Wiele osób jest przekonanych, że wolny rynek byłby pożywką dla paskudnych krwiożerczych monopoli. Ci sami ludzie twierdzą, że tylko rząd jest w stanie nas przed tym uchronić. Czy faktycznie tak jest? Przekonajmy się.

[yop_poll id=”10″]

Przede wszystkim należy podkreślić, że nie każdy monopol jest krzywdzący i szkodliwy dla konsumentów. Zacznijmy jednak od tego szkodliwego.

Wyobraźmy sobie, że na terenie Polski działają cztery firmy w warunkach wolnego rynku. Nazywają się A, B, C i D. Wszystkie produkują spirytus 95%, mają jednakowe koszty produkcji – 90 zł na litr i sprzedają swój produkt w cenie 100 zł za litr. Firma A postanawia całkowicie zdominować rynek. Obniża swoją cenę do 80 zł, czyli poniżej kosztów produkcji i zaczyna sprzedawać swój produkt ze stratą, żeby wyeliminować konkurencję. Taką praktykę nazywamy DUMPINGIEM ŁUPIEŻCZYM lub DRAPIEŻNĄ POLITYKĄ CENOWĄ. Firmy B, C i D bankrutują. Na rynku zostaje tylko firma A, która jest monopolem i może teraz robić co chce. Podnosi więc ceny do 200 zł za litr, obniża jakość, a biedni konsumenci nie mając innego wyboru muszą przepłacać za produkt.

Czy taka polityka ma sens na wolnym rynku?

Po pierwsze – firmy B, C i D mogą zacząć skupować z rynku cały towar firmy A. I sprzedawać go z większym zyskiem podczas gdy firma A ponosiłaby straty. W tej sytuacji firmie A nie udałoby się zdominować rynku a nawet straciłaby w nim udział. Jeśli jesteś zainteresowany przykładem użycia tej taktyki w prawdziwym życiu, to przeczytaj historię producenta bromu, Herbert’a Henry’ego Dow’a i jego waśni z niemieckim kartelem chemicznym.
Po drugie – firma A sprzedając towar ze stratą musiałaby się zadłużać w czasie trwania procederu. Aby spłacić swój dług musiałaby podnieść ceny powyżej 100 zł za litr, żeby odrobić straty. W momencie gdy to zrobi, powstaną trzy kolejne firmy, X, Y i Z, które zaczną sprzedawać spirytus w cenie 100 zł i tym samym monopol zniknie. Być może nawet firmy X, Y i Z tanio kupiły aktywa upadających firm B, C i D i będą w stanie sprzedawać produkt taniej.
Po trzecie – produkt jakim jest spirytus konkuruje z innymi produktami substytucyjnymi takimi jak piwo, wino, whiskey czy rum. Gdy wzrośnie cena i obniży się jakość spirytusu, konsumenci po prostu sięgną po coś innego.
Po czwarte – po wyeliminowaniu konkurencji z rynku krajowego – zostaje jeszcze konkurencja zagraniczna, która szybko zwęszy okazję i przebije cenowo monopolistę.

Takie praktyki są odrzucane przez firmy jako samobójcze i nieetyczne.

Co więc musi zrobić firma na wolnym rynku, żeby całkowicie i trwale go zdominować?

Musi skłonić wszystkich konsumentów do tego, żeby kupowali wyłącznie jej produkt. W tym celu musi mieć jednocześnie produkt najlepszy i najtańszy w stosunku do konkurencji. Następnie musi poinformować i przekonać wszystkich ludzi na rynku, że taki właśnie produkt  posiada. Musi też być w stanie zaspokoić cały rynkowy popyt na swój produkt. Także owszem, powstanie monopolu na wolnym rynku jest teoretycznie możliwe, ale jest bardzo mało prawdopodobne. Dodatkowo taki monopol nie jest szkodliwy dla konsumentów, bo mają oni dostępny najtańszy i najlepszy produkt jaki jest tylko możliwy. Gdyby tak nie było, to eliminacja konkurencji na wolnym rynku byłaby niemożliwa.

Ale przecież ta firma po wyeliminowaniu konkurencji może podnieść ceny lub obniżyć jakość!?

Może, ale wtedy znów otworzy drzwi dla konkurencji i od razu pojawią się inne firmy, które zabiorą jej część rynku, zatem przestanie być monopolistą. Na wolnym rynku firma musi walczyć nie tylko z realną konkurencją, ale także z potencjalną konkurencją, która natychmiast się pojawi przy sprzyjającej okazji. Poza tym ograniczają ją prawa popytu i podaży. Istnieje zagrożenie, że przy wyższej cenie sprzedaż spadnie bardzo mocno lub ludzie przerzucą się na kupowanie substytutów.

Innym sposobem na powstanie monopolu jest sytuacja, w której firma kontroluje wszystkie źródła jakiegoś surowca, np ropy. Należy pamiętać jednak, że musiałaby to być kontrola wszystkich światowych zasobów, bo inaczej konkurowałaby z zagranicznymi firmami. Czy możliwe jest, żeby jedna firma objęła kontrolę nad wszystkimi światowymi zasobami ropy, zboża, czy złota bez ingerencji rządu? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Jeszcze innym sposobem powstania monopolu jest to, że firma wypuści nowy produkt, który do tej pory nie istniał. Taki monopol jest jednak bardzo krótkotrwały, ponieważ konkurencja stara sie jak najszybciej dogodnić lidera rynku. Przykładem są iPhone’y, które przez chwilę zdominowały rynek smartfonów, ale wkrótce pozostali producenci zaczęli również je produkować.

Istnieje jeszcze tak zwany „monopol naturalny”  czego przykładem mogą być drogi lub dostawy wody. Przecież bez sensu jest doprowadzać do jednego budynku linie wodne kilku firm lub budować kilka równoległych dróg z punktu A do punktu B. Jednak i tu wolny rynek nie jest bezbronny. Firma nadużywająca swojej przewagi infrastrukturalnej nie jest bezkarna w swojej polityce cenowej. Drogi konkurują z koleją i lotnictwem, a dostawy wody np. ze studnią i wodą butelkowaną. Poza tym przy odpowiednio wysokich cenach, budowa zdublowanej infrastruktury zaczyna mieć sens. O tym czy warto doprowadzić drugą linię wodną lub gazową zdecyduje właściciel posiadłości. Nie ma dowodów na to, że kiedykolwiek powstał trwały monopol naturalny w warunkach wolnorynkowych.

monopolOstatni rodzaj monopolu to tak zwana kartelizacja. Grupa firm z tej samej branży zmawia się ze sobią, że obniżą produkcję i podwyższą ceny, żeby kosić większe zyski. Jak możemy się dowiedzieć od znakomitego ekonomisty Murrey’a Rothbard’a, były setki prób stworzenia takich karteli na przełomie XIX i XX wieku w USA i wszystkie kończyły się klapą z dwóch przyczyn. Pierwszą przyczyną była wolna konkurencja. Wystarczyło, że jakaś firma zauważyła dla siebie okazję i wkraczała na rynek z towarem w normalnych cenach, podbierając klientów kartelowi zawyżającemu ceny. Drugą przyczyną było to, że z kartelu zawsze się ktoś wyłamywał. Firmy nie trzymały się ustaleń i dużym klientom obniżały potajemnie ceny, żeby sprzedać więcej. To wychodziło na jaw i kartel rozpadał się w atmosferze skandalu oraz wzajemnych oskarżeń. Wypowiedź Murraya Rothbarda zamieszczamy pod filmem w artykule.

W takim razie jak powstaje trwały, szkodliwy dla konsumentów, monopol?

W późnym XIX wieku, podczas drugiej rewolucji przemysłowej, panował ogólny pogląd ekonomiczny, że monopole tworzone są przez interwencję rządową, a nie przez wolny rynek. Był to słuszny pogląd, bo trwały i szkodliwy monopol powstaje właśnie poprzez kontrolę cen, regulacje, kontrakty na wyłączność, ustawione przetargi, taryfy celne, gwarancje rządowe, ulgi podatkowe dla wybranych, granty, dofinansowania, gwarantowany kredyt, certyfikaty, pozwolenia, licencje oraz nacjonalizację zasobów. Wszystko to jest ingerencją w wolny rynek, za pomocą której faworyzuje się jeden podmiot na rzecz innych podmiotów. W Polsce monopolem jest na przykład ZUS. Wszyscy są prawnie zobligowani do wpłacania składek. Możemy, co prawda, wybrać inny sposób oszczędzania na emeryturę, ale jedynie jako dodatek. Nie zwolni nas to z płacenia na ZUS. Czy na wolnym rynku wybralibyśmy dobrowolnie ZUS jako gwaranta naszego dobrobytu na emeryturze? Część osób pewnie tak, część nie. Ale na pewno nie byłby monopolistą.

W warunkach wolnorynkowych nie ma możliwości, aby powstał trwały, szkodliwy dla konsumentów monopol.

Tu można wysłuchać wypowiedzi Murray’a Rothbard’a na temat karteli na wolnym rynku. Niestety wypowiedź jest po angielsku. Można automatycznie przetłumaczyć napisy w YouTube na język polski, jednak jakość tłumaczenia pozostawia wiele do życzenia.