Bogactwo – jak je zdobyć? Oszczędności i inwestycje to klucz zarówno do osobistego bogactwa jak do rozwoju ekonomii. Przekonasz się, że to nie pensja decyduje o pomnażaniu majątku, ale odpowiednie decyzje finansowe.

Wnioski:

Jakkolwiek historia Rybaka oraz Olka i Radka różnią się od siebie, tak prawa ekonomiczne przedstawione w obu historiach pozostają niezmienne. Radek reprezentuje status Rybaka przed wymyśleniem włóczni, i mimo, że jego poziom życia jest nieporównywalnie wyższy, to jednak „pod koniec dnia” zostaje z niczym. Ciężko powiedzieć zatem, że zdobył on bogactwo. Olek reprezentuje Rybaka w momencie, w którym wpadł już na pomysł. Olek od początku chce mieć duży dom, fajny samochód i dużo wolnego czasu – tak jak Rybak chciał rybę w dniu, w którym głodował. Obaj rezygnują jednak z tych rzeczy teraz aby zdobyć bogactwo w przyszłości. Obaj podejmują ryzyko. Rybak – niepowodzenia swojego projektu a Olek – złej inwestycji, która zmarnuje ich oszczędności i będą musieli zaczynać od zera. W dzisiejszym świecie promującym konsumpcję łatwo zapomnieć o tych podstawowych prawdach, że tylko wyrzeczenie (oszczędności) i podejmowanie ryzyka (inwestycja) prowadzą do bogactwa i pomnażania majątku. W przypadku samego gromadzenia oszczędności – np. na wakacje – odkładamy po prostu konsumpcję na przyszłość, ale nie czerpiemy z tego dodatkowych korzyści. Natomiast oszczędności dobrze zainwestowane – kapitał – stają się narzędziem, który pracuje na nasz dobrobyt i dostarcza nam tego, czego naprawdę chcemy.

Warto zauważyć, że oszczędnością może być nie tylko kwota pieniężna odłożona co miesiąc z naszej pensji. Może to też być koszt utraconych możliwości jak pokazuje historia Rybaka. Jeśli mamy pracę płatną 2000 zł miesięcznie ale rezygnujemy z niej bo mamy pomysł na biznes, który nie wymaga wkładu pieniężnego, to nasze oszczędności i kapitał wynoszą 2000 zł. Przeznaczając swój czas na nowy biznes tracimy możliwości zarobienia pewnych 2000 zł co stanowi nasze wyrzeczenie i podejmujemy ryzyko, że biznes może nie wypalić i zostaniemy z niczym. Kapitał może pochodzić również z kredytu inwestycyjnego ale kredytom poświęcę osobny filmik.

Nie należy jednak zapominać, że pieniądze to tylko jeden z elementów bogactwa. Bogactwo to głębsze pojęcie, które określa wszystkie rzeczy, których pragniemy. Materialne i niematerialne. Rodzina, spokojne życie, fajna praca – to wszytko również możemy określić jako bogactwo.

Transkrypcja

Wyobraźcie sobie świat, w którym w jednej chwili znikają wszystkie narzędzia. Znikają wszystkie budynki, samochody, maszyny, a nawet podstawowe narzędzia jak noże, młotki i łopaty. Jak wyglądałaby ekonomia gdybyśmy wszystko musieli wykonywać gołymi rękami? Właśnie w takich czasach przyszło żyć bohaterowi poniższej historii.

bogactwoNa odległej wyspie żył rybak. Może rybak to za dużo powiedziane ponieważ w świecie bez narzędzi jego walka o przetrwanie polegała na rzucaniu się w morze i podejmowaniu desperackiej próby złapania ryb ręką. Był to ciężki kawałek chleba. Cały ten wysiłek skutkował złapaniem tylko jednej ryby dziennie czyli akurat tyle ile było mu potrzebne do przetrwania. Gdy w nocy mokry z piekącymi od soli oczami leżał na plaży, patrzył w gwiazdy i myślał tylko o tym jak może poprawić swój ciężki los. Wreszcie którejś nocy wpadł na genialny pomysł! „Gdybym wydłużył zasięg swojej ręki, mógłbym obserować ryby z nad poziomu wody i wtedy z pewnością mógłbym złapać ich więcej”. Postanowił, że rano nie pójdzie łowić ryb. Zamiast tego poświęci ten dzień na wdrożenie swojego planu w życie. Przeszukał las w poszukiwaniu mocnej, prostej gałęzi, którą z ogromnym trudem udało mu się ułamać. Następnie, znalezioną na plaży, ostrą muszlą wiele godzin stugał końcówkę, żeby ją zaostrzyć. Wreszcie wieczorem padł na piasek wykończony z głodu. Zrezygnował z jedzenia aby zbudować swój wynalazek, ale był szczęśliwy bo w swojej wyobraźni siedział już na stercie złowionych przy jego pomocy ryb. Już zasypiając postanowił nazwać swój wynalazek „włócznią”. Rano, zmotywowany, chwycił włócznię i zabrał się do roboty. Dzięki temu, że słona woda nie zalewała mu oczu a zaostrzony koniec włóczni był skuteczniejszy niż ręka udało mu się złapać aż dwie ryby! No tak, nie był to jeszcze kuter rybacki ale ekonomia wyspy urosła o 100%. Co ważniejsze, otworzyło się przed nim MORZE możliwości. Mógł od teraz łowić co drugi dzień, konsumując swoje łowy z poprzedniego dnia. Mógł też łowić dalej codziennie a nadmiar ryb suszyć i odkładać na gorsze czasy. Inną opcją było przeznaczenie wolnego czasu na realizację nowych pomysłów, w dalszy sposób zwiększających jego zdolności produkcyjne. Skutkowałoby to wzrostem jego bogactwa i służyłoby ekonomii wyspy.

Bogactwo powstaje przez wyrzeczenie i podjęcie ryzyka. 

W tej historii dochodzimy do prostych podstaw ekonomicznych. Bogactwo powstaje przez wyrzeczenie i podjęcie ryzyka. Rybak wyrzekł się ryby i podjął ryzyko, że jego plan może nie wypalić a wtedy przegłodowałby cały dzień na darmo. Wyrzeczenie, które podjął rybak to po prostu oszczędności. W tym przypadku oszczędnością była ryba, którą z pewnością by zdobył gdyby poszedł łowić. Swoje oszczędności przeznaczył na wykonanie włóczni. Włócznia jest kapitałem, ponieważ jest to część oszczędności, która nie ma dla rybaka wartości samej w sobie, ale służy mu do zdobycia tego czego naprawdę chce. Przecież rybak nie chce mieć włóczni – on chce mieć ryby! Kapitał zatem jest to ta część oszczędności, którą przeznaczamy na zwiększenie swojej produktywności.

pieniądzePrzenieśmy się do naszego świata, żeby zobrazować ten przykład w prawdziwym życiu. Dwóch znajomych dostało bardzo dobrze płatną pracę w firmie zwanej Korporacja X. Pracodawca zaproponował obu 10 000 zł na rękę. Nie wierząc we własne szczęście jeden z nich, nazwijmy go Rozrzutny Radek, od razu kupił wielki dom z ogrodem na kredyt, za który rata miesięczna wynosiła 3000 zł. Do tego dokupił luksusowy samochód, również na kredyt, za który płacił 2000 zł miesięcznie. Rachunki za mieszkanie, koszty użytkowania samochodu, zatrudniony ogrodnik i pani sprzątaczka wynosiły kolejne 2000 zł. A resztę Rozrzutny Radek wydawał na jedzenie w dobrych restauracjach, zabawy w klubach i różnorakie wyjścia ze znajomymi, których „o dziwo” zaczął mieć więcej po przyjęciu nowej pracy. Pod koniec miesiąca zostawało mu na koncie okrągłe tłuste ZERO.

Tymczasem jego kolega, Oszczędny Olek, znał historię o rybaku opowiadaną w jego rodzinie od pokoleń. Po zdobyciu pracy wynajął średnie mieszkanie, za które płacił 1500 zł bo uznał, że teraz mieszkania są za drogie, żeby je kupować i postanowił poczekać na lepszą okazję. Bilet miesięczny na metro, którym dojeżdżał do pracy kosztował go 100 zł. Czynsz za mieszkanie wynosił 400 zł. Oszczędny Olek również lubił stołować się w restauracjach i spotykać ze znajomymi, ale postanowił, że na swoje rozrywki wyda nie więcej niż 500 zł miesięcznie. Większość dni jadł posiłki w domu, uważając, żeby jedzenie się nie marnowało, co kosztowało go kolejnych 500 zł. Tym sposobem Oszczędnemu Olkowi zostawało na koncie aż 7000 zł miesięcznie.

Mijały lata a Radek żartował sobie z Olka. Mówił do niego: „zacznij żyć, chłopie, przestań tak dziadować” albo „jak tam Twoje auto, oj przepraszam, zapomniałem, że wciąż jeździsz metrem”. Olkowi robiło się przykro, bo sam marzył o wielkim domu z ogrodem i o wypasionym aucie, ale rozsądek brał górę nad zachciankami. Swoje oszczędności inwestował w różne przedsięwzięcia. Otworzył mały sklepik osiedlowy, w którym zatrudnił pracownika. Po opłaceniu wszystkich kosztów jego zysk wynosił 1000 zł. Wciąż jednak nie zwiększał swoich wydatków. Po jakimś czasie otworzył restaurację, z której czerpał zysk 2000 zł. Jeszcze po jakimś czasie kupił kamienicę posiłkując się kredytem, którą wynajmował różnym firmom jako biura. Zyski, po odliczeniu raty kredytu, wynosiły 4000 zł. Olek nie przestawał działać. Po jakimś czasie zyski w wszystkich jego przedsięwzięć wynosiły już 15 000 zł.

Wtedy nadszedł czarny dzień dla Korporacji X. Przez ciężką sytuację ekonomiczną na świecie firma musiała zwolnić 2000 pracowników. Wśród nich znaleźli się również Radek i Olek. Olek doznał lekkiej rysy na honorze, bo nikt nie lubi być zwalniany, ale zasadniczo nie przejął się za mocno tą sytuacją. Miał w końcu dochody w wysokości 15 000 zł miesięcznie ze swoich inwestycji i sporą sumę oszczędności. Radek natomiast wpadł w panikę, bank domagał się spłat rat kredytów, które Radek zdążył spłacić dopiero w połowie! Znajomi wyciągali go na miasto przez pierwszy tydzień, ale jak zobaczyli, że Radek ma problemy finansowe to szybko kontakty zaczęły się urywać. Radek pożyczał pieniądze od rodziny żeby przetrwać do znalezienia nowej pracy, ale w kryzysie gospodarczym nikt nie chciał go przyjąć, a już na pewno nie za taką pensję. W końcu Radek postanowił sprzedać dom i samochód bo nie był w stanie spłacać kolejnych rat. Wartość samochodu – mimo, że był w idealnym stanie – spadła mocno, bo po pierwsze, miał już kilka lat, a po drugie, nikt nie chciał go kupić, bo ludzie trzymali swoje pieniądze, niepewni przyszłości. Dom natomiast stracił wartość, bo Radek kupił go w momencie świetnej koniunktury i dużej dostępności taniego kredytu, co podbijało ceny nieruchomości bardzo mocno. W efekcie okazało się, że ceny rynkowe domu i samochodu wynoszą tyle ile wartość kredytów, które pozostały Radkowi do spłacenia. Radka bardzo bolał ten fakt, że przez tyle lat płacił raty a teraz nic mu z tego nie przyszło. No ale co zrobić, nie ma wyjścia. Wystawił dom i samochód na sprzedaż. Po kilku dniach odezwał się Olek, który powiedział, że w tej cenie kupi od niego obie rzeczy za gotówkę. Przy transakcji pogadali chwilę jako starzy znajomi. Radek opowiedział o swojej ciężkiej sytuacji, Olek jako człowiek pełen empatii powiedział: „słuchaj przyjacielu, ja właśnie wybieram się na wczesną emeryturę, potrzebuję kogoś zdolnego do pilnowania moich spraw, wiem, że jesteś dobrym fachowcem, co powiesz na 3000 miesięcznie?” Radek odetchnął z ulgą, wreszcie ktoś chciał go zatrudnić i nie był już obciążony kredytami. Przyjął pracę od Olka, wynajął małe mieszkanko i zaczął oszczędzać.