Banknoty, monety i zapisy cyfrowe na naszych kontach nazywamy pieniędzmi. Jednak czy faktycznie nimi są? Czy złotówki, funty, dolary i inne waluty słusznie określamy mianem pieniądza? Przekonajmy się!

W filmie o pieniądzu omawialiśmy cechy i funkcje pieniądza. Dla przypomnienia pieniądz musi być:

  • środkiem wymiany i płatności
  • miernikiem wartości

Powinien również być:

  • wytrzymały
  • zamienny
  • przenośny
  • podzielny
  • oraz powinien przechowywać wartość w długim okresie czasu

Czy współczesne waluty spełniają te kryteria?

Na pewno są środkiem wymiany i płatności. Za pomocą naszej waluty określamy również wartość towarów i usług, więc są miernikiem wartości. Czy są wytrzymałe? Powiedzmy, że są. Monety są wytrzymałe, a banknoty jak się podrą to można je wymienić w banku bez utraty ich nominalnej wartości. Są rówież zamienne, czyli moje 100 zł jest warte tyle samo co Twoje 100 zł. Są oczywiście przenośne i podzielne, bo możemy rozmieniać złotówkę na grosze. Jednak czy współczesne waluty przechowują wartość w długim okresie czasu? Obawiam się, że nie.

Przyjrzyjmy się tej grafice. Na górze widzimy przeciętne wynagrodzenie w roku 2003 oraz 2013. Jesteśmy przez chwilę szczęśliwi bo zdajemy sobie sprawę, że średnia pensja wzrosła wyraźnie w tym okresie. Nasze szczęście jest jednak krótkotrwałe, ponieważ po chwili zauważamy, że za naszą nową wyższą pensję możemy kupić mniej rzeczy! Ktoś może powiedzieć z dumą w głosie, że w 2003 roku zarabiał 2200 zł, a dziesieć lat później zarabiał już dużo więcej, bo aż 3740 zł. Powinniśmy go jednak uświadomić jaka jest prawda. Inflacja spowodowała, że jego pensja wzrosła tylko nominalnie, a nie pod względem siły nabywczej. Powinniśmy powiedzieć mu: „nie, nie, nie kolego, zarabiasz mniej, bo możesz za swoją pensję kupić teraz mniej rzeczy. Nie daj się oszukiwać”. Możemy teraz zapytać, czemu tak jest? Czemu nasze pieniądze nie utrzymują wartości w czasie?

Spójrzmy na te dwa banknoty 20-dolarowe.

Ten na górze pochodzi z 1928 roku a ten na dole z roku 2004. Różnią się trochę wyglądem, ale nominał jest ten sam, wizerunek prezydenta również. W takim razie co je różni?

Gdy przyjrzymy się dokładniej, na górnym banknocie widzimy informację: To ,czyli banknot, potwierdza depozyt w skarbcu 20 dolarów w złotej monecie do wypłacenia posiadaczowi na żądanie. Tym właśnie był banknot – notą bankową, czyli jedynie kwitkiem na złoto, bo to złoto było prawdziwym pieniądzem i posiadało wartość. Ilość złota była i nadal jest naturalnie ograniczona. Nie można gwałtownie zwiększać i zmiejszać jego ilości. Nie można go drukować i finansować tym dodrukiem deficytowych wydatków rządowych zmniejszając siłę nabywczą pieniędzy obywateli.

Teraz spójrzmy na drugi banknot. Jak widzimy nie ma już na nim żadnej informacji o tym, że potwierdza on ilość posiadanego w depozycie złota. Widzimy informację, że jest to kwit Rezerwy Federalnej czyli amerykańskiego banku centralnego oraz, że jest to legalny środek płatniczy. Jest to tak zwany pieniądz fiducjarny. Co stanowi jego wartość?

Na portalu edukacyjnym NBP możemy przeczytać definicję:

„Pieniądz fiducjarny (łac. fides – wiara) – waluta nie mająca oparcia w dobrach materialnych (jak np. kruszce), której wartość ma źródło z reguły w dekretowanym prawnie monopolu w wykorzystaniu go na danym obszarze jako legalny środek płatniczy oraz na popycie generowanym przez instytucje państwowe, głównie przez pobór podatków. Wartość pieniądza fiducjarnego opiera się na zaufaniu do emitenta.”

Aby przybliżyć na czym polega różnica, podam pewien przykład. Załóżmy, że grasz na gitarze elektrycznej i pewnego dnia zrywa Ci się struna. Powiedzmy, że jesteś początkujący i nie wiesz jak się zmienia struny, więc zanosisz gitarę do lutnika. Płacisz mu z góry i zostawiasz gitarę. On na potwierdzenie daje Ci kwit, na którym jest napisane: „Lutnik wyda gitarę posiadaczowi tego kwitu”. Teraz pytanie, czy kwit sam w sobie ma wartość? Nie, ale reprezentuje wartość, bo jest wymienialny na gitarę u lutnika. Wystarczy pójść tam i ją odebrać. Sam kwit bez gitary jest tylko zwykłym kawałkiem bezwartościowego papieru.

Obecnie waluty nie są oparte na niczym innym niż na ludzkim zaufaniu. Czy jednak to zaufanie jest uzasadnione?

Jak już pokazaliśmy w filmie o inflacji, dodruk nowych pieniędzy zmniejsza siłę nabywczą wszystkich innych pieniędzy. Zobaczmy w takim razie czy banki centalne i rządy przejmują się tym faktem i utrzymują stałą ilość pieniędzy, żeby utrzymywały one swoją wartość.

Najwęższą publikowaną miarą ilości pieniądza w obiegu jest podaż pieniądza M0. Jest to ilość pieniądza gotówkowego poza sytemem bankowym, a także pieniądz bezgotówkowy banków komercyjnych na rachunku w banku centralnym. Inaczej M0 nazywamy bazą monetarną. W Polsce, według danych publikowanych przez NBP, wynosiła ona pod koniec 1996 roku 34 mld 200 mln zł. Obecnie wynosi 181 mld 400 mln zł. Baza monetarna powiększyła się ponad pięciokrotnie.

Spójrzmy na wykres podaży pieniądza M0 w Stanach Zjednoczonych:

Chyba nie wymaga to komentarza.

A teraz strefa Euro:

Tu widzimy podaż pieniądza M1 czyli pieniądz w trochę szerszym rozumieniu, gdyż nie udało mi się znaleźć M0.

Nie powinniśmy się więc dziwić, że ceny tak bardzo poszły w górę, jeśli ilość pieniędzy tak się powiększyła…

Podsumowując, naszych walut nie można z czystym sumieniem nazywać pieniędzmi, gdyż nie posiadają jednej z najważniejszych cech pieniądza. Nie przechowują wartości w długim okresie czasu. W historii było bardzo wiele walut fiducjarnych i każda z nich upadła. Złoto utrzymuje swoją wartość od czasów starożytnych, aż do dnia dzisiejszego mimo, że nie jest już legalnym środkiem płatniczym. Obecny wielki, nie mający precedensu w historii, eksperyment, w którym każda waluta jest oparta jedynie na zaufaniu, nie ma wielkich szans na powodzenie. Kwestią czasu jest utrata zaufania dużej części społeczeństwa do waluty bez pokrycia. Gdy ludzie masowo próbują się pozbyć waluty – dochodzi do hiperinflacji, a wtedy ostatnią rzeczą, którą chcesz mieć, to gotówka i zapis cyfrowy na koncie. Dlatego zainteresuj się tym tematem już teraz i zdecyduj jak przechowywać swoje oszczędności, żeby chronić je przez spadkiem siły nabywczej. Zastanów się nad różnymi opcjami. Czy trzymać oszczędności w gotówce czy może w złocie lub innych aktywach, które nie tracą na wartości w skutek inflacji. Śledz nasze filmy i prezentacje. Subskrybuj nasz kanał i polub naszą stronę na Facebooku żeby być na bieżąco. Nie powiemy Ci co masz robić, ale zdobędziesz z nami wiedzę potrzebną do tego, żebyś sam wiedział co robić. Otworzyliśmy też nowe forum, na którym możesz zadawać pytania, dyskutować lub dzielić się swoją wiedzą. Linki podajemy w opisie filmu.

Wiele osób podaje słuszny argument, że podczas gdy waluta była oparta na złocie, zdarzył się jeden z największych krachów w historii – wielka depresja. Owszem, tak było, jednak było to spowodowane (od strony monetarnej) faktem, iż banki, mimo standardu złota, doprowadziły do inflacji. Jak tego dokonały? Drukowały po prostu więcej banknotów – kwitów na złoto – niż miały faktycznie złota w depozycie. Dlatego w mojej opinii, standard złota sam w sobie nie rozwiązuje wszystkich problemów. Należy połączyć go z systemem pełnej rezerwy. Dopiero te dwa rozwiązania zastosowane jednocześnie uniemożliwiają manipulowaniem ilości pieniądza.