Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
10 114 odsłony

Plan Morawieckiego z perspektywy wolnościowca

Zabrałem się wreszcie do bardziej dokładnego przyjrzenia się „Planowi na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, popularnie nazywanym „Planem Morawieckiego”, aby nie opierać się na szczątkowych informacjach i stereotypowym myśleniu. Informacji szukałem u źródła, czyli przygotowanej przez Ministerstwo Rozwoju 66-cio stronicowej prezentacji tego pomysłu. Zachęcam do przejrzenia tej prezentacji przed przystąpieniem do czytania artykułu, żebyśmy byli na „tej samej stronie” przy rozważaniu treści w niej zawartych. Jako, że prezentacja podzielona jest na 4 sekcje: diagnoza, cel, jak to zrobić oraz harmonogram i cele. Nasz artykuł również będzie podzielony w ten sposób, wyłączając z tego harmonogram, gdyż przedstawia on tylko kolejność wprowadzania poszczególnych rozwiązań.

Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – Prezentacja

Diagnoza

Sekcja ta jest pozytywnie zaskakująca. Okazuje się, że rząd faktycznie widzi problemy z jakimi się borykają obywatele. Nie przyjmuje ślepo, że większe na tle UE wzrosty PKB w ostatnich latach oznaczają, że jesteśmy krainą płynącą mlekiem i miodem. Zauważa małą ilość inwestycji czynioną w gospodarce, a nawet dostrzega problem malejących oszczędności, co jest tego główną przyczyną. Słusznie również zauważa, że rozwój Polski oparł się na kapitale zagranicznym. Niesłusznie jednak uważa to za problem, bo żaden kapitał nie jest „zły”, o czym w dalszej części.
Dostrzeżony jest również problem fatalnej demografii. To prawda – demografia jest u nas fatalna i należy to dostrzegać.
Kolejną bardzo ważną diagnozą jest dostrzeżenie ogromu długu publicznego i chronicznego deficytu. Tak, to bardzo istotny problem, jednak można już z góry obawiać się rozwiązań, gdyż rząd wskazuje, że zaniedbania są zarówno po stronie wydatkowej jak i dochodowej. Tak jak prawdą jest to, że wydatki państwa są za duże, tak samo prawdą jest, że jego dochody również są za duże i uszczelnianie systemu podatkowego spowoduje większe efektywne opodatkowanie społeczeństwa. Nie uprzedzajmy jednak faktów, diagnoza „dług jest za duży” jest słuszna.
Następnym punktem, który może być szczególnie interesujący dla nas, jako jednostek, jest to, że płace rosną wolniej niż gospodarka, oraz fakt, że oszczędności w stosunku do PKB wcale się nie zwiększają. I tu przytoczę zdanie z raportu, pod którym sam mógłbym się podpisać:
„Polacy nie mają oszczędności zapewniających im bezpieczeństwo finansowe i zaspokajających potrzeby inwestycyjne polskiej gospodarki”.

Idąc dalej, możemy zauważyć jak wynagrodzenia rozkładają się w społeczeństwie, z czym nie ma co dyskutować, gdyż są to suche dane. Natkniemy się również na informację o tym, że największe ośrodki w Polsce generują najwyższy wzrost gospodarczy, co jest dość oczywiste.
Jednak nie mogę powstrzymać się tu przed komentarzem, że rolą państwa nie jest znoszenie różnic majątkowych, lecz zapewnienie równości wobec prawa i nie tworzenie barier dla jednych, kosztem drugich. Różnice same w sobie są czymś pozytywnym, jeśli wynikają z różnic w efektywności zaspokajania potrzeb konsumentów.

Jednym z najważniejszych slajdów w tej sekcji jest ten, zatytułowany: „Państwo nie stworzyło przedsiębiorcom warunków do wzrostu”. Oczywiście powinien on brzmieć „Państwo skutecznie przeszkadzało przedsiębiorcom we wzroście” ale pomijając ten fakt, diagnozy wymienione na tym slajdzie są dobre. Pominięto jednak kilka ważnych rzeczy, takich jak: wysokie opodatkowanie, wysokie koszty zatrudnienia i zbyt duża ilość wszelkich regulacji.

Cele

W tej sekcji opisana jest lista życzeń, z którą również nie sposób się nie zgodzić poza „niezależnością energetyczną”, która jest wyimaginowanym problemem. Nie można skutecznie zablokować dostaw energii do jakiegoś kraju. Najwyżej dany kraj będzie kupował tę energię przez pośrednika, czyli inne państwo, z którym nie jest w konflikcie. Być może nawet chęć zysku skonfliktowanego z nami państwa przeważy nad chęcią dopieczenia nam i dostawy energii nie zostaną wstrzymane.
Poza tym punktem oczywiście wszystkie cele są szczytne: uczciwe płace, oszczędności zamiast długów, przyjazne warunki dla rodzin (oczywiście jestem za przyjaznymi warunkami dla wszystkich), rzetelne wykształcenie, dobra opieka medyczna, stabilne finanse publiczne, sprawna armia gwarantująca bezpieczeństwo oraz dobrze zarządzane państwo (chociaż tu potrzebna jest definicja). Osobiście dodałbym jeszcze helikopter w każdym ogródku, no i oczywiście w związku z tym – ogródek dla każdego Możemy sobie pomarzyć, nic w tym złego. Co jest ważne, to jaki rząd ma pomysł, żeby to osiągnąć.

Jak to zrobić? (według rządu)

Rząd uznał, że aby osiągnąć wymienione wyżej cele, oraz poradzić sobie z problemami zawartymi w diagnozach należy oprzeć się na pięciu filarach rozwoju. Są nimi: reindustrializacja, rozwój innowacyjnych firm, kapitał dla rozwoju, ekspansja zagraniczna oraz rozwój społeczny i regionalny. Natomiast podstawą wszystkiego ma być sprawne państwo.

W takim razie po kolei:

1. Reindustrializacja

Sekcja zaczyna się od przerażającego tytułu „Koncentracja zasobów na branżach, w których Polska może uzyskać przewagi konkurencyjne”. Czemu przerażającego? Ponieważ rząd chce zarządzać alokacją zasobów w gospodarce. W naszym ostatnim filmie „Podatki i budżet państwa” mówiliśmy już o tym, że sektor prywatny zawsze lepiej alokuje kapitał niż sektor publiczny. Zastanawiające jest zatem SKĄD odciągnięte zostaną zasoby, które mają być skoncentrowane w tych branżach, KTO ma o tym decydować i na podstawie JAKICH przesłanek. Wydaje się na ten moment, że biurokrata uznał, że wszystkim nam będzie lepiej, jeśli przeznaczymy kapitał w takim celu, a nie innym. Ale dlaczego? Skąd pomysł, że jeden umysł lub nieliczne umysły, jeśli biurokratów było kilku, lepiej wie, co jest przyszłościowe i zyskowne, niż setki prywatnych posiadaczy kapitału, którzy mają osobisty interes w tym, żeby alokować go w najbardziej produktywny sposób? Pamiętajmy, że rząd nie ma własnych pieniędzy. Aby przeznaczyć pieniądze na jedną branżę, musi je zabrać z innej. Mieliśmy już gospodarkę, gdzie rząd decydował o tym, co będzie produkowane i w jakich ilościach (mowa tu o PRLu) i jak się to sprawdziło? To jest typowy przykład patrzenia na to co widać, a zapominania o tym, czego nie widać. Będziemy obserwować rozwój branży finansowanej przez rząd, ale nie zobaczymy innej branży, która mogłaby powstać i przynosić prawdopodobnie wyższe zyski, jednak nie powstała, bo kapitał został skierowany sztucznie gdzie indziej.

Dodatkowo, po całym lamencie na temat kapitału zagranicznego, który obserwowaliśmy w części o diagnozach, ukazuje nam się slajd zatytułowany: „Zapraszamy inwestorów zagranicznych”. To w końcu chcemy kapitału zagranicznego czy nie chcemy? W slajdzie tym opisane są metody zachęcenia kapitału zagranicznego do inwestycji w Polsce: granty na zatrudnienie, granty na inwestycyjne, zwolnienia z podatku dochodowego, zwolnienia z podatku od nieruchomości, wsparcie funduszy europejskich, granty na szkolenia. Czy dla polskich przedsiębiorców jest przewidziana taka sama pomoc? Nie, żebym był zwolennikiem grantów, ale udzielanie ich tylko wybranym tworzy sztuczne przewagi konkurencyjne. Jest to faworyzowanie jednych, kosztem drugich. Równość wobec prawa wymaga decyzji: granty dla wszystkich lub granty dla nikogo, przy czym osobiście opowiadam się bardzo mocno za tą drugą opcją.

2. Rozwój innowacyjnych firm

Punkt drugi wywołuje u mnie mieszane uczucia. Pojawiają się tu dawno niesłyszane pomysły poprawienia prawa, takie jak: likwidacja zbędnych koncesji i zezwoleń, zmniejszanie inflacji prawa, usuwanie absurdów prawnych oraz proste podatki – niższe koszty dla podatnika i fiskusa przy utrzymaniu poziomu wpływów do budżetu (skoro nie mogą być niższe, to chociaż niech będą prostsze).

Są też pomysły na usprawnienie instytucji: ochrona przed działającymi wstecz konsekwencjami zmian interpretacji, mniej obowiązków sprawozdawczych oraz prostsze i łatwiej dostępne formularze. To są z pewnością kroki w dobrą stronę. W mojej opinii niewystarczające, ale w dobrą stronę.

Natomiast w tym samym slajdzie napotykamy też mniej pozytywne pomysły takie jak:

– uproszczone formy prawne i zachęty finansowe dla startujących przedsiębiorców – dla przedsiębiorcy wystarczającą zachętą jest przyszły zysk. Nie należy zmniejszać mu tego zysku podatkami – to będzie najlepsza zachęta. Natomiast uproszczone formy prawne na start, sugerują, że w przyszłości będą „utrudnione” formy prawne, co nikogo nie zachęca, bo firmy nie zakłada się na rok.

– wzrost udziału MŚP w portfelu zamówień publicznych – sektor publiczny powinien kierować się ceną i jakością, jeśli musi już coś zamawiać, a nie interesem małych i średnich przedsiębiorstw. W efekcie podatnicy będą płacić za coś, co może nie być najlepsze i najtańsze, ale pochodzi od subsydiowanego sektora MŚP. Oczywiście jeśli MŚP produkuje coś lepiej i taniej, to wszystko w porządku. Problem pojawia się, gdy można kupić coś co jest lepsze i tańsze, ale wybiera się gorszy i droższy produkt w ramach „pomocy dla MŚP”

Co do innych podpunktów wymienionych w punkcie 2. podane jest dość mało szczegółów, więc powstrzymam się od oceny zarówno pozytywnej jak i negatywnej.

3. Kapitał dla rozwoju

Jak sama nazwa wskazuje, sekcja ta dotyczy źródła finansowania różnorakich inwestycji. Pomysłem realizacji tego celu jest na przykład to, że państwo da „impuls” do oszczędzania. Jak? Z tego co rozumiem z prezentacji, ma ustalić domyślne uczestnictwo w programach oszczędnościowych dla pracowników takich jak IKE. Na szczęście będzie możliwość rezygnacji z tego dziwnego pomysłu, bo któż przy zdrowych zmysłach chciałby, żeby jego pieniędzmi zarządzało państwo.

Kolejnym impulsem mają być programy akcjonariatu pracowniczego. Tu należy zadać parę pytań, na które odpowiedzi nie udzielono w prezentacji. Czy będzie to dobrowolne zarówno dla firm i pracowników? O jakie firmy chodzi – prywatne, państwowe, jedne i drugie? Czy pracownicy będą mogli sprzedać swoje akcje od razu, czy będą zmuszeni trzymać je kilka lat? W zależności od odpowiedzi na te pytania, może być to dobry pomysł lub uszczęśliwianie kogoś na siłę.

Pozostałe formy finansowania inwestycji to fundusze unijne, fundusze rozwojowe, nadpłynność banków (?) i różne instytucje międzynarodowe takie jak Bank Światowy oraz AIIB. Nowością jednak jest superfundusz nazwany Polskim Funduszem Rozwoju, który będzie odpowiedzialny za szereg różnych zadań. Będzie wspierał MŚP, eksport oraz innowacje. Będzie inwestował, promował gospodarkę i rozwijał infrastrukturę. Jednym słowem będzie robił wszystko to, do czego państwo nie powinno się mieszać. Według Ministerstwa Rozwoju, przesłankami do stworzenia tego funduszu są: konieczność sfinansowania projektów o kluczowym znaczeniu dla rozwoju Polski oraz pozyskiwanie kapitału na światowych rynkach. Chodzi o to, żeby zgromadzić dużo kapitału w jednym miejscu i przeznaczyć go na wymyślone przez państwo „projekty o kluczowym znaczeniu”. Może inaczej: odciągnąć jak najwięcej kapitału od jego bardziej produktywnego wykorzystania w innym miejscu i przeznaczyć go na projekty oznaczone przez biurokratów jako „kluczowe”.

4. Ekspansja zagraniczna

Tu wydaje się, że rola państwa ograniczy się do promocji polskich produktów za granicą oraz do prowadzenia dyplomacji ekonomicznej. Jeśli będzie opierało się to na znoszeniu barier i czynieniu handlu bardziej wolnym – może się przysłużyć eksporterom. Oby nie okazało się jednak, że pieniądze wydane na ten cel, przewyższą korzyści płynące z niego. Poza tym państwowe wsparcie dla jednej grupy społecznej (w tym wypadku eksporterów), może odbyć się kosztem innych grup – na przykład wszystkich nieeksportujących podatników, którzy będą musieli finansować misje handlowe oraz placówki.

5. Rozwój społeczny i regionalny

Oczywiście dobrze znamy już jeden z pomysłów rozwoju społecznego, a mianowicie „program 500+”, który opisywaliśmy już tutaj:

Jaki jest cel programu „500 zł na dziecko”?

Slajd nazwano: „Najlepsza inwestycja to inwestycja w dzieci”. Słucham? Najlepsza inwestycja to taka, która poprawia produktywność. Rozdawnictwo na dzieci, które od małego uczą się, że państwo da nam 500 zł, to regres gospodarczy i wychowywanie społeczeństwa pasożytów. Jeśli chcemy, żeby była to inwestycja, to nie zabierajmy rodzicom lwiej części ich pensji w postaci podatków i nie narzucajmy im przymusu do edukacji swoich dzieci w „jedyny słuszny sposób”. Najlepszą polityką prorodzinną jest to, żeby tata miał dobrą pracę, a mama czas na opiekę nad dziećmi. Nie odbieram tu kobietom prawa do pracy, chcę jedynie, aby rodziny miały możliwość odłożenia na tyle dużych oszczędności, aby rodzic mógł zająć się małym dzieckiem. Mama w oczywisty sposób lepiej zaopiekuje się małym dzieckiem niż opiekunka, więc powinna mieć taką możliwość, zamiast być zmuszona do tyrania od rana do wieczora, żeby tylko opłacić z mężem rachunki i kupić jedzenie.

Tym bardziej możemy czuć się nieswojo, czytając, że to jeszcze nie koniec polityki rozwoju społecznego, jako że na rok 2017 planowany jest kompleksowy program demograficzny. Ciekawe, że  jesteśmy już w 5 punkcie „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, a nie było w rozwiązaniach ani słowa, o poruszonym na początku, problemie długu, do którego 500+ wydatnie się dokłada.

Kolejnym slajdem jest edukacja, której nie będę omawiał w tym artykule, gdyż omówimy to zagadnienie obszernie w piątkowym filmie.

Przeskakując go dochodzimy do następnego zagadnienia, czyli nierówności w poszczególnych regionach Polski. Większość rozwiązań opiera się na subsydiowaniu mniejszych ośrodków przez większe. Mała produktywność tych niektórych regionów, wynika z małej ilości kapitału. Kapitału nie można wyczarować z kapelusza. Ludzie mogą go wypracować poprzez oszczędności i inwestycje. Żeby zrobili to szybciej, raczej niż później, należy pozwolić im zachować pieniądze, które wypracowują. Z oszczędności powstaną inwestycje. Już teraz nie ma przeciwskazań, aby inwestować w tych regionach. Dostępne są oszczędności tych bardziej produktywnych regionów Polski. Z jakiś jednak przyczyn inwestycje tam nie powstają, a zatem kapitał jest wykorzystywany bardziej produktywnie w innym miejscu. Dlaczego nie starcza go dla wszystkich regionów? Bo jest go za mało. Rozwiązaniem nie jest więc przesuwanie kapitału z bogatszych regionów do biedniejszych, lecz umożliwienie akumulacji kapitału, którego wystarczy dla wszystkich. Przy obfitości kapitału, inwestycje, być może bardziej ryzykowne lub mniej atrakcyjne w tym momencie, zaczną mieć sens. Duża ilość kapitału dostępnego do inwestycji w naturalny, a nie sztuczny, sposób obniża stopy procentowe. Nie da się osiągnąć dobrobytu na skróty, musi on być wypracowany.

6. Sprawne państwo

Następnie dochodzimy do slajdu „Inteligentne zamówienia publiczne będą sprzyjać rozwojowi gospodarki i rynku pracy”. Chodzi o to, jak rozumiem, że państwo będzie kupować, nie dlatego, że coś jest potrzebne, lecz dlatego, żeby pobudzić gospodarkę i tworzyć miejsca pracy. Po raz kolejny powtarzam – rząd nie ma własnych pieniędzy. Co chce kupować? Po co? Jaki cel ma to spełniać? Jak poprawi się nasz standard życia w wyniku tego zakupu? Jeśli nie zadaje się tych pytań, tylko zadaje się pytania o miejsca pracy oraz „jak to pobudzi gospodarkę?” to nie tędy droga. Gdy cel jest chybiony, to nawet przy najlepszych chęciach rząd będzie kupował niepotrzebne rzeczy za nasze pieniądze, które moglibyśmy wykorzystać o wiele lepiej.

Kolejnym etapem jest cyfryzacja, która pewnie ułatwiłaby nam życie, bo ma ona ograniczać nasze wizyty w urzędach. Wiesz co jeszcze bardziej ułatwiłoby nasze życie? Mniej urzędów i mniej biurokracji! Takie rozwiązanie nie jest jednak brane pod uwagę.

Dochodząc do następnego punktu, zmroziło mi krew w żyłach, gdy przeczytałem „Paperless Poland” oraz „Cashless Poland” co tłumaczy się na „zabierzemy ci resztki Twojej prywatności, bo gotówki i papieru nie możemy łatwo skontrolować”.

O! Wreszcie dochodzimy do wzmianki o długu publicznym. Najwyraźniej państwo nie ma sobie nic do zarzucenia. Wydatki są okej, o ile lekko poprawimy „efektywność operacyjną organów administracji” i będziemy trochę bardziej profesjonalnie kupować rzeczy za cudze pieniądze. „To na pewno rozwiąże problem” – myślą sobie biurokraci. Natomiast głównymi winowajcami deficytu są oczywiście podatnicy, którzy jakimś cudem unikają rabunku ze strony państwa. Do tego nie można dopuścić! Z tego powodu czytamy, że całego deficytu można się łatwo pozbyć dzięki lepszej skuteczności ściągania VATu. Tłumacząc z polskiego na nasze: rząd nie chce ciąć rozbuchanych wydatków rządowych, to według niego nie jest problem. Problem jest w tym, że obywatele, którzy uginają się już pod ciężarem podatków, płacą ich za mało.

PODSUMOWANIE

Mateusz_Morawiecki

wikipedia.org

Jak zwykle rząd widzi źdźbło w oku rynku, a w swoim nie dostrzega Marka Belki, który swoją polityką niskich stóp procentowych zniechęca do oszczędzania. Nie widzi też Pana Morawieckiego, którego zapędy, aby kontrolować każdy wycinek polskiej gospodarki przyniosą pewnie odwrotny do zamierzonego skutek. Nie widzi również całej masy regulacji, biurokracji i podatków, które nie pozwalają ciężko pracującym obywatelom na akumulację kapitału i inwestowanie w celu poprawienia swojej sytuacji. Nie, jak zwykle winny jest rynek. Próbuje się naprawiać rynek, który od dawna nie jest  wolny, lecz spętany wyżej wymienionymi podatkami, regulacjami i biurokracją. To tak, jakby człowiekowi cierpiącemu na alkoholizm zalecono, jako terapię, pić pół litra wódki dziennie. Rynek jest chory od nadmiaru rządu. Lekarstwem jest mniej rządu w gospodarce. Ów plan, opisany w niniejszym artykule to dalsza centralizacja, zamiast decentralizacji. Dalsze opodatkowywanie, zamiast redukcja obciążeń. Tak jak identyfikacja problemów była jeszcze do przyjęcia, tak większość rozwiązań nie daje nadziei na poprawę sytuacji.

2017-08-05T20:43:53+00:00 Marzec 23rd, 2016|Artykuły, Blog|
  • Til

    Witam,
    Specjalnie założyłem konto na disqus, by móc się na pana blogu wypowiedzieć. Co do całości bloga, to uważam, że to kawał dobrej roboty i filmiki na blogu powinno się w publicznej telewizji puszczać po wiadomościach, by nieco uświadomić społeczęństwo 😉 Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.
    Co do planu pana Morawieckiego, to raczej mnie nie zdziwił – rządzi partia socjalistów, którzy próbują udawać, że jest inaczej. Ale abstrachując od polityki: zastanawia mnie poziom zadłużenia innych krajów Europy (to można znaleźć w internecie) i to, kto posiada obligacje emitowane przez te rządy. Kto posiada nasze obligacje? Obywatele? NBP? Zagraniczne banki? I na pokrycie całości dziury budżetowej emitowane są (takie same) obligacje? I co sprawiło, że dług publiczny w ostatnim dziesięcioleciu tak wzrósł? Przecież dziura budżetowa była rokrocznie utrzymana mniej więcej na stałym poziomie? Nieumiejętne rolowanie długu?
    Pozdrawiam

    • Dzięki za miłe słowa:) Nie znam dokładnej struktury własności długów. W Polsce NBP nie może podsiadać polskich obligacji rządowych o ile mi wiadomo. Bilans NBP jest dostępny w internecie. http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/bilans_nbp_mon.html

      Trochę o właścicielach długu Polskiego tutaj: http://natemat.pl/138569,zagraniczny-dlug-polski-przekracza-bilion-zlotych-na-ile-jestesmy-uzaleznieni-banksterow

      Natomiast jeśli chodzi o to, skąd wziął się dług to po prostu co roku rząd wydaje więcej niż ściąga z podatków. Jeśli dziura budżetowa jest utrzymana na stałym poziomie co roku, to znaczy, że dług rośnie. Gdybyś zarabiał 1000 zł a co miesiąc wydawał 1500 zł, to co miesiąc Twój dług rośnie o 500 zł, mimo, że co miesiąc deficyt jest taki sam.

      • Til

        Rozumiem. Ale w filmie o kreacji pieniądza jest mowa o tym, że FED (czyli amerykański „odpowiednik” NBP) skupuje państwowe obligacje USA. Czyli w stanach jest to dozwolone, a u nas nie? Więc w jaki sposób amerykański system jeszcze się trzyma, skoro z naszym jest naprawdę kiepsko, pomimo, że nie stosujemy tej szkodliwej sztuczki?

        • Tu masz artykuł o NBP i dodruku: http://independenttrader.pl/czas-zaczac-dodruk-zlotowek.html
          Amerykański system się trzyma ledwo ledwo, ale mimo wszystko mogą sobie pozwolić na więcej. Po pierwsze dolar jest walutą rezerwową, więc popyt na niego jest większy niż na każdą inną walutę. Po drugie USA ma największą gospodarkę na świecie, wiec może się bardziej zadłużać niż inni. Po trzecie, z naszym systemem monetarnym nie jest aż tak źle. W inny krajach dopuszczają się większego szaleństwa.

    • Radek

      Dokładnie! Więcej filmików:)

  • To podsumowanie Planu Morawieckiego to jeden wielki pic na wodę dla pseudo ekonomistów. „Wolnościowców” którzy przeczytali jedną książkę, albo wcale.

    • Rozmawiamy merytorycznie albo wcale. Krytyka bez wykazania błędów i zaproponowania poprawnych twierdzeń jest jałowa i nie warto się do niej odnosić.

      • Nie chciało mi się rozpisywać więc po kawałku :
        „W tej sekcji opisana jest lista życzeń, z którą również nie sposób się nie zgodzić poza „niezależnością energetyczną”, która jest wyimaginowanym problemem”
        Dlaczego tak sądzisz ? Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że zamykamy wszystkie kopalnie i opieramy się na prądzie tylko z Niemiec ( przykład jest przejaskrawiony celowo). Niemcy podnoszą prąd o 1000% albo o 5000%, co się dzieje w Polsce ? Zamiast prąd wstaw gaz, albo ropa.

        • Otóż sądzę tak ponieważ niemożliwe jest skuteczne zablokowanie dostaw jakiegoś surowca do danego kraju. Jeden kraj może nałożyć embargo na drugi, jednak wciąż handel odbywać się może okrężną drogą, bądź od nowego dostawcy. Przykładem jest to, że ludzi na Kubie po latach embarga chodzili w ciuchach firmy Nike, lub poważniejszym przykładem jest handel między USA a Niemcami podczas wojny, mimo, że te kraje byly w stanie wojny. Czy takie embargo by miało negatywne skutki? Oczywiście, gdyż blokuje wybrany przez rynek najłatwiejszy i najtańszy sposób pozyskania pożądanych dóbr, ale nie znaczy to, że skutecznie blokuje dostawy. Podałeś oczywiście ekstremalny przykład, co przyznałeś, jednak w większości sytuacji rozsądnym rozwiązaniem jest kupować od sąsiada coś co sami wyprodukowalibyśmy drożej

          • Tylko zanim zdywersyfikujesz sobie dostawy np. gazu to masz w kraju hiperinflację. Bo statek z Kataru płynie np. miesiąc. A co przez miesiąc ? Przykład szantażu energetycznego już mieliśmy – i to w całkiem niedalekiej przeszłości vide Ukraina. Zimom miała „przerwy” w dostawie gazu.
            „Podałeś oczywiście ekstremalny przykład, co przyznałeś, jednak w większości sytuacji rozsądnym rozwiązaniem jest kupować od sąsiada coś co sami wyprodukowalibyśmy drożej” tylko czy przy wysokiej cenie prądu bylibyśmy jeszcze konkurencyjni ?

          • Można odwrócić pytanie – czy będziemy konkurencyjni w produkując energię drożej, niż moglibyśmy ją kupić? Nie mówię, że my nie powinniśmy mieć przemysłu energetycznego, mówię, że nie powinniśmy tworzyć specjalnych programów rządowych aby do niego dopłacać. Jeśli polska firma energetyczna działa na rynku i jest efektywna (wykazuje zysk) to jest to miód na moje serce. Niemniej jednak każde rządowe dotowanie jakiejkolwiek branży to marnowanie ograniczonych zasobów poprzez złą ich alokacje. Odciąga się kapitał od produktywnych przedsięwzięć do mniej produktywnych.

          • W niektórych gałęziach przemysłu ( nie mówię, że we wszystkich) powinniśmy mieć zarówno know-how jak i produkcję bez względu na cenę. Przykład? Po co kupować karabiny i amunicję czeskie jeśli byśmy chcieli hipotetycznie prowadzić wojnę z czechami? Skąd byśmy brali do nich amunicję i części ? Takimi właśnie przemysłami – strategicznymi jest własnie przemysł militarny i własnie energetyczny. Przykład z gazem i ogrzewaniem to tylko jedna gałąź. Brak gazu odbija się również na rolnictwie, a dalej w spożywce, a dalej w konsumpcji. Tylko aby negocjować obniżkę gazu – należy mieć argumenty

  • Skoro przebrnęliśmy już przez pierwszy punkt to idźmy dalej „Koncentracja zasobów na branżach, w których Polska może uzyskać przewagi konkurencyjne”. Czemu przerażającego? Ponieważ rząd chce zarządzać alokacją zasobów w gospodarce” Zapytam Co jest w tym złego ?

    • Dobra, żeby nie ciągnąć tej dyskusji miesiąc: nie wiem czy masz świadomość, że mamy całą serię filmów o ekonomii na YT, w tym przypadku odpowiedzi dostarczy film o Finansach i budżecie państwa https://www.youtube.com/watch?v=Kv–4gDfUpg, który mówi czemu państwo zawsze mniej efektywnie zarządza kapitałem niż sektor prywatny, nie zaszkodzi też zahaczyć o film na temat Ograniczonych zasobów. Co do pierwszego pytania odpowiedzi znajdziesz w filmach Eksport i Import oraz Podział pracy i przewaga komparatywna. Wybacz, ale nie mam czasu wykładać w komentarzach całej teorii ekonomii, którą już obszernie omówiliśmy w filmach.

      • Tylko, że filmy te zawierają dużo uogólnień, przekłamań, półprawd , i całych kłamstw. Nie wiem kto jest zapleczem merytorycznym tych filmików jednak widać, że jest one słabe.

        • wykaż je, już mówiłem, że taka opinia jest nieistotna, dopóki nie wskażesz błędu i nie zaproponujesz poprawnej teorii. Zapleczem merytorycznym jest teoria ekonomii Austriackiej Szkoły Ekonomii.

          • Mędrcy z Austriackiej Szkoły Ekonomii są całkowicie olewani przez naród austriacki. Tak mi przykro. Przykładem ręcznie sterowanej polityki jest np. Singapur. Gdzie wcześniej rząd ( a właściwie jeden człowiek) zadecydował, że stawia na dwie gałęzie rozwoju – finanse ( rodzime) i budownictwo. Kolejnym takim przykładem są Chiny – pierwsza gospodarka świata, Indie – kolejny kraj ręcznie sterowany. Poza tym możesz mi podać przykład państwa gdzie jest wdrożona „wspaniała” myśl Austriackiej Szkoły Ekonomii ?

          • Bohm-Bawerk był ministrem finansów w swoich czasach, natomiast reszta ekonomistów austriackich pracowała poza Austrią. Nie bądź ignorantem. Krajem który był najbliżej postulatów ASE są Stany Zjednoczone na początku swojego istnienia. Hayek, przedstawiciel ASE, dostał Nobla za teorię cyklu koniunkturalnego. ASE zapoczątkowało też podejście subiektywistyczne w ekonomii.

          • Zaraz, zaraz czy to aby nie właśnie „neoliberalne” podejście USA nie doprowadziło do kryzysu ( poprzez deregulacje banki nie miały ograniczeń w handlu instrumentami pochodnymi i kredytami subprime ) ? Czy to neoliberalna „niewidzialna ręka rynku ” wyciągnęła tonące banki za uszy ? Czy może rezygnacja powiązania waluty ze złotem to też postulat neoliberalizmu ? Czy… nie chcę dalej wymieniać bo tą listę można by ciągnąć w nieskończoność. Empiryczne przykłady pozytywnego oddziaływania poprzez sterowanie ręczne gospodarką mamy. I proszę nie wciskaj tutaj zaraz jakiegoś socjalizmu bo w Singapurze go nie było. W indeksie wolności ekonomicznej gospodarek na pierwszych 2 miejscach są gospodarki sterowane ręcznie, Austria jest 28.

          • Nie da się przeprowadzić empirycznego badania, przy wyodrębnieniu jednego czynnika w gospodarce. O tym będzie w kolejnym filmie. Co, zrezygnowałeś z pytania o kryzys? Bardzo słusznie, bo był to wynik rządowej ingerencji w rynek i sterowanie podażą pieniądza. Dalej nie wykazałeś ani jednego błędu w jakimkolwiek naszym materiale i dalej nie rozumiesz, że Austriacka Szkoła Ekonomii to nie jest sposób zarządzania gospodarką Austrii tylko międzynarodowa szkoła myśli ekonomicznej, która swoją nazwę bierze od pochodzenia jej twórcy i głównych przedstawicieli. Cenię sobie swój czas. Odpowiem na konkretny zarzut, ale nie będę dyskutować na temat empirii w gospodarce, bo to jest po prostu bezcelowe. W ekonomii nie istnieją stałe relacje między wielkościami, to nie jest chemia, fizyka czy biologia więc metodą badawczą nie jest eksperyment. Więcej w kolejnym filmie, nie będę sie rozpisywał

          • Bzdury pleciesz jak zwykle – To nie sterowanie podażą pieniadza, tylko liberalizacja rynku bankowego pozwoliła na rozpasanie przy toksycznych instrumentach bankowych. Poza tym to nie „niewidzalna ręka rynku” rozwiązała ten problem tylko interwencja państwa – jak zwykle – wyciągnęła banki za uszy. Wracając do tematu. Przeciwstawiasz jakąś utopijną teorię o jakieś tam szkole która coś tam mówi, która jest jedynie spisana na kartkach ( której nie ma fizycznie i nie będzie) i porównujesz ją do realnej gospodarki ręcznie sterowanej Singapuru , Hong Kongu, Chin , Indii ( które możemy zobaczyć , a nawet fizycznie dotknąć) i jeszcze piszesz banialuki o tym , że ręczne sterowanie jest złe. Rozumiem idee ASE – niektóre są fajne – niektóre są złe już przez to przechodziłem i rzeczywistość przekreśla wolny rynek jako idee.
            Ekonomiści z ASE wyróżnili się przede wszystkim krytyką marksizmu. Krytyką zasadną tylko w przeciwieństwie do ASE on istniał nie tylko w książkach.

          • Rynkiem finansowym rządzą dwie wzajemnie równoważne siły: chciwość i strach. Deregulacja była jednostronna, zdjęła z banków strach nie robiąc nic z chciwością. Rynek je równoważy. To jednak nie była przyczyna kryzysu, lecz objaw. Nie mam nic więcej do dodania ponad to, co jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=MKZxfII9PPI

          • Dziwne, żeby banki nie by chciwe – przecież na tym właśnie zarabiają. Naprawdę trzeba być mega naiwnym ,żeby nie zdawać sobie sprawy , że każda deregulacja nie zostanie wykorzystana przez banki, aż do nagięcia prawa. Strach pomyśleć co by było gdyby zgodnie z zasadami wolnorynkowymi przeprowadzić mocniejszą deregulację systemu bankowego.

          • „złoto, banki, ludzie. Krótka historia pieniądza” – Rothbard
            „How Privatized Banking Really Works” – Robert Murphy, Carlos Lara

          • fajnie się cytuje czyjeś poglądy jak się nie ma swoich.

  • Kolejnym punktem z którym można polemizować to : „Dodatkowo, po całym lamencie na temat kapitału zagranicznego, który obserwowaliśmy w części o diagnozach, ukazuje nam się slajd zatytułowany: „Zapraszamy inwestorów zagranicznych”. To w końcu chcemy kapitału zagranicznego czy nie chcemy? ”
    Minister Morawiecki – można to przeczytać w rozwinięciu slajdów pisze o 2 rzeczach odnośnie kapitału zagraniczego :
    – Kapitał zagraniczny jako fundusze Private Equity
    – Kapitał zagraniczny jako inwestycja w greenfieldy , lub inwestycje nie konkurujące z rodzimym przemysłem którego tak dużo już nie zostało. Szczegóły można znaleźć w uzupełnieniu tego dokumentu nazwanego Strategia na Rzecz odpowiedzialnego rozwoju.

  • Kolejnym argumentem z którym się nie zgadzam jest „Zastanawiające jest zatem SKĄD odciągnięte zostaną zasoby, które mają być skoncentrowane w tych branżach, KTO ma o tym decydować i na podstawie JAKICH przesłanek.” Czyż nie napisał to ( Plan MM) ktoś kto przeszedł z sektora prywatnego który udzielał pieniędzy na rozwój prywatnego biznesu do publicznego ?

    • Jako, że nie mam czasu z Tobą dyskutować na temat każdego słowa, gdyż zajmuję się swoim blogiem, zamiast siedzieć na blogach innych osób to będę Ci odpowiadał tytułami książek lub filmów, gdzie liźniesz trochę teorii ekonomii i przestaniesz się kompromitować i spamować swoimi teoriami i osobistymi przekonaniami w moich komentarzach. W tym przypadku po raz kolejny odsyłam do filmu Podatki i Budżet Państwa. Możesz też przeczytać ten artykuł.
      http://mises.pl/blog/2006/07/08/296/
      Sugerowanie, że w związku przeszłą pracą w sektorze prywatnym biurokrata ma jakieś inne zachęty do zarządania nie swoimi pieniędzmi niż gdyby tego nie robił jest śmieszne

      • „Kto przeprowadził rewolucję internetową i biotechnologiczną? Rząd, nie sektor prywatny.” Joseph E. Stiglitz laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii 😛 Tak samo jak rząd ( NASA było swego czasu rządową agencją) poleciał w kosmos 30 lat temu , a prywatnym hmm udało się już ?

  • „Mieliśmy już gospodarkę, gdzie rząd decydował o tym, co będzie produkowane i w jakich ilościach (mowa tu o PRLu) i jak się to sprawdziło?” Ktoś kto przeczytał przynajmniej jedną książkę historyczną napisaną w wolnej Polsce o czasach PRL, ten nie przytaczałby takiego durnego argumentu. Przecież oczywistą oczywistością jest to, że cała produkcja polska była nastawiona na wysyłkę do „sowietów”

    • W tym przypadku „Kalkulacja Ekonomiczna w Socjalizmie” – Mises.
      BTW: sugerowanie, że u Sowietów było świetnie, bo produkowali dla siebie, ehhhh

      • eee? Chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Zobacz co się dzieje teraz z Rosją jak kraje postsowieckie wypięły się na nią.