdemu człowiekowi, w każdym czasie i w każdym miejscu, czy prawami które można w każdej chwili zmienić decyzją większości i tym samym uznać te poprzednie za nieważne i „przestarzałe”.
Borek Bartłomiej

2016-11-27T01:03:46+00:00 Luty 3rd, 2016|Artykuły, Blog|
  • Nazwa

    Ładnie opisane 🙂

  • Mitnaged

    Tekst nijak nie ma się do tytułu, gdyż ten wcale nie jest o porównaniu tych dwóch porządków prawnych tylko w najlepszym razie nieudolną krytyką praw człowieka III generacji.
    Kwestia prawa naturalnego została tu w zasadzie przeskoczona, tak że z tekstu w ogóle nie wiadomo czym ono miałoby być. Do tego mówienie o jego uniwersaliźmie i jednocześnie podkreślanie, że to pana własna definicja, dość arbitralna zresztą (wszak ludzie mają jeszcze wiele innych naturalnych cech).
    Dalej już w kwestii praw człowieka w ogóle nie ma omówionej kwestii wzajemnej relacji prawa i wolności, co więcej w ogóle nie poruszono kwestii różnicy charakteru i statusu praw I oraz II i III generacji, co zasadniczo jest druzgocące dla rzekomego „dowodu”. Podobnie zresztą z jak mieszanie w nim praw odnoszących się do jednostek z tymi odnoszącymi się do bytów zbiorowych.

    Taka poboczna uwaga, te rzekomo „lewicowe fantazje” to w dużej mierze dzieło liberałów.(choć jakby nie patrzeć wywodzą się oni z tej lewej strony) 🙂

    ” Po tej serii pytań retorycznych trzeba sobie odpowiedzieć jeszcze
    na jedno: czy wierzę w człowieka jako w istotę rozumną i działającą
    w celu zapewnienia sobie godnego życia, czy wierzę w człowieka,
    który nie potrafi egzystować bez interwencji rządu?”

    To nieistotne w co się wierzy, żyjemy w pewnej uformowanej przestrzeni społecznej której wcale nie da się tak dowolnie kształtować (nawet rewolucja nie zawsze daje radę). I w tej zastanej rzeczywistości prawa człowieka – zależnie od generacji – są albo minimalnymi wymogami, albo wyznacznikiem kierunku dla rządów. Właśnie po ty by chronić.