Naucz się ekonomii w przyjemny i przystępny sposób!
5 151 odsłony

Cele gospodarki

Zacznijmy od tego co nie jest celem gospodarki. Celem gospodarki na pewno nie jest tworzenie miejsc pracy. Tworzenie miejsc pracy, dla celu samego w sobie, jest dziecinnie proste. Wystarczy, przykładowo, zakazać używania maszyn budowlanych. Zamiast jednego operatora koparki, mielibyśmy dziesięciu robotników z łopatami do wykonania tej samej pracy. Voila: stworzyliśmy właśnie 9 miejsc pracy. Nie trzeba być profesorem ekonomii, by dostrzec, że coś tu jest nie tak. W istocie celem gospodarki nie jest tworzenie miejsc pracy, lecz ich likwidacja! Tak, to prawda, że w zdrowej gospodarce bezrobocie jest minimalne, ale to dlatego, że ilość pracy nie jest stała. Rolnik, który przestał być potrzebny przy uprawie ziemi, może zająć się zaspokajaniem wyższych potrzeb.

Celem gospodarki jest to, żebyśmy tę samą czynność wykonywali dużo bardziej efektywnie, a tym samym, w dużo krótszym czasie. Żeby czynność, którą wykonywało kiedyś 10 osób, teraz mogła wykonywać jedna.

Kolejnym celem gospodarki, jest jak najbardziej efektywna alokacja ograniczonych zasobów, którymi dysponujemy. Celem jest zminimalizowanie marnotrawstwa i zatrudnienie dostępnych zasobów w miejscu, gdzie przyniosą one największą korzyść. Skąd wiemy, że zasoby są wykorzystywane w dobry sposób? Patrzymy na zysk. Widzisz, zysk jest czymś obrzydliwym w oczach etatystów: „Jak można czerpać zysk z nieszczęścia innych” (zatrudniając ich najwyraźniej) – możemy usłyszeć wołania „wrażliwych” lewicowców. Jednak zysk jest ważną informacją. Mówi przedsiębiorcy: „dobra robota chłopie, efektywnie wykorzystujesz zasoby i ja (zysk) jestem nagrodą za twoją pracę”. Przynajmniej jestem przekonany, że gdyby zysk umiał mówić, brzmiałoby to mniej więcej w ten sposób:) Pamiętajmy, że przedsiębiorca, bez pomocy państwa, może zyskać tylko wtedy, kiedy przyniesie korzyść społeczeństwu. Co z kolei mówi strata? Strata mówi: „Ej, daruj sobie, bo marnujesz zasoby, które kto inny wykorzystałby lepiej!” (tak, strata jest mniej uprzejma).

Jednak pomimo wyżej wymienionych pośrednich celów, prawdziwy cel gospodarki jest jeszcze nieco bardziej wzniosły. Otóż głównym jej celem jest poprawa naszego standardu życia. Chcemy mieć więcej, żyć wygodniej, pracować mniej i krócej, zarabiać więcej, jeść lepiej i odpoczywać w fajniejszy sposób. Zdrowa gospodarka dąży do realizacji właśnie tego celu. Ostatecznym celem każdej pracy jest czas wolny i konsumpcja.

No więc jak możemy ten cel osiągnąć? Oczywiście nie ma dróg na skróty. Dopiero osiągając wystarczającą produktywność, społeczeństwo może pozwolić sobie, żeby pracować trochę mniej i dalej mieć co do garnka włożyć. Dopiero wtedy, społeczeństwo może pozwolić sobie, aby jego starsi przedstawiciele mogli przejść na emeryturę, a nie pracować do śmierci. Emerytura nie jest naturalnym prawem każdego człowieka, chociaż jest już za takie uważana w dzisiejszym świecie. Możliwość przejścia na emeryturę jest efektem rozwoju gospodarczego wypracowywanego przez wieki. Patrzymy z przerażeniem na przeszłość, gdzie dzieci musiały pracować już od wczesnych lat, jednak to właśnie rozwój gospodarczy spowodował, że już nie muszą tego robić. Ludzie w poprzednich wiekach nie byli sadystami zmuszającymi dzieci do pracy. Po prostu produktywność społeczeństwa była tak niska, że dużo więcej osób musiało pracować. Przez wieki standard życia ludzi był koszmarny. Droga do dobrobytu jest zawsze taka sama: oszczędności i inwestycje. Trzeba produkować więcej, niż się konsumuje. Kapitał w połączeniu z ludźmi z dobrymi pomysłami, pcha gospodarkę do przodu. To nie konsumpcja posuwa nas do przodu. Konsumpcja jest tylko nagrodą.

Każdy z nas w łatwy sposób może ocenić, czy gospodarka się rozwija. Czy stać nas, jako społeczeństwo, na więcej rzeczy niż 10 lat temu czy na mniej? Czy nasz standard życia wzrósł? Czy możemy więcej razy stołować się w restauracjach? Czy stać nas na bardziej atrakcyjną wycieczkę zagraniczną? Czy mamy więcej czasu wolnego?

Możemy też w miarę łatwo ocenić ogólny kierunek, w którym zmierzamy. Czy znów, jako społeczeństwo, oszczędzamy i inwestujemy? Produkujemy więcej, niż konsumujemy? A może żyjemy na kredyt? Czy bierzemy kredyty w celu zwiększania produktywności czy aby zrobić zakupy na święta lub kupić kolejny nowoczesny gadżet?

Wskaźniki gospodarcze mogą nam dawać pewne informacje, ale należy pamiętać o ich ograniczeniach. Przykładowo (przykład wymyślony): stopa bezrobocia mogła 10 lat temu wynosić 15%, a teraz wynosi 10%. Na pierwszy rzut oka – jest świetnie, bezrobocie maleje. Jednak jeśli sprawdzimy, że 10 lat temu 80% osób było na wysokich, dobrze płatnych stanowiskach, a teraz 80% zatrudnionych jest na pół etatu przy płacy minimalnej – okaże się, że wcale nie jest świetnie. Standard życia tych ludzi z pewnością się zmniejszył. Kolejnym przykładem może być PKB liczony metodą wydatkową:

PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe (bez transferów) + zmiana stanu zapasów.

Dużą różnicą w realnej gospodarce będzie to, czy wzrost PKB pochodzi ze zwiększenia wydatków rządowych czy z prywatnych inwestycji. Struktura zatrudnienia i produkcji może być kompletnie inna.

wall-street-582921_640Nawet jeśli twierdząco odpowiemy na pytanie czy gospodarka rozwija się czy nie, pozostaje jeszcze jedno ważne pytanie. Czy mogłaby rozwijać się szybciej? Czy nasz standard życia mógłby rosnąć szybciej? Oczywiście tak, ponieważ mamy wiele barier w rozwoju przedsiębiorczości. Płaca minimalna, wysokie podatki, składki i daniny, nadmierna biurokracja i skomplikowane prawo. Cele gospodarki nie mogą być osiągane w sposób optymalny, gdy się w nią ingeruje. Można to porównać do dobrego, rzetelnego fachowca, który robi Ci w domu remont. Jeśli będziesz mu ciągle przeszkadzał, szarpał za ubranie podczas malowania, szturchał w rękę podczas wiercenia dziur i łaził po pokoju w trakcie kładzenia paneli, to dużo ciężej będzie mu wykonać pracę, na której się zna. Prawdopodobnie nie tylko zrobi to dużo wolniej, ale też gorzej, niż normalnie mógłby to zrobić.

2017-08-05T20:49:49+00:00 Marzec 2nd, 2016|Artykuły, Blog|