Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
4 333 odsłony

Miejsca pracy – skąd się biorą?

Zauważmy, że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak miejsca pracy. Żadne zwierzę nie zatrudnia innych zwierząt. Każde jest samozatrudnione. Skąd w takim razie biorą się miejsca pracy?

.

Każdy człowiek stara się w wykorzystać dostępne mu zasoby jak najefektywniej, aby zaspokoić swoje potrzeby jak najlepiej. Gdy wchodzimy na rynek pracy dysponujemy już pewnymi zasobami. Mamy wiedzę, umiejętności i zdolności oraz mamy czas, który możemy przeznaczyć na pracę. Stoimy wtedy przed wyborem: w jaki sposób zatrudnić nasze zasoby, aby przyniosły nam jak największą korzyść. Opcje są dwie: samozatrudnienie lub praca dla kogoś. Naszą efektywność oceniamy przez możliwość zarobku. Czy więcej zarobię pracując na własną rękę, czy może podejmując pracę na etacie.

Powiedzmy, że Zenek chce być kopaczem rowów. Zenek umie obsługiwać maszyny budowlane, jest silny fizycznie i pracowity, a nie posiada większej wiedzy czy innych umiejętności. Uznał więc, że praca kopacza będzie dla niego najlepszą ścieżką zawodową. Załóżmy też, że obowiązująca stawka na rynku to 10 zł za wykopanie metrowego rowu. Zenek stoi teraz przed wyborem. Może przyjmować zlecenia na kopanie rowów sam, lub podjąć zatrudnienie w firmie budowlanej. Sam, przy użyciu swojej łopaty, którą posiada, jest w stanie wykopać 5 m rowu dziennie, więc, pracując od poniedziałku do piątku, miesięcznie zarobiłby 1000 zł. Firma budowlana dysponuje z kolei koparką, przy pomocy której mógłby wykopać 30 m dziennie, lecz jest gotowa zapłacić mu tylko 5 zł za metr rowu, a resztę wziąć dla siebie. Pracując na etacie zarobiłby więc 3000 zł. Oprócz tego firma ma już dobrą pozycję na rynku i bazę klientów, a Zenek musiałby zdobywać ich sam. Nie mógłby również z nią konkurować przy swojej niskiej efektywności pracy.

Czy możemy uznać, że firma budowlana wyzyskuje Zenka zabierając dla siebie 50% owoców jego pracy? W żadnym wypadku. Gdyby nie firma, to Zenek zarabiałby jeszcze mniej. Nie posiadałby kapitału, potrzebnego do zwiększenia swojej efektywności, a jego płaca byłaby na tyle niska, że nie byłby w stanie oszczędzić i zainwestować w koparkę. Dla Zenka praca w firmie, która ma kapitał poprawiający jego produktywność, jest szansą na lepsze życie. Nikt racjonalny nie zatrudni się u kogoś wiedząc, że na własną rękę może zarobić więcej.

Pracodawca może zatrudnić osobę tylko wtedy, gdy znajdzie sposób na zwielokrotnienie wartości jej pracy w taki sposób, żeby pracownik mógł zarobić więcej w firmie niż sam. Praca zawsze jest zwielokrotniona przez kapitał. Kapitałem tym mogą być narzędzia, know-how lub świetne kontakty biznesowe. Oczywiste jest jednak, że pracodawca nie zatrudni Zenka z dobroci serca. Zrobi to, aby jego praca przyniosła zysk.

Należy jednak prześledzić co wiąże się z chęcią zdobycia wyższego zysku.

Marcin, pracując na etacie, przez lata sumiennie odkładał co miesiąc pieniądze, kosztem bardziej luksusowego życia. Gdy uzbierał 40 000 zł podjął ryzyko, zwolnił się z pracy i założył firmę budowlaną. Swoje pieniądze zainwestował w narzędzia i samochód dla ekipy. Najpierw przyjmował drobne zlecenia. Początkowo zarabiał dużo mniej niż na etacie, ale z każdym zadowolonym klientem pojawiało mu się więcej zleceń, a więc jego zarobki stopniowo się zwiększały. W dalszym ciągu konsumował mniej niż zarabiał, a swoje pieniądze reinwestował w swoją działalność, dokupując nowe narzędzia i szkoląc swoich pracowników. Po kilku latach miał już dobrą pozycję na rynku i uznał, że pora rozszerzyć działalność. Podjął kolejne ryzyko i wziął kredyt na zakup ciężkiego sprzętu budowlanego, w tym koparki, dzięki której Zenek zdobył pracę.

Zauważmy, że Marcin nie dostał tego wszystkiego za darmo. Najpierw rezygnował z konsumpcji i oszczędzał przez wiele lat. Potem podjął duże ryzyko i zrezygnował z wygodnej posady, żeby założyć firmę. Gdyby mu się nie udało, straciłby pieniądze i zostałby bez pracy. Był skłonny zrobić te wszystkie rzeczy tylko dlatego, że miał nadzieję na wyższe zyski w przyszłości. To było jego główną motywacją do działania. Jeśli straciłby perspektywę wyższych, przyszłych zysków do dziś pewnie pracowałby na etacie.

Jak pisaliśmy w artykule „Cele gospodarki”, kreacja miejsc pracy, dla celu samego w sobie, jest banalna. Wystarczy dekretem zakazać używania wszystkich maszyn budowlanych. Wtedy zastąpimy jednego operatora koparki, dziesięcioma pracownikami z łopatą w ręku. Możemy też wydać miliony złotych z pieniędzy podatników na grupę robotników, która będzie kopać rowy, a kolejne miliony na kolejną grupę, która będzie je zasypywać. Każdy jednak widzi, że jest to nic innego jak tylko marnowanie zasobów, które w innym miejscu byłyby wykorzystane o wiele lepiej. Praca, żeby miała sens, musi nieść ze sobą wartość dodaną.

W filmie „Co widać i czego nie widać” mówiliśmy o tym, że rząd nie tworzy nowych miejsc pracy. Może je jedynie przesunąć z jednego miejsca w inne. Na każde miejsce pracy stworzone przez państwo, przypada miejsce pracy, które nie powstało, a mogło powstać, w sektorze prywatnym. Co więcej, miejsca pracy, w cudzysłowie, kreowane przez rząd, często nie maja wartości dodanej dla społeczeństwa. Przykładem może być nadmierna biurokracja. Co więc może zrobić rząd, żeby faktycznie powstawało więcej miejsc pracy?

Są ludzie, o których można powiedzieć: „Jak on przychodzi na imprezę, to tak jakby ktoś fajny wyszedł”. Dokładnie tak samo jest z rządem w odniesieniu do rynku pracy. Impreza będzie fajniejsza, gdy rząd na nią nie przyjdzie. Jeśli przyczyną tworzenia miejsc pracy jest chęć zdobycia wyższych zysków, oraz akumulacja kapitału, to jedyne co można zrobić, to nie przeszkadzać w akumulacji kapitału i realizowaniu wysokich zysków. Nie powinno się opodatkowywać wysokich zysków, zmniejszając tym samym zachęty dla ludzi przedsiębiorczych. Nie wolno odciągać zgromadzonego kapitału od jego najbardziej produktywnych zastosowań. Nie powinno się też czynić zatrudniania pracownika droższym, bo miejsce pracy jest dla przedsiębiorcy kosztem. Jeśli koszt przewyższa przychody, to miejsce pracy nie powstanie. Nie można też zniechęcać do oszczędzania manipulując stopami procentowymi i wywołując inflację.

Podsumowując, najlepsze co może zrobić rząd dla rynku pracy, to usunąć się na bok i pozwolić działać ludziom przedsiębiorczym.

2017-08-05T20:40:43+00:00 Kwiecień 8th, 2016|Blog, Filmy, Historyjki|
  • nie mam pomysłu na nick

    Świetny artykuł jak zwykle 😀
    Dziękuje, dzięki waszej działalności zainteresowałem się ekonomią i do edukowałem się.
    Oby tak dalej

  • Zbyszek

    Dziękuje, czytam z przyjemnością wszystkie artykuły. Szkoda że w Tv zamiast ogłupiać ludzi nie puszcza się tego typu krótkich, prostych i mądrych wykładów zamiast np. M jak miłość czy choćby na chwile przed.