Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
7 436 odsłony

„Każdemu według potrzeb?” – krytyka kolektywizmu

Karol Marks był niewątpliwie jednym z bardziej wpływowych ekonomistów i myślicieli XIX wieku. Stworzona przez niego koncepcja społeczeństwa idealnego, to jest komunistycznego, inspirowała i nadal inspiruje niezliczone ilości osób (zazwyczaj młodych) przepełnionych poczuciem misji ulepszania zastanego przez nich świata.

Jednym z z przewodnich haseł jakie szczególnie upodobali sobie marksiści jest słynne:

„Od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb.”

Cytat ten pochodzi z pracy Marksa „Krytyka programu gotajskiego”. Sformułowanie to odnosi się do dwóch rzeczy.

Po pierwsze określa jakie wymagania należy stawiać wszystkim członkom skolektywizowanego społeczeństwa komunistycznego. „Od każdego według jego zdolności…”, oznacza to, że w zależności od indywidualnych cech pracownika, należy przydzielić mu zadanie adekwatne do jego możliwości.

Po drugie przytoczone zdanie informuje nas w jaki sposób powinno się dystrybuować ograniczone dobra. Zgodnie z założeniami marksizmu każdy ma dostać tyle, ile jest mu niezbędne do utrzymania siebie i ewentualnie rodziny.

Taki sposób zarządzania siłą ludzką oraz zasobami, miał być, według Marksa, najbardziej efektywnym i sprawiedliwym. Nie faworyzował silnych, nie dyskryminował słabych. Każdy miał mieć tyle, ile potrzebował, by bez strachu móc spoglądać w przyszłość.

No cóż, nie wyszło…

W oparciu o tą zasadę powstało wiele małych komun, w których starano się zaadaptować rewolucyjne pomysły niemieckiego ekonomisty. Żadna z nich nie wytrzymała próby czasu. Dlaczego tak się stało? Powodów można wymienić co najmniej kilka. Wzniosłe hasło „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb” okazało się niemożliwą do zrealizowania utopią,  nie tylko ze względu na „złą” i „egoistyczną” naturę człowieka, ale również przez to iż opiera się ona (tak samo jak reszta marksistowskiej ekonomii) na błędnych przesłankach.

Zacznijmy zatem od nieszczęsnego „Od każdego według jego zdolności…”. Dlaczego nieszczęsnego? W gospodarce rynkowej o tym na ile uzdolniony jest dany pracownik, świadczy jego produktywność. Innymi słowy im więcej wyprodukuje oraz im lepsza będzie jakość wytworzonego przez niego produktu, tym bardziej będzie on wartościowy dla potencjalnego pracodawcy. Oczywiście to samo przekłada się na rynek usług, tutaj miernikiem może być szybkość w obsługiwaniu klientów oraz poziom ich zadowolenia. Z racji swojej produktywności pracownik może liczyć na różnego rodzaju profity. Może to być podwyżka, awans lub po prostu więcej wolnego czasu, zdobytego dzięki szybkiej i efektywnej pracy.

Zastanówmy się teraz, jak wyglądałaby „kariera” hipotetycznego pracownika w naszej utopii. Pomimo swojej produktywności nie mógłby on liczyć na żadne dodatkowe profity. Wręcz przeciwnie. Kolektyw robotniczy widząc duże możliwości pracownika nałożyłby na niego jeszcze więcej obowiązków tylko i wyłącznie dlatego, że jest w stanie im sprostać. Ponadto ponieważ nie funkcjonują mechanizmy rynkowe, zwiększony wysiłek nie przekłada się na wyższy standard życia. Jakie będą tego skutki? Żadnemu z członków naszego komunistycznego raju nie będzie opłacało się być produktywnym, gdyż wiązałoby to się jedynie z negatywnymi konsekwencjami dla każdej, pojedynczej osoby w postaci większej ilości pracy do wykonania.

Zauważmy z jak wielkim wypaczeniem mamy tutaj do czynienia. Sumienność, efektywność, produktywność, dokładność, pomysłowość, kreatywność wszystkie te cechy, które niemal każdy uważa za cnoty stają się obciążeniem, gdyż zamiast ułatwiać życie, utrudniają je. Natomiast ci, którzy pracują wolno, nieumiejętnie i niedbale, nie muszą obawiać się żadnych konsekwencji, gdyż zgodnie z marksistowską regułą, praca oraz otrzymywane dobra zostają rozdzielone.

Ludzie mają to do siebie, że starają się zdobyć możliwie jak największą ilość dóbr jak najmniejszym kosztem. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że właśnie ta cecha jest motorem napędowym postępu. Nowe wynalazki, usprawnienia, techniki, wszystko to ma na celu:

a) Ułatwienie pracy

b) Zwiększenie komfortu pracy

c) Zwiększenie wydajności pracy

Staramy się więc szukać coraz to lepszych metod pracy i odrzucać te przestarzałe i nieefektywne. Identyczny mechanizm zachodzi w przypadku osoby szukającej zatrudniane. Będzie ona chciała znaleźć pracę, w której włożony przez nią wysiłek będzie adekwatny do wynagrodzenia. Będzie się również starała wykonywać swoje obowiązki jak najefektywniej, tak aby zaoszczędzić jak najwięcej swojego czasu, bądź na przykład zyskać w oczach potencjalnego pracodawcy, a w konsekwencji więcej zarobić.

Zwróćmy uwagę, że w społeczeństwie które zaadaptowałoby nasze marksistowskie hasło, najlepszym sposobem dla pracownika, aby zdobyć możliwie najwięcej, jak najmniejszym kosztem jest sprawianie wrażenia osoby nieudolnej, a wszystko po to aby otrzymać od np. rady robotniczej jak najmniejszy zakres obowiązków. Odpowiedzcie sobie sami, jak długo taki system zdołałby się utrzymać?

Przejdźmy teraz do drugiej części zdania –  „(…) Każdemu według jego potrzeb.” Zanim jednak poddamy je analizie, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest społeczeństwo? Jest to zbiór jednostek, które pomimo pewnych cech wspólnych diametralnie różnią się od siebie. Każda pojedyncza jednostka ma inne pasje, lęki, żądze, a więc również… potrzeby. Rzeczą oczywistą jest, że aby zaspokoić ludzkie potrzeby, trzeba najpierw je poznać. Pogląd iż jakikolwiek organ potrafiłby bezbłędnie odczytać, czego każda osoba potrzebuje w swoim życiu jest więcej niż kuriozalny.

Co więcej w swojej pracy Marks nie wyjaśnia nawet, co rozumie przez potrzeby. Czy są to środki niezbędne do egzystencji, czy może bardziej zaawansowane pragnienia? Czy dziecięca zabawka jest potrzebą, czy jedynie kaprysem? Jak je od siebie odróżnić? Mnóstwo pytań, odpowiedzi brak.

Swego czasu natknąłem się w Internecie na tekst, który rzekomo miał rozwiązać problemy związane z odczytywaniem ludzkich potrzeb. Otóż, co jakiś czas w danej społeczności zbierałaby się rada złożona ze wszystkich członków danej komuny. Kolektyw ten wysłuchiwałby każdą pojedynczą osobę, która przedstawiałaby jakie są jej potrzeby. Następnie rada dyskutowałaby nad słusznością żądań petenta, a następnie przydzielała odpowiednią ilość dóbr.

Aby zrozumieć absurd tej propozycji dystrybuowania dóbr, cofnijmy się do poprzednich akapitów. Jak wiemy ludzie chcą mieć jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Natomiast jedno z podstawowych praw ekonomii mówi, że potrzeby ludzkie są niemożliwe do zaspokojenia. Spełniając jedną potrzebę, tworzymy drugą. Wiedząc to zastanówmy się, jak wyglądałoby posiedzenie takiej rady. Każda osoba chciałaby otrzymać jak najwięcej. Wyolbrzymiałaby więc problemy, z jakimi rzekomo musiałaby sobie radzić oraz starałaby się wyperswadować na innych członkach kolektywu swoje racje. Dalej byłoby jeszcze gorzej. Pojawiłaby się korupcja i kolesiostwo: „Poprzyj mnie, a ja w zamian…” itp. Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden bardzo istotny aspekt. Na wolnym rynku bogacenie się jednych nie oznacza zubożenia drugich, wręcz przeciwnie, bardzo często powiększanie swojego majątku ma dobre strony dla całej społeczności. W społeczeństwie komunistycznym własność prywatna zostałaby zniesiona, a więc cały majątek byłby wspólny. Co to oznacza? Jeżeli ja dostanę więcej, to ty dostaniesz mniej. Prowadziłoby to do ogólnej zawiści między poszczególnymi ludźmi. Jakie społeczeństwo mogłoby przetrwać, jeżeli opierałoby się na korupcji, zawiści oraz udających nieudaczników pracownikach? Ponownie: odpowiedzcie sobie sami.

Pomimo tak rażących wad zasady sformułowanej przez Marksa, orędownicy socjalizmu i komunizmu całą winę przerzucają na ludzkość oraz na jej zepsucie, które spowodowane jest rzekomo funkcjonowaniem w zgniłym systemie kapitalistycznym. Zgodnie z ideą marksizmu pomiędzy kapitalizmem oraz komunizmem wymagany jest więc okres przejściowy, to jest socjalizm. W tym systemie ludzie byli by „kształtowani” tak długo, aż staną się „godni” żyć w komunistycznym raju. O ile w każdej innej dziedzinie życia takie rozumowanie uchodziłoby za absurdalne, nie wiedzieć czemu na gruncie polityki i ekonomii znajduje ono wielu popleczników. Dlaczego absurdalne? Ponieważ zakłada ono, że najpierw należy stworzyć teorię, a następnie dopasować do niej rzeczywistość. Wyobraźmy zatem sobie, że idziemy do szewca po odbiór butów. W zakładzie rzemieślnik dumnie prezentuje swoje dzieło. Pomimo pięknego wyglądu okazuje się jednak, że buty są zupełnie niedopasowane do ludzkiej stopy. Po wygłoszeniu tej uwagi szewc oburza się i mówi, iż w takim wypadku powinniśmy poddać się operacji plastycznej tak, abyśmy byli w stanie w tych butach chodzić. Bezsens? Powiedzcie to komunistom…

Ponadto zwróćmy uwagę, że w takim przejściowym ustroju ktoś musi rządzić. Odpowiedzmy sobie zatem na pytanie, jakie mamy gwarancje, że w tym zepsutym kapitalizmem społeczeństwie, osoba rządząca będzie z jakiegoś powodu stanowiła wyjątek? Nie mamy na to żadnej gwarancji. Oto zostaje nam więc ukazana pycha i arogancja „wielkich” teoretyków komunizmu. Lenin, Trocki, Stalin, Mao wszyscy oni uważali się za mających predyspozycje do ulepszania świata. Konsekwencjami ich wysokiego mniemana o sobie były terror, głód i śmierć milionów niewinnych ludzi. Tym bardziej docenić należy Frederica Bastiata, który już w pierwszej połowie XIX wieku pisał:

Ach, nędznicy, którzy uważacie siebie za tak wielkich, a ludzi za tak maluczkich, którzy chcecie wszystko ulepszać, samych siebie ulepszcie – to zadanie wam wystarczy[1]

Jak widzimy zasada „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb” jest nie tylko niemożliwa do wprowadzenia, ale również, w samych swoich założeniach, po prostu niesprawiedliwa. Odpowiedzmy sobie w takim razie na pytanie, czy istnieje ustrój, w którym każdy dostaje tyle na ile sobie zasłużył, i w którym ciężka i efektywna praca jest nagradzana? Nie ma wątpliwości, że najbliższym temu ideałowi jest wolnorynkowy kapitalizm. Jest to jedyny system, który w pełni pozwala realizować się jednostce oraz umożliwia jej na wybieranie swoich własnych celów i konsekwentne do nich dążenie. Co jednak najważniejsze, jest to jedyny ustrój w pełni zgodny z ludzką naturą.

Jakub Konończuk

[1] F. Bastiat, Prawo, Warszawa: Prohibitia 2015, s. 62.

2017-08-05T19:16:20+00:00 Wrzesień 7th, 2016|Artykuły, Blog|