Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
8 219 odsłony

Monopol na wolnym rynku

Wiele osób jest przekonanych, że wolny rynek byłby pożywką dla paskudnych krwiożerczych monopoli. Ci sami ludzie twierdzą, że tylko rząd jest w stanie nas przed tym uchronić. Czy faktycznie tak jest? Przekonajmy się.

Przede wszystkim należy podkreślić, że nie każdy monopol jest krzywdzący i szkodliwy dla konsumentów. Zacznijmy jednak od tego szkodliwego.

Wyobraźmy sobie, że na terenie Polski działają cztery firmy w warunkach wolnego rynku. Nazywają się A, B, C i D. Wszystkie produkują spirytus 95%, mają jednakowe koszty produkcji – 90 zł na litr i sprzedają swój produkt w cenie 100 zł za litr. Firma A postanawia całkowicie zdominować rynek. Obniża swoją cenę do 80 zł, czyli poniżej kosztów produkcji i zaczyna sprzedawać swój produkt ze stratą, żeby wyeliminować konkurencję. Taką praktykę nazywamy DUMPINGIEM ŁUPIEŻCZYM lub DRAPIEŻNĄ POLITYKĄ CENOWĄ. Firmy B, C i D bankrutują. Na rynku zostaje tylko firma A, która jest monopolem i może teraz robić co chce. Podnosi więc ceny do 200 zł za litr, obniża jakość, a biedni konsumenci nie mając innego wyboru muszą przepłacać za produkt.

Czy taka polityka ma sens na wolnym rynku?

Po pierwsze – firmy B, C i D mogą zacząć skupować z rynku cały towar firmy A. I sprzedawać go z większym zyskiem podczas gdy firma A ponosiłaby straty. W tej sytuacji firmie A nie udałoby się zdominować rynku a nawet straciłaby w nim udział. Jeśli jesteś zainteresowany przykładem użycia tej taktyki w prawdziwym życiu, to przeczytaj historię producenta bromu, Herbert’a Henry’ego Dow’a i jego waśni z niemieckim kartelem chemicznym.
Po drugie – firma A sprzedając towar ze stratą musiałaby się zadłużać w czasie trwania procederu. Aby spłacić swój dług musiałaby podnieść ceny powyżej 100 zł za litr, żeby odrobić straty. W momencie gdy to zrobi, powstaną trzy kolejne firmy, X, Y i Z, które zaczną sprzedawać spirytus w cenie 100 zł i tym samym monopol zniknie. Być może nawet firmy X, Y i Z tanio kupiły aktywa upadających firm B, C i D i będą w stanie sprzedawać produkt taniej.
Po trzecie – produkt jakim jest spirytus konkuruje z innymi produktami substytucyjnymi takimi jak piwo, wino, whiskey czy rum. Gdy wzrośnie cena i obniży się jakość spirytusu, konsumenci po prostu sięgną po coś innego.
Po czwarte – po wyeliminowaniu konkurencji z rynku krajowego – zostaje jeszcze konkurencja zagraniczna, która szybko zwęszy okazję i przebije cenowo monopolistę.

Takie praktyki są odrzucane przez firmy jako samobójcze i nieetyczne.

Co więc musi zrobić firma na wolnym rynku, żeby całkowicie i trwale go zdominować?

Musi skłonić wszystkich konsumentów do tego, żeby kupowali wyłącznie jej produkt. W tym celu musi mieć jednocześnie produkt najlepszy i najtańszy w stosunku do konkurencji. Następnie musi poinformować i przekonać wszystkich ludzi na rynku, że taki właśnie produkt  posiada. Musi też być w stanie zaspokoić cały rynkowy popyt na swój produkt. Także owszem, powstanie monopolu na wolnym rynku jest teoretycznie możliwe, ale jest bardzo mało prawdopodobne. Dodatkowo taki monopol nie jest szkodliwy dla konsumentów, bo mają oni dostępny najtańszy i najlepszy produkt jaki jest tylko możliwy. Gdyby tak nie było, to eliminacja konkurencji na wolnym rynku byłaby niemożliwa.

Ale przecież ta firma po wyeliminowaniu konkurencji może podnieść ceny lub obniżyć jakość!?

Może, ale wtedy znów otworzy drzwi dla konkurencji i od razu pojawią się inne firmy, które zabiorą jej część rynku, zatem przestanie być monopolistą. Na wolnym rynku firma musi walczyć nie tylko z realną konkurencją, ale także z potencjalną konkurencją, która natychmiast się pojawi przy sprzyjającej okazji. Poza tym ograniczają ją prawa popytu i podaży. Istnieje zagrożenie, że przy wyższej cenie sprzedaż spadnie bardzo mocno lub ludzie przerzucą się na kupowanie substytutów.

Innym sposobem na powstanie monopolu jest sytuacja, w której firma kontroluje wszystkie źródła jakiegoś surowca, np ropy. Należy pamiętać jednak, że musiałaby to być kontrola wszystkich światowych zasobów, bo inaczej konkurowałaby z zagranicznymi firmami. Czy możliwe jest, żeby jedna firma objęła kontrolę nad wszystkimi światowymi zasobami ropy, zboża, czy złota bez ingerencji rządu? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Jeszcze innym sposobem powstania monopolu jest to, że firma wypuści nowy produkt, który do tej pory nie istniał. Taki monopol jest jednak bardzo krótkotrwały, ponieważ konkurencja stara sie jak najszybciej dogodnić lidera rynku. Przykładem są iPhone’y, które przez chwilę zdominowały rynek smartfonów, ale wkrótce pozostali producenci zaczęli również je produkować.

Istnieje jeszcze tak zwany „monopol naturalny”  czego przykładem mogą być drogi lub dostawy wody. Przecież bez sensu jest doprowadzać do jednego budynku linie wodne kilku firm lub budować kilka równoległych dróg z punktu A do punktu B. Jednak i tu wolny rynek nie jest bezbronny. Firma nadużywająca swojej przewagi infrastrukturalnej nie jest bezkarna w swojej polityce cenowej. Drogi konkurują z koleją i lotnictwem, a dostawy wody np. ze studnią i wodą butelkowaną. Poza tym przy odpowiednio wysokich cenach, budowa zdublowanej infrastruktury zaczyna mieć sens. O tym czy warto doprowadzić drugą linię wodną lub gazową zdecyduje właściciel posiadłości. Nie ma dowodów na to, że kiedykolwiek powstał trwały monopol naturalny w warunkach wolnorynkowych.

monopolOstatni rodzaj monopolu to tak zwana kartelizacja. Grupa firm z tej samej branży zmawia się ze sobią, że obniżą produkcję i podwyższą ceny, żeby kosić większe zyski. Jak możemy się dowiedzieć od znakomitego ekonomisty Murrey’a Rothbard’a, były setki prób stworzenia takich karteli na przełomie XIX i XX wieku w USA i wszystkie kończyły się klapą z dwóch przyczyn. Pierwszą przyczyną była wolna konkurencja. Wystarczyło, że jakaś firma zauważyła dla siebie okazję i wkraczała na rynek z towarem w normalnych cenach, podbierając klientów kartelowi zawyżającemu ceny. Drugą przyczyną było to, że z kartelu zawsze się ktoś wyłamywał. Firmy nie trzymały się ustaleń i dużym klientom obniżały potajemnie ceny, żeby sprzedać więcej. To wychodziło na jaw i kartel rozpadał się w atmosferze skandalu oraz wzajemnych oskarżeń. Wypowiedź Murraya Rothbarda zamieszczamy pod filmem w artykule.

W takim razie jak powstaje trwały, szkodliwy dla konsumentów, monopol?

W późnym XIX wieku, podczas drugiej rewolucji przemysłowej, panował ogólny pogląd ekonomiczny, że monopole tworzone są przez interwencję rządową, a nie przez wolny rynek. Był to słuszny pogląd, bo trwały i szkodliwy monopol powstaje właśnie poprzez kontrolę cen, regulacje, kontrakty na wyłączność, ustawione przetargi, taryfy celne, gwarancje rządowe, ulgi podatkowe dla wybranych, granty, dofinansowania, gwarantowany kredyt, certyfikaty, pozwolenia, licencje oraz nacjonalizację zasobów. Wszystko to jest ingerencją w wolny rynek, za pomocą której faworyzuje się jeden podmiot na rzecz innych podmiotów. W Polsce monopolem jest na przykład ZUS. Wszyscy są prawnie zobligowani do wpłacania składek. Możemy, co prawda, wybrać inny sposób oszczędzania na emeryturę, ale jedynie jako dodatek. Nie zwolni nas to z płacenia na ZUS. Czy na wolnym rynku wybralibyśmy dobrowolnie ZUS jako gwaranta naszego dobrobytu na emeryturze? Część osób pewnie tak, część nie. Ale na pewno nie byłby monopolistą.

W warunkach wolnorynkowych nie ma możliwości, aby powstał trwały, szkodliwy dla konsumentów monopol.

Tu można wysłuchać wypowiedzi Murray’a Rothbard’a na temat karteli na wolnym rynku. Niestety wypowiedź jest po angielsku. Można automatycznie przetłumaczyć napisy w YouTube na język polski, jednak jakość tłumaczenia pozostawia wiele do życzenia.

2017-08-05T21:41:53+00:00 Grudzień 4th, 2015|Blog, Filmy, Historyjki|
  • Przemek

    A co z kimś takim jak ja, którego nigdy nie będzie stać na ubezpieczenie? Kto żyje z renty socjalnej bo nie ma szans na normalną pracę? Wy „eksperci” jak zwykle myślicie tylko o takich jak wy. Spójrzcie na USA gdzie najbiedniejsi uciekają się do voodoo żeby się „wyleczyć”. Dla mnie ZUS jest jedynym żywicielem. Chciałbym żeby to się zmieniło ale nie zanosi się na to…

    • Na wolnym rynku też są dobrzy ludzie, z tą różnicą, że mają więcej pieniędzy i mogą bardziej pomóc komuś potrzebującemu. W przeszłości ludzie sobie pomagali, teraz jest tego mniej bo państwo przejęło ten obowiązek na siebie.

      • Przemek

        Ok rozumiem. Z tym, że teraz mam stałe źródło pieniędzy co miesiąc. Nie muszę liczyć na niczyją dobroć. Mając pewność, że mam to zapewnione mogę przynajmniej próbować coś zaplanować, coś zmienić – co też robię.

        • marcin009988

          Gdyby było więcej takich jak ty to pewnie problem byłby mniejszy, ale niestety większość siedzi na socjalu i są święcie przekonani, że im się należy „bo tak” i nie mają zamiaru wziąć się za siebie.

      • tomek

        Dzisiaj trafiłem na waszą stronę. Świetne posty co do ogólnych mechanizmów rynkowych (fajnie, gdyby było więcej). Natomiast co do powyższego materiału i wpisu o polskim kapitalizmie: teoria absolutnego samoregulującego się wolnego rynku brzmi świetnie do momentu kiedy jest tylko teorią, ale jest niestety jednostronna, czyli bierze pod uwagę jedynie ekonomizm jako główny element konstrukcji społeczeństw. Pomija (marginalizując) aparat władzy państwowej i korporacje, które z racji możliwości nacisku i swoich wpływów mogą wpływać na całą strukturę (i nie do końca problem tkwi w monopolizacji rynku, ale chociażby w kreowaniu prawa maksymalizującego zyski). Wydaje mi się również, że sam czynnik geopolityczny, dostęp do surowców, dostęp do transportu morskiegom a także samych tendencji politycznych związanych z ekspansją poszczególnych krajów warunkuje w znacznym stopniu stopień kontroli i wielkość ingerencji państwa w rynek. Jeszcze jedna uwaga: często w dyskusjach o wolnym rynku (na różnych stronach) pada przykład Singapuru, jako kraju modelowego. Singapur jednak ma częściowo państwowy system edukacyjny i częściowo państwowy system opieki zdrowotnej. Innymi słowy: wolny rynek to model, który w rzeczywistości może być różnie realizowany, niekoniecznie wiarą w to, że dobrzy ludzie pomogą.

        • Witam, cieszymy się, że posty Ci się podobają. Austriacka ekonomia nie pomija władzy państwowej i korporacji. Informuje często o negatywnych skutkach jakie ingerencja rządowa wyrządza na rynku. Postuluje o odebranie rządom wpływu na rynek tym samym odbierając możliwość lobbingu wielkim korporacjom. Alternatywą dla wiary w ludzką dobroć jest odebranie im siłą pieniędzy i przekazanie komuś innemu (redystrybucja państwowa). Jedyne co może być kompromisem w tej sytuacji to opodatkowanie obywateli na konkretny cel za ich zgodą.

          • Przemek

            Niech żyje redystrybucja państwowa. Ja na żebry chodzić nie zamierzam. Wole na studia 😉

          • Johny

            No spoko, ja naginam za to po 12h dziennie i połowę swojej ciężko zarobionej wypłaty muszę oddawać takim jak ty, żebyście mogli „próbować coś zaplanować, coś zmienić” … „Nie muszę liczyć na niczyją dobroć.” – No właśnie nie musisz o nią prosić, ale ją otrzymujesz, pomagam Ci wbrew własnej woli…

          • Przemek

            Ok. Spoko biorę kapelusz idę żebrać. Zapodaj tylko jeżeli możesz jakieś najlepsze miejscówki jeżeli znasz. Jesteś chory człowieku

          • marcin009988

            Nie dał teraz bo wie, że już ci dał w podatkach i innych składkach.
            To właśnie przez taki system kreuje się nienawiść i rozwarstwienie społeczne, bo ci co muszą dawać pod przymusem ukierunkowują swoje niezadowolenie, na tych co potem korzystają z ich pieniędzy, bo sami nie mają korzyści jakie im za to przysługują (chociażby moja babcia na rehabilitację czeka już 2 lata). Od pomagania są fundacje, czyli dobrowolne zrzeszanie się ludzi żeby pomóc innym, a nie przymusowe. Do tego wiesz na co/kogo dajesz i masz pewność, że zostaną dobrze wykorzystane.

  • Arek Antczak

    To jest ten filmik, na który czekałem. Dzięki wielkie.
    Otwiera oczy i trafiają do mnie zarówno argumenty, jak i tłumaczenie, że monopole powstają tak naprawdę przy współpracy z aparatem państwa.

    Zaciekawił mnie szczególnie temat prób tworzenia karteli. Jeżeli ktoś posiada jakieś źródła na ten temat (publikacje, artykuły, filmiki jak ten z Rothbardem) czy to w języku polskim, czy angielskim to będę wdzięczny za możliwość poszerzenia tej wiedzy.

  • Alicja

    Warto dodac, że w filmie nie uwzględniono żadnych występujących naturalnie barier wejścia na rynek. Czy nie wydaje sie wam zbyt piękne żeby dodatkowe firmy produkujące spirytus wyrastały jak grzyby po deszczu? Przede wszystkim procesy pokazane na filmie sa przedstawione w długim okresie czasu – nikt nie zbuduje fabryki z dznia na dzien, tak samo jak nie wypromuje marki. Idąc dalej – są takie gałęzie przemyslu, które monopolizują sie naturalnie np. produkcja samolotów ze względu na tak zwane korzyści skali. Oznacza to, że zakup maszyn potrzebnych do produkcji samolotu jest na tyle droga, że gdyby na rynku dzialaly dwie takie firmy to przy obecnym zapotrzebowaniu na samoloty obie bylyby stratne, wiec miejsce jest tylko dla jednej. (oczywiscie ta branża jest tylko przykładem)

    • Rothbardian

      W Chinach fabryki buduje się w kilka dni. W Polsce miesiącami a nieraz latami. Wszystko przed przepisy, pozwolenie, koncesje, zasady BHP itp.

    • badtek

      W dzisiejszych czasach konsumenci nie kupują spirytusu, tylko sprawdzoną wódkę i to danej marki. Piwo, wino czy Whisky nie jest subsytutem wódki, trzeba być abstytentem, żeby tak uważać. Mam sąsiada, który żebra o 50 gr, żeby kupić sobie ćwiarkę żubrówki, bo nie lubi absolwenta. Ten film w ogóle nie uwzględnia faktu jaką rolę pełni marka i reklama w obecnych czasach. Wolny rynek działałby pod warunkiem braku patentów i praw do marki, albo przy zakazie reklamowania i oznaczania produktów… Tymczasem opakowanie dla niektórych produktów pełni kluczową rolę przy podejmowaniu decyzji przez konsumenta.

      Innymi słowy, Żubrówka mogłaby zdominować rynek sprzedaży wódki i dyktować ceny producentom spirytusu, jako swoim dostawcom a niższych cen spirutusu nie przenosić na niższą cenę wódki, tylko zwiększać zyski. Tak jest na przykład na rynku soków jabłkowych w Polsce, w zasadzie monopolistą jest Tymbark.

  • KMirmil

    A co na przykład z kartelem DeBeers? Posiadają większość światowych rud diamentu przez co windują cenę do monstrualnych kwot. Nie wiem czy zdobyli oni te złoża na wolnym rynku, czy z pomocą państw niemniej jednak chciałbym zwrócić uwagę na pewne zjawisko. Widać jednak monopol jest możliwy w przypadku kiedy istnieje ograniczona ilość zasobów. Gdyby za pomocą dumpingu kartel wygryzłby inne kopalnie diamentu, po czym wykupił ich złoża niemożliwe by było powstanie nowych, konkurencyjnych firm z powodu braku złóż na rynku. W ten sposób kartel miałby wieczny monopol na sprzedawane diamenty.

    • nikt

      Może to być motywacją do opracowania technologii sztucznego tworzenia diamentów, szukania innych złóż albo wydobywania ich na innych planetach. W końcu potrzeba matką wynalazków 😉

    • Tom Woods o tym pisał:
      „What about the DeBeers diamond cartel? Surely that is an example of free-market “monopoly,” defying the economists’ assurances that cartels on a free market tend to be unstable and short-lived. In fact, there has been no free market in diamonds. The South African government nationalized all diamond mines, even ones it hadn’t yet discovered. Thus, a property owner who discovers diamonds on his property finds ownership title instantly transferred to the government. Mine operators, in turn, who lease the mines, must get a license from the government. By an interesting happenstance, the licensees have all wound up being either DeBeers itself or operators willing to distribute their diamonds through the DeBeers Central Selling Organization. Miners trying to distribute diamonds in defiance of government restrictions have faced stiff penalties.”

      A tu cały esej: http://fff.org/explore-freedom/article/the-misplaced-fear-of-monopoly/

    • Co do drugiej części: zawsze istnieje ograniczoną ilość zasobów wszystkiego co jest na świecie.

  • badtek

    W dzisiejszych czasach konsumenci nie kupują spirytusu, tylko 
    sprawdzoną wódkę i to danej marki. Piwo, wino czy Whisky nie jest
    subsytutem wódki, trzeba być abstytentem, żeby tak uważać. Mam sąsiada,
    który żebra o 50 gr, żeby kupić sobie ćwiarkę żubrówki, bo nie lubi
    absolwenta. Ten film w ogóle nie uwzględnia faktu jaką rolę pełni marka i
    reklama w obecnych czasach. Wolny rynek działałby pod warunkiem braku
    patentów i praw do marki, albo przy zakazie reklamowania i oznaczania
    produktów… Tymczasem opakowanie dla niektórych produktów pełni
    kluczową rolę przy podejmowaniu decyzji przez konsumenta.

    Innymi
    słowy, Żubrówka mogłaby zdominować rynek sprzedaży wódki i dyktować ceny
    producentom spirytusu, jako swoim dostawcom a niższych cen spirutusu
    nie przenosić na niższą cenę wódki, tylko zwiększać zyski. Tak jest na 
    przykład na rynku soków jabłkowych w Polsce, w zasadzie monopolistą jest
    Tymbark, którego producent utrzymuje ceny soku jabłkowego na poziomie cen soku pomarańczowego i nie zmienia tych cen mimo znacznych spadków cen jabłek.

  • Paweł Kierski

    Stacja kosmiczna na której zmonopolizuję produkcję tlenu (odzyskiwanie go z CO₂) stanie się de facto moją własnością. Będę miał tam pełnię władzy politycznej, bo ktokolwiek spróbuje przełamać mój monopol (w jakikolwiek sposób) temu ze skutkiem natychmiastowym wypowiem umowę na dostawę tlenu. A ceny tlenu postawię na takim poziomie, żeby tworzenie zapasów było bardzo trudne, a przy okazji będę kumulował cały kapitał.

    Przykład z nieco innym dobrem – przepływ informacji. Właśnie mamy burzę o blokowanie stron na Facebooku (akurat „prawicowych”, ale to nie ma znaczenia). Portal ten nie ma monopolu, ale na tyle mocną pozycję, że de facto może rozdawać karty. Również w kwestiach politycznych. Wystarczy, że nieco zmieni parametry algorytmów dostarczających treści do odbiorców i może spokojnie wpływać np. na wyniki wyborów. Można stworzyć alternatywę dla Facebooka? Można – teoretycznie. Bo praktycznie osiągnięcie takiego zasięgu jest bardzo mało prawdopodobne w horyzoncie kilku- a może i kilkunastu lat.

    • Życzymy powodzenia że ściągnięciem jakichkolwiek ludzi na tę stację

      • Paweł Kierski

        Na „Stacji Ziemia” żyjemy póki co 🙂 Po za tym być może sami przylecieli skuszeni możliwościami zysku, który nawet na początku faktycznie był.

        Chciałem tu pokazać, że mechanizmy wolnorynkowe wymagają „zewnętrznego” utrzymywania reguł (choćby gwarancja własności). A to wymaga zasobów, które są alokowane nieefektywnie, patrząc z punktu widzenia ich dysponenta. Inaczej: rynek nie zapewnia środowiska do swojego funkcjonowania. W końcu po co mam prowadzić „uczciwą” „policję do wynajęcia”, skoro mogę zająć się za jej pomocą wymuszaniem haraczy? A jeśli mam pozycję dominującą na rynku „zapewniania ochrony”, to sytuacja jest jasna – ja rządzę. I ustalam dowolne, niekoniecznie wolnorynkowe, reguły.

        • Jak najbardziej, nie ma wolności bez prawa. Dokładnie o tym jest odcinek „Prawo” na naszym kanale. Zachęcam do obejrzenia:)