Społeczeństwo nie jest grą o sumie zerowej. W przypadku transakcji rynkowych mamy do czynienia z kreacją dodatkowej wartości – nikomu nie musi ubyć, by ktoś inny odniósł korzyść. Posiadanie i odpowiednie zarządzanie majątkiem wytwarza dodatkową wartość dla szerokiego grona odbiorców.

Kilka dni temu Oxfam, międzynarodowa organizacja zajmująca się walką z ubóstwem, opublikowała raport na temat globalnych nierówności. Słowo raport zostało tu użyte nieco na wyrost, bo sam dokument przypomina raczej polityczny manifest, w którym dane empiryczne są przywoływane z rzadka, bez kontekstu i teoretycznej obudowy. Ponadto dane te pochodzą głównie z innego źródła: raportu Credit Suisse na temat wysokości i rozkładu majątku na świecie. W każdym razie te doniesienia i obserwacje przełożyły się na nośne medialnie hasło: ośmiu najbogatszych ludzi na świecie ma majątek większy niż biedniejsza połowa ludzkości razem wzięta.

Jeśli spojrzymy na dane będące źródłem rewelacji Oxfamu (Credit Suisse Global Wealth Databook 2016, s. 112–115), to okaże się, że ktokolwiek żyjący w krajach OECD należy z dużym prawdopodobieństwem do światowej czołówki pod względem bogactwa. Jeśli masz w portfelu 30 dolarów, to nie należysz już do 10 proc. najbiedniejszych ludzi na świecie. Jeśli masz majątek wart 250 dolarów, to 20 proc. światowej populacji jest od Ciebie biedniejsze. Jeśli posiadasz nieco więcej niż 2,2 tys. dolarów, to jesteś częścią bogatszej połowy ludzkości.

„Jeśli masz w portfelu jednego dolara i nie obciążają cię długi, to jesteś z automatu bogatszy niż 40 proc. światowej populacji.”

Specyficzna metodologia raportu prowadzi też do innego zaskakującego wniosku. Mianowicie wedle raportu Credit Suisse najuboższy decyl światowej populacji ma ujemny majątek: to wynik zaciągniętych długów. Jeśli więc np. Polak zaciągnął kredyt hipoteczny we frankach i obecnie wartość kredytu do spłacenia przewyższa wartość nieruchomości, to taka osoba będzie zaliczona do najbiedniejszych na świecie (pomimo mieszkania w przestronnym mieszkaniu i osiągania relatywnie niezłych dochodów). Ujemna wartość długu pierwszego decyla światowej populacji sprawia, że dodanie majątku drugiego, trzeciego i czwartego decyla nie wystarcza, by najbiedniejsze 40 proc. populacji „wyszło na zero”. Mówiąc inaczej – jeśli masz w portfelu jednego dolara i nie obciążają Cię długi, to jesteś z automatu bogatszy niż 40 proc. światowej populacji razem wziętej.

Prezentacja tych danych przez Oxfam sprawia wrażenie, że analitycy tej organizacji wierzą, iż bogactwo jednych powoduje ubóstwo reszty. Czy jednak tak jest w rzeczywistości? Czy dodanie 30 dolarów do rachunku bankowego osób bogatszych sprawia, że 10 proc. ludzkości staje się biedniejsze?

Oxfam mierzony własną miarą

Oxfam zdaje się ignorować swój raport. Oxfam jest bowiem fundacją, która działa dzięki corocznym przychodom i odsetkom z zainwestowanego kapitału. W tym względzie nie różni się od firm działających na rynku. W przeciwieństwie do firm fundacje nie wypłacają dywidend z zysków, lecz wydają je na swoją działalność. Sedno ich działalności jest jednak dokładnie takie samo jak innych organizacji funkcjonujących na rynku: próbują się rozwijać w konkretnej branży i maksymalizować wartość różnorodnych aktywów, które posiadają. Spójrzmy zatem, jakie są: całkowite aktywa Oxfam w Stanach Zjednoczonych; aktywa na osobę; dochód „krajowy” na osobę — i jak te liczby prezentują się w porównaniu do innych krajów.

Wedle sprawozdania finansowego (s. 11) oddział Oxfam w Stanach Zjednoczonych posiada aktywa netto na poziomie 69 mln dolarów (oczywiście dla całej organizacji suma ta byłaby większa – jako że naszym celem nie jest jednak audyt działalności organizacji, to pozostaniemy przy przykładzie amerykańskim).

Jako osobny byt prawny amerykański oddział Oxfam ma aktywa większe niż 99,7 proc. ludzi na świecie (jednocześnie aktywa te stanowią więcej niż skumulowany majątek 40 proc. populacji globu). Oczywiście, można protestować przeciwko takiemu postawieniu sprawy: to korporacja, nie osoba. Co do swej natury majątek korporacji nie różni się jednak od majątku konkretnych osób.

Możemy także podzielić sumę aktywów na liczbę zatrudnionych w amerykańskim Oxfam osób (351 pracowników). Aktywa per capita wynoszą w takim przypadku prawie 200 tysięcy dolarów. Taki zasób majątku stawiałby pracowników Oxfam wyżej niż w przypadku 92,5 proc. ludzi na świecie.

Obliczmy także coś na kształt PKB Oxfamu w Stanach Zjednoczonych. Wedle sprawozdania finansowego wynagrodzenie pracowników i inne świadczenia na rzecz pracowników wyniosły ok. 34 milionów dolarów (38 proc. budżetu). Oznacza to, że PKB per capita w Oxfamie to prawie 97,5 tysiąca dolarów rocznie.

Jako osobny kraj Oxfam zajmowałby 3. miejsce w rankingu krajów wedle PKB per capita. Jedynie Katar i Luksemburg plasowałyby się wyżej, a w tyle zostałyby: Kuwejt, Singapur, Norwegia, Szwajcaria, Stany Zjednoczone czy Szwecja. Warto być częścią organizacji, która: „tworzy długotrwałe rozwiązania problemów światowego ubóstwa, głodu i niesprawiedliwości”.

Potrzebujemy bogatych przedsiębiorców

Oczywiście powyższa analiza to czysta demagogia. Nie różni się ona jednak zupełnie od demagogii w wykonaniu Oxfamu: „Ośmiu ludzi jest bogatszych niż połowa ludzkości!”, bo: „Pracownik Oxfamu jest bogatszy niż czterdzieści procent ludzkości!”.

Oxfam mógłby się bronić: „Zatrudniamy wartościowych ludzi”; „musimy przyciągać talenty”, „prowadzimy rozległą działalność”. I o to właśnie chodzi! Ośmiu ludzi piętnowanych przez Oxfam robi dokładnie to samo. Pośród nich znajdziemy: Marka Zuckerberga, który stworzył najbardziej popularną platformę społecznościową, Jeffa Bezosa, który stworzył niezwykle efektywną platformę sprzedaży, czy Billa Gatesa, którego zasługi dla rozwoju branży komputerowej trudno zliczyć (co ciekawe sam Gates jest jednym z ważniejszych darczyńców Oxfamu).

Świat potrzebuje więcej przedsiębiorców pokroju tych ośmiu, by zwalczyć biedę i podnieść społeczny dobrobyt. Na szczęście tak właśnie się dzieje w ostatnich dekadach. Co ciekawe, potwierdza to sam raport Oxfamu. Na stronie 12 znajdziemy tam wykres, który obrazuje, że w latach 1988-2011 wszystkie decyle światowej populacji doświadczyły wzrostu dochodu. Co więcej, ludzie z decyli od pierwszego do ósmego doświadczyli wzrostu wyższego niż najbogatsi — ci z decyla dziewiątego i dziesiątego.

W każdym bądź razie bogactwo wspomnianych ośmiu nie powoduje biedy najuboższych. Jest dokładnie odwrotnie — najbogatsi przedsiębiorcy tworzą szanse na szybszą poprawę losu dla wszystkich.

Najwyższy czas zdać sobie sprawę, że społeczeństwo nie jest grą o sumie zerowej. Tak jest jedynie w przypadku interwencji rządowych, które zabierają pieniądze osobie A, by dać je osobie B. W przypadku transakcji rynkowych mamy do czynienia z kreacją dodatkowej wartości — nikomu nie musi nic ubyć, by ktoś odniósł korzyść.

Interpretacja danych Credit Suisse w wykonaniu Oxfamu opiera się na błędnym pojmowaniu ekonomii. Intuicyjnie sami to rozumieją – sami posiadają znaczną sumę aktywów, które wykorzystują w swej działalności. Po co? Dlaczego mielibyśmy koncentrować miliony dolarów w aktywach, kiedy na świecie jest tyle biedy? Najwyraźniej zarządzający Oxfamem wiedzą, że dzięki posiadaniu aktywów i odpowiedniemu zarządzaniu majątkiem można wytworzyć dodatkową wartość. Innymi słowy — w praktyce chwalą prywatną własność i próbują użyć jej we wspaniały sposób. To samo robią przedsiębiorcy. Bez takiej działalności nie moglibyśmy cieszyć się z ogromnej liczby dóbr produkowanych masowo i dostępnych dla nas codziennie za śmiesznie niskie ceny.

otwarta-licencja


www.obserwatorfinansowy.pl/otwarta-licencja
.