Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
4 732 odsłony

Feminizm vs. feministki

Dlaczego wolnościowiec powinien być zwolennikiem feminizmu, ale przeciwnikiem feministek?

„Jeśli tylko odrzucimy zasadę, że państwo nie powinno ingerować w żadnym przypadku dotyczącym trybu życia jednostki, skończymy na kontrolowaniu i ograniczaniu tego drugiego w najdrobniejszych szczegółach.” – Ludvig von Mises

Większość „korwinistów” atakuje feminizm ze względu na negatywne skutki dla wartości rodziny i niszczenie obecnych poglądów na temat roli kobiet w społeczeństwie. Czy jednak dla konserwatywnego liberała, czy też kogokolwiek nazywającego siebie wolnościowcem, największym zagrożeniem jakie niosą za sobą feministki, jest zagrożenie dla rodziny?
Feminizm wywodzi się z czasów, gdy kobiety nie miały praw wyborczych, miały zakaz uczestniczenia w życiu kulturalnym i publicznym. Rola feministek w walce o wolność, jest wielka, bowiem nikt nie powinien być uprzywilejowany ze względu na jego płeć. W wolnym społeczeństwie, obie płcie mają takie same prawa. O ile uprzywilejowane traktowanie kobiet jest kwestią indywidualną i każdy powinien to praktykować prywatnie, to w sferze publicznej kobiety powinny być traktowane z tej samej perspektywy co mężczyźni.
Dlaczego jednak obecne feministki nie są piewcami wolności, jak ich poprzedniczki?
Obecnie żadna płeć nie jest jakoś szczególnie faworyzowana w polskim prawie. O co więc walczą feministki? Kontynuując walkę o równość płci, idą dalej niż powinny i chcą wpływać na prywatne opinie ludzi, a co jest najgorsze – starają się do tego zadania wykorzystać państwowy aparat przemocy. Zamiast „sprzedawać ideę”, za pomocą rozumu, chcą ją wciskać, za pomocą „karabinu”.
Oto przykłady:

  1. Feministki chcą zrównania pensji mężczyzn i kobiet. Oczywiście ten rodzaj feministek niezbyt rozumie mechanizmy rynkowe i te kobiety nie rozumieją, że cena każdego produktu (również pracy) jest kształtowana według relacji popytu i podaży. Jeśli większy jest popyt na pracę mężczyzn, to pracodawcy będą skłonni zapłacić za ich pracę więcej. Ponieważ nie jest możliwe zwiększenie popytu na pracę kobiet, feministki próbują zrównać te pensje za pomocą ustawy.
  2. Chcą walczyć z „patriarchalnym społeczeństwem”. Oznacza to, że robią to, co najczęściej libertarianie zarzucają prawicy: ingerencja państwa w światopogląd obywateli. Chcą za pomocą państwowej edukacji, państwowej propagandy (telewizja, prasa), propagować swoje poglądy. Jest to ten przysłowiowy „karabin”. Jest to z pewnością antywolnościowe i nie ma nic wspólnego z równością płci.
  3. Feministki nie szanują prawa do własnej opinii. Mimo tego, że uznamy równość obu płci wobec prawa, każdy ma prawo myśleć, że jedna płeć wciąż jest lepsza, mądrzejsza, ładniejsza od drugiej. Feministki jednak chcą w to ingerować. Zabezpieczają się przed ułamkiem społeczeństwa, które nie przesiąknie ich propagandą, używając cenzury. Ograniczając wolność słowa, chcą karać za „niewłaściwe poglądy”.Jest to absurdem i świadczy o tym, że ta idea wymuszonej równości płci jest zła, skoro trzeba do niej używać aparatu represji.

Są to wskazówki jak i za co punktować feministki. Musimy pamiętać, że nie powinno nam zależeć na zwalczaniu feminizmu i zamykaniu ust feministkom, nawet jeśli nie poważamy ich poglądów. Nie należy także karać ludzi za ich prywatne opinie.  Krytykowanie feministek za walkę z dawnym porządkiem (ciężko powiedzieć, żeby obecny porządek był dla kobiet jakoś szczególnie niekorzystny) nie jest dobrym sposobem na zyskanie poparcia, którego środowiskom wolnościowym brakuje. Nie należy się skupiać na powodach reform i tym co kieruje nas do ich wprowadzania, ale właśnie na samych reformach i ich treści. Pomijając moją opinię na temat feministek, przeciwnicy tych poglądów, nie powinni bać się, że w sytuacji, gdy feminizm przestanie być zwalczany publicznie, nagle wszystkie kobiety porzucą swoje dawne role i będą chciały być na siłę „męskie”. Wolność obyczajowa nie związana z homoseksualizmem, czy feminizmem, jak wielu konserwatystom się wydaje. W wolnym społeczeństwie idea będzie weryfikowana, na podstawie logiczności jej założeń. Każdy przeciwnik feministek powinien bać się zwalczania ich przez państwo, ponieważ gdy wynik wyborów będzie inny, to feministki mogą wpajać propagandę za pomocą aparatu biurokratycznego. Wniosek jest prosty: zlikwidować państwo ze sfery życia prywatnego obywateli. Zakazać dofinansowania jakichkolwiek ruchów, czy partii politycznych, z pieniędzy podatnika. Rynek poglądów powinien działać na takich samych zasadach jak każdy inny – nie powinien być subsydiowany, koncesjonowany i żadne „podmioty gospodarcze” nie powinny być zwalczane. Każda interwencja w rynek poglądów, działa tak samo, jak interwencja w taki rynek, z jakim spotykamy się na co dzień – czyli gospodarkę.

2016-11-27T01:03:45+00:00 Kwiecień 6th, 2016|Artykuły, Blog|
  • Michał Zwierzyński

    Nie, błagam usuńcie ten temat. Zajmujcie się tylko ekonomią, a nie tymi bzdurami.

    • Ekonomia wraca już w piątek:)

      • Sylwa

        Osobiście bardzo podoba mi się ten wpis, nie sądziłem że podstawowe prawa ekonomii można wykorzystać do oceny zjawisk o charakterze społecznym. A wcześniejszy komentarz o usunięciu tematu świadczy o niezrozumieniu wolności światopoglądu wspomnianej w artykule.

  • Leliwa

    Pełna zgoda. Mogliście tylko dokładniej opisać dlaczego popyt na pracę mężczyzn jest większy. Rzutuje na to chociażby instynkt macierzyński kobiet, to że zachodzą w ciążę (o to nawet na rozmowę o pracę pytać nie wolno!), comiesięczny okres, który w skrajnych przypadkach albo psuje humor wszystkim w firmie, albo powoduje że kobieta jest niezdolna do pracy, niechęć kobiet do ryzyka, naturalna przewaga fizyczna mężczyzn nad kobietami… można tak wymieniać i wymieniać.

    • Stiopa

      Ale jednocześnie cechuje je większa cierpliwość, skrupulatność, nie bawią się w politykę wewnątrz firmy itd. Możnaby długo wymieniać. Nie sądzę, by dyskutowanie o wyższościach którejś ze płci prowadziło do czegokolwiek dobrego. Każdy ma predyspozycje do innej pracy. Są zawody kobiece i męskie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by próbować tych drugich, jeśli się czuje w nich mocnym. Silna baba sprawdzi się w hydraulice, a wrażliwy facet w przedszkolu (choć to w dzisiejszych czasach rodzi pewne ryzyka). BTW. w Polsce, w której regulacji nie ma (prawie), kobiety zarabiają przeciętnie bodajże 7% mniej, niż mężczyźni, a pamiętać trzeba, że mają relatywnie mniej czasu na zdobywanie doświadczenia m. in. ze względu na urlopy macierzyńskie. Czyli problem różnic w płacach okazuje się u nas właściwie nie istnieć…

    • Hm, a wiesz, ile kobiet naprawdę denerwuje się, bo ma okres, a ile denerwuje się, bo… są ludźmi i coś im nie odpowiada, więc reagują jak ludzie? Rozumiem, że gdy to ty się denerwujesz, też każdy usprawiedliwia to okresem?

  • Til

    Zgadzam się. Co do wszelakiej maści parytetów, to jest to trochę absurdalne. A co do powszechnej opinii, że kobiety na tych samych stanowiskach za tę samą pracę zarabiają mniej, to aż prosi się wysunąć pytanie: to dlaczego wszyscy pracodawcy nie zatrudniają samych kobiet, skoro mogą im płacić mniej?
    Aczkolwiek temat ucieka już od ekonomii dość daleko niestety. Czekamy na wpis stricte o ekonomii 🙂 Pozdrawiam

  • Sokal Sebastian

    Moim zdaniem rola feministek współczesnych jest zupełnie inna od tych sprzed lat. Kiedyś wyśmiewano wizję kobiety mogącej zajmować się czymś co było typowo męskim zajęciem. Kiedyś koniecznością było dla kobiety chcącej się rozwijać, przeciwstawić się temu poglądowi. Teraz feministki walczą o dodatkowe uprzywilejowanie, kiedyś walczyły o wolność.

  • PanRobal

    Bardzo dobry tekst. Przypominam jednak, by nie mylić dawnych emancypatek z dzisieszymi feministkami.

  • Aga

    Ja bym chętnie zajmowała się domem, gdyby mojego męża było stać na to, żeby utrzymać całą rodzinę (jak to było kiedyś). W tej chwili niestety kobieta ZMUSZONA jest pracować i NIE MA WYBORU. Ja chciałabym mieć wybór. Mój dziadek, rolnik, utrzymywał piątkę dzieci i dom im postawił. W tej chwili – można pomarzyć o takim scenariuszu..

    • Aga

      Chciałabym dodać, że jako młody inżynier nie zauważyłam, żeby były różnice w wynagrodzeniach dla kobiet i mężczyzn. Jak ktoś już wspomniał niżej – ewentualne różnice mogą się pojawić w późniejszym okresie ze względu na wstrzymanie rozwoju zawodowego podczas urlopu maierzyńskiego.

  • Maciej

    Brakuje chyba czegoś w tym zdaniu:
    „Wolność obyczajowa nie związana z homoseksualizmem, czy feminizmem, jak wielu konserwatystom się wydaje.”